poniedziałek, 4 maja 2026

Popiół wulkaniczny na Filipinach



 Ponad 300 rodzin zostało ewakuowanych po tym, jak w weekend z wulkanu Mayon uniosły się ogromne chmury popiołu w wyniku osunięcia się osadów lawowych ze zboczy – wynika z poniedziałkowych doniesień władz. W dodatku po południu na wyspie Samar w środkowych Filipinach doszło do trzęsienia ziemi, choć nie ma doniesień o poważnych zniszczeniach ani ofiarach śmiertelnych.

Wulkan Mayon, który od stycznia wykazywał sporadyczną, umiarkowaną aktywność, nie wybuchł w sobotę zbyt gwałtownie, jednak przed zapadnięciem zmroku w sobotę ogromne ilości lawy z jego południowo-zachodniego zbocza nagle spłynęły w postaci strumienia piroklastycznego – lawiny gorących skał, popiołu i gazu – poinformował Teresito Bacolcol, dyrektor Filipińskiego Instytutu Wulkanologii i Sejsmologii.

Nie zgłoszono żadnych ofiar śmiertelnych ani rannych, ale ogromne chmury popiołu rozprzestrzeniły się nad 87 wioskami w trzech miastach, co zaskoczyło wiele osób i zakłóciło kierowców z powodu złej widoczności – podali urzędnicy.

„Niektórzy mieszkańcy wpadli w panikę, ale namawialiśmy ich, by zachowali spokój” – zauważył Bacolcol w wywiadzie dla agencji AP.

Popiół zniszczył uprawy warzyw, a w miejscowości Camalig zginęły cztery bawoły wodne i jedna krowa – dodał Baldo, zaznaczając, że w jego 8-tysięcznej miejscowości w prowincji Albay trwają prace porządkowe. „Teraz znów panuje spokój, ale zagrożenie jest zawsze obecne” – dodał w poniedziałek Bacolcol, odnosząc się do stanu wulkanu Mayon.

Ten wulkan o wysokości 2462 metrów nad poziomem morza jest jedną z największych atrakcji turystycznych Filipin ze względu na swój niemal idealny stożkowy kształt.

Kraj podatny na zagrożenia sejsmiczne i wulkaniczne

W poniedziałek o godz. 14:09 czasu lokalnego (07:09 czasu polskiego) na środkowofilipińskiej wyspie Samar doszło do trzęsienia ziemi o magnitudzie 6,0 – poinformował Amerykański Serwis Geologiczny.

Lokalny policjant powiedział agencji AFP, że trzęsienie ziemi było „silne i nagłe”, choć nie odnotowano żadnych obrażeń. „Tu, na komisariacie, jedna z belek, na których przymocowany był nasz dach, była złamana… Widziałem, jak niektóre meble się poruszają” – zauważył, dodając, że on i jego koledzy są już na zewnątrz, obawiając się wstrząsów wtórnych.

Filipiny, położone wzdłuż Pacyficznego Pierścienia Ognia, doświadczają częstych trzęsień ziemi i aktywności wulkanicznej. Wulkan Mayon jest obecnie najbardziej aktywnym wulkanem w kraju. W 1814 roku jego erupcja spowodowała śmierć ponad 1200 osób, a w 1993 roku odnotowano 79 ofiar śmiertelnych.

W styczniu władze podniosły pięciostopniowy poziom alarmu wokół Mayon do poziomu trzeciego po serii łagodnych erupcji, które spowodowały sporadyczne spadanie skał, niektórych wielkości samochodów, z krateru na szczycie, a także tragicznych lawin piroklastycznych.

Poziom alarmu piątego stopnia oznacza, że trwa wybuchowa i zagrażająca życiu erupcja, której towarzyszą śmiertelna lawa wulkaniczna, strumienie piroklastyczne oraz intensywny opad popiołu.

Powodzie i osunięcia w Kenii

 


Co najmniej 18 osób zginęło w wyniku powodzi i osunięć ziemi spowodowanych ulewnymi deszczami w wielu regionach Kenii.

W niedzielę policja poinformowała, że w okręgach Tharaka Nithi, Elgeyo-Marakwet i Kiambu, położonych w środkowej i wschodniej części kraju, wystąpiły osunięcia ziemi. Potwierdzono, że w wyniku tych zdarzeń zginęło 18 osób i wezwano do zachowania ostrożności w związku z trudnymi warunkami pogodowymi.

„Osuwiska dotykają wiele rodzin, zmuszają gospodarstwa domowe do ewakuacji i powodują znaczne szkody materialne oraz zniszczenia infrastruktury” – poinformowała policja, ostrzegając mieszkańców obszarów zagrożonych osuwiskami bądź dotkniętych powodzią, aby zachowali ostrożność.

Nie wiadomo, jak dużo osób zostało ewakuowanych.

Z doniesień lokalnych mediów wynika, że ulice stolicy, Nairobi, są zalane wodą, a samochody i piesi przedzierają się przez potężne powodzie.

W niedzielę handlowcy z dzielnic Makongeni i Ruai zorganizowali protesty w związku ze złym stanem dróg podczas ulew, twierdząc, że ma to negatywny wpływ na ich działalność.

W piątek służby meteorologiczne ostrzegły, że deszcze stwarzają bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia w postaci chorób przenoszonych przez wodę oraz że prawdopodobne są szkody w uprawach i na terenach rolniczych w całym kraju.

To już drugi przypadek w ciągu niecałych dwóch miesięcy, kiedy niektóre regiony Kenii dotknęły tragiczne w skutkach powodzie. W marcu wody powodziowe podniosły się do granic możliwości w niektórych częściach Nairobi, przyczyniając się do śmierci co najmniej 37 osób.

Ten kraj Afryki Wschodniej przechodzi obecnie sezon deszczowy trwający od marca do maja, który zazwyczaj osiąga swój szczyt w pierwszej połowie maja. Eksperci od dawna ostrzegają jednak, że zmiany klimatyczne spowodowane działalnością człowieka pogarszają warunki pogodowe w Kenii oraz innych krajach Afryki Wschodniej.

„W afrykańskich miastach skrajne zjawiska związane z wodą – jej nadmiar podczas ulewnych deszczy i niedobór w okresie suszy – powodują coraz poważniejsze skutki” – stwierdziła w zeszłym tygodniu w swoim komunikacie Fruzsina Straus, kierowniczka ds. ograniczania ryzyka katastrof w Programie Narodów Zjednoczonych ds. Ochrony Środowiska (UNEP), jednocześnie dodając, że „miasta muszą szybko dostosować się do tej nowej zmienności zasobów wodnych”.


sobota, 2 maja 2026

Prognoza opadów w najbliższym czasie



 Podczas nadchodzących dni w kraju należy się liczyć ze wzrostem zachmurzenia do dużego z rodzaju warstwowego i kłębiastego z występującymi opadami deszczu oraz burzami. Przy czym nie wszędzie mają one występować. Początkowo pojedyncze komórki konwekcyjne mogą się łączyć w nieco bardziej zorganizowane układy konwekcyjne. Nie można wykluczyć wzrostu chwiejności atmosfery przekraczającej ponad 1000-1500 J/kg, LI -4,-2, wilgotności względnej przekraczającej ponad 55-75 % oraz przepływ powietrza ponad 10-15 m/s może sprzyjać w występowaniu warunków do tworzenia się burz. Jeśli chodzi o regiony występowania opadów to w poniedziałek i we wtorek padać i grzmieć może w dzielnicach zachodnich i północnych naszego kraju. We środę rozpadać się może w wielu regionach naszego kraju przy czym największa szansa na burze istnieje w województwach południowych i środkowych a w czwartek i piątek w regionach wschodnich i południowych. Po za tym chmur ma być w dużej ilości, chociaż pogodne regiony mogą występować. Podczas burz może napadać ponad 15-25 litrów wody na każdy metr kwadratowy, wiatr w porywach przekraczać 60-80 kilometrów na godzinę oraz występować opady gradu poniżej 3-4 centymetrów średnicy. 

Na termometrach zobaczymy: 

W poniedziałek południe: od +14,+17 stopni nad morzem, po za tym od +20 do +25 stopni do +26,+27 stopni w centrum kraju. 

We wtorek południe: od +12,+18 stopni na północy kraju, po za tym od +20 do +25 stopni do +26,+28 stopni na południu i wschodzie kraju. 

We środę południe: od +10,+15 stopni na zachodzie i północy kraju, po za tym od +20 do +25 stopni do +26,+27 stopni na południu i wschodzie kraju. 

W czwartek południe: od +10,+15 stopni na zachodzie i północy kraju, po za tym od +16 do +20 stopni do +22,+24 stopni na południowym-wschodzie kraju. 

W piątek południe: od +10,+12 stopni na północy i centrum kraju, po za tym od +13 do +17 stopni do +18,+19 stopni na Roztoczu. 

Wiatr ma być słaby i umiarkowany w burzach silniejszy.

Warunki biometeo i drogowe mają być zmienne. 






Pożary w Czechach


 

]Strażacy walczą z ogromnym pożarem lasu w miejscowości Rynartice, należącej do gminy Jetřichovice w Parku Narodowym Czeska Szwajcaria. Szacuje się, że ogień objął obszar około 100 hektarów. Służby przeciwpożarowe ogłosiły najwyższy trzeci stopień alarmu pożarowego.

Jak poinformowała w sobotnie popołudnie w poście na Facebooku krajowa straż pożarna, pożar wybuchł w Rynarticach, wiosce będącą częścią gminy Jetrzichovice w regionie Děčín i rozprzestrzenił się na obszarze około jednego kilometra kwadratowego, czyli ok. 100 hektarów lasu.

Strażacy ogłosili specjalny poziom alarmowy, co umożliwiło władzom mobilizację sił i środków z całego kraju. Na miejsce rozdysponowano okm 50 jednostek, w tym wyspecjalizowane zespoły do ​​gaszenia pożarów lasów.  

Cztery śmigłowce czeskiej armii oraz policji również wspierały załogi pracujące na ziemi. Nad obszarem wprowadzono strefę zakazu lotów i zakazano używania dronów. 

Jak wynika z relacji strażaków płoną drzewa wraz z konarami, a także ściółka leśna. Ogień rozprzestrzenia się pod powierzchnią lasu, dlatego na dotkniętym obszarze znajduje się kilka ognisk.

„Apelujemy do społeczeństwa o niepodchodzenie do miejsca zdarzenia, niewchodzenie na drogi leśne i dojazdowe, a także nieużywanie dronów. Obecność ludzi w takich miejscach znacznie utrudnia pracę strażaków i innych jednostek” – poinformowała w komunikacie straż pożarna.

Czechy walczą ze skrajną suszą

Ministerstwo środowiska oświadczyło, że w sobotę wieczorem sytuacja pozostawała bardzo trudna, związku z czym jest w stałym kontakcie ze strażą pożarną oraz kierownictwem parku narodowego. W razie potrzeby jest gotowe zwołać sztab kryzysowy.

Do zdarzenia doszło w okresie trwającej najpoważniejszej od ponad 60 lat suszy wiosennej w Czechach, co skłoniło krajowy Instytut Hydrometeorologiczny do wydania ostrzeżeń przed pożarami w kilku regionach. 

Władze apelują do mieszkańców, aby unikali rozpalania ognisk na świeżym powietrzu i stosowali się do lokalnych ograniczeń, ponieważ warunki pozostają bardzo niestabilne. 

Latem 2022 roku strażacy interweniowali w parku narodowym podczas największego jak dotąd pożaru w historii Czech. Ogień rozprzestrzenił się na obszarze przekraczającym 1000 hektarów. Z płomieniami przez 21 dni walczyło 6000 strażaków.

piątek, 1 maja 2026

Nowy Jork zagrożony powodziami.



 Osiem amerykańskich miast na Wschodnim Wybrzeżu Stanów Zjednoczonych jest narażonych na wysokie lub bardzo wysokie ryzyko „ekstremalnych” szkód powodziowych w oparciu o obecne scenariusze, przy czym największe zagrożenie dotyczy Nowego Jorku i Nowego Orlenu – wynika z najnowszych badań.

Nowy Jork może odnotować największą liczbę ofiar powodzi: 50 proc. populacji Nowego Jorku — ok. 4,4 mln osób — oraz 47 proc. jego budynków jest obecnie narażonych na wysokie ryzyko poważnych szkód powodziowych w przypadku wystąpienia dużej powodzi — wynika z oceny ryzyka powodziowego opublikowanej w środę (22 kwietnia) w czasopiśmie Science Advances

Na największe ryzyko narażony jest Nowy Orlean, gdzie 98 proc. populacji miasta (ok. 375 tys. osób) oraz 99 proc. infrastruktury są narażone na ogromne ryzyko uszkodzenia – wynika z badania.

Pozostałe sześć miast wymienionych w raporcie to: Houston, Miami, Norfolk w Wirginii, Charleston w Karolinie Południowej, Jacksonville na Florydzie oraz Mobile w Alabamie.

Zwiększone zagrożenie i poziom zniszczeń, z jakimi borykają się te miasta, wynikają przede wszystkim z niskiego położenia nad poziomem morza, sporej gęstości zaludnienia, słabego systemu odwodnienia, wysokości budynków, opadów deszczu i bliskości wody. Autorzy badania wezwali decydentów do współpracy z lokalnymi interesariuszami w celu ograniczenia ryzyka powodzi, wykorzystując rozwiązania oparte na zasobach przyrody, a także konstrukcje takie jak śluzy, wały przeciwpowodziowe i groble.

„Takie strategie powinny ograniczać dalszy rozwój miast w strefach wysokiego ryzyka, jednocześnie promując systematyczne wdrażanie rozwiązań opartych na zasobach przyrody” – napisali autorzy.

Ryzyko powodzi

Powódź to najdroższa klęska żywiołowa w Stanach Zjednoczonych, kosztująca miliardy dolarów rocznie. Przewiduje się, że do 2050 roku poziom mórz wzdłuż wybrzeża USA podniesie się nawet o 0,3 metra, a powodzie po huraganach również nasilają się na wschodnim wybrzeżu z powodu postępujących zmian klimatycznych.

Autorzy badania napisali, że około 30 proc. hrabstw wzdłuż wybrzeża Zatoki Meksykańskiej i Atlantyku w USA jest narażonych na wysokie ryzyko powodzi. Dlatego kluczowe jest zrozumienie, jakie środki najskuteczniej zapobiegną szkodom powodziowym.

Naukowcy wykorzystali uczenie maszynowe w celu oceny ryzyka powodziowego na wschodnim wybrzeżu USA, wykorzystując historyczne dane o szkodach powodziowych pochodzące z Federalnej Agencji Zarządzania Kryzysowego. Dane te przedstawiają wizualne, sfotografowane z lotu ptaka, szkody w nieruchomościach związane z niedawnymi poważnymi powodziami – podczas huraganu Isaac w 2012 r. oraz huraganu Irma w 2017. W badaniu nieruchomości, które zostały całkowicie zniszczone, sklasyfikowano jako „ekstremalne szkody powodziowe”.

Następnie zespół zebrał dane dotyczące 16 czynników ryzyka powodzi i opracował mapę ryzyka powodziowego, wykorzystując te czynniki ryzyka do przewidywania narażenia na szkody powodziowe. Czynniki ryzyka powodziowego obejmowały zagrożenia naturalne, takie jak odległość od wody i wysokość; czynniki narażenia, w tym gęstość zaludnienia; oraz bezbronność populacji, taką jak odsetek osób żyjących w ubóstwie.

Na podstawie tych czynników model wygenerował „indeks ryzyka powodziowego” o wartościach prawdopodobieństwa od „bardzo niskiego” do „bardzo wysokiego”. Następnie możliwe było oszacowanie miast nadmorskich najbardziej narażonych na powodzie prowadzące do ekstremalnych szkód powodziowych. Zespół obliczył liczbę osób i budynków narażonych na te szkody.

Wyniki pokazały, że Nowy Jork i Nowy Orlean dzielą „ponurą rzeczywistość” bycia „miastami o dużym ryzyku powodzi” – napisali autorzy badania. Prawie 4,4 miliona mieszkańców Nowego Jorku oraz ponad 215 tys. budynków może być narażonych na ekstremalne szkody powodziowe. Ponad 98% mieszkańców i budynków Nowego Orleanu jest narażonych na podobne szkody.

Houston i Mobile w Alabamie również są narażone na duże ryzyko wystąpienia poważnych szkód wywołanych powodzią, dlatego też – podobnie jak Nowy Jork i Nowy Orlean – miasta te wymagają „priorytetowej uwagi decydentów” – napisali autorzy badania.

Autorzy wskazali kilka sposobów na potencjalne ograniczenie szkód powodziowych. Na przykład, parkingi zbudowane z nieprzepuszczalnego betonu powinny zostać zastąpione płytami trawiastymi, aby gleba mogła wchłonąć wodę, a tereny podmokłe i zalewowe rzek powinny zostać odtworzone i połączone z systemami odwadniającymi, takimi jak rynny, aby umożliwić szybkie odprowadzanie wody z miast.

Działania mogą zmniejszyć ryzyko

Marco Tedesco z Uniwersytetu Columbia, który nie brał udziału w badaniu, zauważył, że niniejszy raport „potwierdza kluczową koncepcję, że przyszłe powodzie nie będą dotyczyć wyłącznie wody — będą dotyczyć tego, gdzie mieszkają ludzie, jak budowane są miasta i kto jest najmniej chroniony”.

„Analiza czynników ryzyka powodzi jest ważna dla lokalnych planistów, zarządców kryzysowych, a nawet ekip drogowych i dostawców usług komunalnych. Wszyscy wiemy, że obszary nisko położone są bardziej narażone na powodzie, ale zebrane przez nich dane dostarczają więcej informacji na temat ryzyka powodzi, szczególnie w przypadku powodzi gwałtownych” – zauważył Alex de Sherbinin, geograf kierujący Centrum Zintegrowanych Informacji o Systemie Ziemi na Uniwersytecie Columbia, który także nie był zaangażowany w powstanie tego raportu.

Główny autor badania, Hemal Dey, geoprzestrzenny naukowiec, wyraził nadzieję, że lokalne władze rozważą nie tylko budowę większej liczby zapór i wałów przeciwpowodziowych, ale także bardziej naturalną infrastrukturę, taką jak tereny podmokłe, łąki, ogrody deszczowe i estuaria.

„Badania stanowią solidne potwierdzenie tego, co zarządcy kryzysowi mówią od lat. Pośrednicy w obrocie nieruchomościami będą tego żałować'” – powiedział Craig Fugate, były dyrektor FEMA, który nie brał udziału w badaniu. „Trudniejsze pytanie brzmi, co tak naprawdę z tym zrobimy”.

czwartek, 30 kwietnia 2026

Ogniste tornado w Hiszpanii



Bardzo rzadkie zjawisko naturalne, znane jako „ogniste tornado”, zostało udokumentowane w miejscowości Onda w hiszpańskiej prowincji Castellón podczas akcji gaszenia pożaru, który wybuchł na drewnianych paletach. To niezwykłe zjawisko przyciągnęło uwagę ekspertów ze względu na swoją rzadkość i nieodłączne zagrożenie.

Agencja informacyjna Sputnik poinformowała we wtorek, że według danych zebranych przez strażaków, tornado ogniowe uformowało się nad pożarem, gdzie płomienie połączyły się z wirującymi prądami powietrza, tworząc szybko wznoszącą się kolumnę ognia. Zjawisko to jest uważane za jedno z najniebezpieczniejszych rodzajów pożaru, gdyż jego ruch i kierunek są trudne do przewidzenia.


Prognoza pogody na Majówkę 2026 r.



Pogoda podczas trzech dni ma być sucha i bez opadów atmosferycznych. Na pogodę ma działać układ baryczny wysokiego ciśnienia. Jedynie początkowo zwłaszcza w Karpatach nie można wykluczyć przymrozków na poziomie -3,0 stopni nad ranem. Po za tym mają być dodatnie wartości na termometrach. Bliżej weekendu nocami na termometrach może być ponad +10 stopni z racji napływu cieplejszej masy powietrza. Ponadto opadów deszczu i burz nie prognozuje się w wymienionym czasie.  Warunki turystyczne mają zatem być dobre, więc możną planować wychodzenia w góry, na spacery, jazdy na rowerze czy spacer nad obszarami wodnymi.  

Na termometrach zobaczymy: 

W piątek rano: od -3,0 stopni w Karpatach, po za tym od +2 do +5 stopni do +6,+7 stopni w centrum kraju. 

W piątek południe: od +11 do +14 stopni w Karpatach, po za tym od +16 do +20 stopni do +21,+23 stopni na zachodzie kraju. 

W sobotę południe: od +16,+19 stopni na południowym-wschodzie kraju, po za tym od +20 do +13 stopni do +24,+26 stopni na zachodzie kraju. 

W niedzielę południe: od +17,+20 stopni w Karpatach, po za tym od +22 do +26 stopni do +27,+28 stopni na zachodzie kraju.   

Wiatr ma być słaby i umiarkowany zmienny. 

Warunki biometeo i drogowe mają być korzystne. 

Utrata lasów deszczowych


 

Tempo niszczenia lasów tropikalnych spadło w 2025 r. po rekordowych stratach w roku poprzednim, ale nadal utrzymuje się na niepokojącym poziomie równym jedenastu boiskom piłkarskim na minutę – poinformowali w środę naukowcy.

Świat stracił w zeszłym roku 4,3 mln hektarów pierwotnego lasu deszczowego, co stanowi spadek o 36 proc. w porównaniu z rokiem 2024 – stwierdzili naukowcy z World Resources Institute (WRI) oraz University of Maryland.

„Spadek na taką skalę w ciągu jednego roku napawa optymizmem. Pokazuje bowiem, jakie korzyści można osiągnąć dzięki zdecydowanym działaniom rządu” – zauważyła Elizabeth Goldman, współdyrektor platformy Global Forest Watch organizacji WRI. „Jednak część tego spadku odzwierciedla uspokojenie po roku obfitującym w pożary” – podkreśliła Goldman.

Naukowcy ostrzegają również, że pożary podsycane zmianami klimatycznymi stały się „nową, niebezpieczną normą”, która grozi zniweczeniem niedawnych postępów osiągniętych dzięki rządowym działaniom na rzecz walki z wylesianiem.

Z powszechnie dostępnych prognoz wynika, że ocieplające się zjawisko El Niño powróci w połowie roku, co może spowodować dalszy wzrost temperatur na świecie, zwiększając zagrożenie falami upałów, suszami oraz pożarami lasów.

Naukowcy, którzy wykorzystali dane satelitarne w swoim raporcie, zauważyli, że ubiegłoroczna utrata lasów mimo wszystko wciąż pozostawała znacząca – mniej więcej równa powierzchni Danii i o 46 proc. wyższa niż dekadę temu.

Pomimo ubiegłorocznego postępu, globalna utrata lasów wciąż przekracza o 70 proc. poziom wymagany do osiągnięcia celu zatrzymania i odwrócenia procesu utraty lasów na rok 2030 – twierdzą naukowcy.

„Dobry rok to dobry rok, ale dobre lata muszą trwać wiecznie, jeśli chcemy chronić np. lasy tropikalne” – powiedział Matthew Hansen, dyrektor GLAD Lab na Uniwersytecie Maryland, podczas konferencji prasowej.

Polityki władz

Spowolnienie w ubiegłym roku wynikało w zeszłym roku z gwałtownego spadku w Brazylii, gdzie znajduje się największy las deszczowy na świecie. W Brazylii utrata lasów, nie uwzględniając pożarów, była o 41 proc. niższa niż w 2024 roku – był to najniższy odnotowany poziom w historii.

„Spadek ten wiąże się z bardziej rygorystyczną polityką środowiskową i jej egzekwowaniem od czasu objęcia urzędu przez prezydenta Lulę w 2023 roku” – zauważyła Goldman podczas konferencji prasowej, odnosząc się do brazylijskiego przywódcy Luiza Inácio Luli da Silvy.

Lula wznowił plan działania przeciwko wylesianiu i zaostrzył kary za przestępstwa przeciwko środowisku – dodała.

Jednak lasy tego kraju nadal są zagrożone przez rolnictwo, które pozostaje głównym czynnikiem powodującym wylesianie w celu uzyskania miejsca na uprawy soi i hodowlę bydła.

Naukowcy twierdzą, że niektóre stany w regionie Amazonii uchwaliły przepisy osłabiające ochronę środowiska. „Kilka krajów pokazało, że zdecydowane działania polityczne mogą szybko ograniczyć wylesianie” – podkreśliła Goldman.

W sąsiedniej Kolumbii wylesianie spadło o 17 proc., co stanowi drugi najniższy wynik odnotowany od 2016 r., dzięki rządowym programom i porozumieniom ograniczającym wycinanie lasów.

Działania rządowe pomogły również ograniczyć wylesianie w Indonezji, gdzie wzrosło ono o 14 proc., chociaż poziom ten był znacznie niższy od rekordowych wartości odnotowanych dziesięć lat temu.

W Malezji działania rządu pomogły ustabilizować utratę lasów w kraju. Utrata lasów tropikalnych utrzymuje się na wysokim poziomie w innych częściach świata, w tym w Boliwii, Demokratycznej Republice Konga, Kamerunie i na Madagaskarze – twierdzą naukowcy.

„Stan wyjątkowy niemal permanentny”

Globalna utrata pokrywy drzewnej spadła w zeszłym roku o 14 proc. Chociaż ekspansja rolnictwa nadal jest główną przyczyną utraty pokrywy drzewnej w strefie tropikalnej, pożary odegrały znaczącą rolę na całym świecie, odpowiadając za 42 proc. zniszczeń.

„W ciągu ostatnich trzech lat pożary strawiły ponad dwukrotnie więcej lasów niż dwie dekady temu” – wyjaśnił Goldman.

Chociaż to ludzie powodują większość pożarów w tropikach, zmiany klimatyczne nasilają naturalne cykle pożarów w regionach północnych i umiarkowanych, twierdzą naukowcy.

W zeszłym roku Kanada zarejestrowała drugi najgorszy rok pod względem pożarów w historii – pożary lasów strawiły 5,3 miliona hektarów lasów. „Zmiany klimatu i wylesianie skróciły lont globalnych pożarów lasów” – zauważył Hansen. „Są one przyczyną niemal permanentnego stanu wyjątkowego, który powoduje sezonowe zakłócenia” – dodał.

Podczas szczytu klimatycznego COP26 w 2021 roku ponad 100 krajów zobowiązało się do zatrzymania i odwrócenia procesu utraty lasów do 2030 roku. Według World Resources Institute (WRI) utrata lasów w 2025 roku była nadal o ok. 70 proc. zbyt wysoka, aby kraje mogły dotrzymać terminu.

„Osiągnięcie tego celu w nadchodzących latach nie będzie łatwe, ponieważ lasy stają się coraz bardziej podatne na zmiany klimatu, a zapotrzebowanie ludzkości na żywność, paliwo i materiały pochodzące z lasów i terenów, gdzie rosną, stale rośnie” – zauważyła Elizabeth Goldman, współdyrektor Global Forest Watch w WRI.

środa, 29 kwietnia 2026

Otwarcie drogi na Everest


 

We wtorek nepalscy przewodnicy udrożnili trasę prowadzącą przez lodospad na Mount Everest, która przez dwa tygodnie była zablokowana przez zalegającą dużą bryłę niebezpiecznego lodu.

W zeszłym miesiącu grupa doświadczonych alpinistów, określanych w Nepalu „lekarzami lodospadów”, rozpoczęła mocowanie lin i drabin na Evereście, by przygotować się do corocznego wiosennego sezonu wspinaczkowego.

Jednak serak – ogromny kawał lodu lodowcowego – znajdujący się nad i tak już niebezpiecznym lodospadem Khumbu zakłócił ich pracę, budząc obawy o opóźnienia w skróconym sezonie wspinaczkowym na najwyższym szczycie świata.

„21-osobowa ekipa, w tym ośmiu specjalistów od lodospadów, wyruszyła dziś rano, otwierając trasę do obozu 1” – powiedział agencji AFP Lakpa Sherpa z 8K Expeditions, który koordynował akcję. „Serak nadal tam jest, więc ryzyko pozostaje… Spodziewamy się, że wkrótce się stopi” – dodał.

Sherpa oświadczył, że ekipy będą pracować nad wytyczeniem trasy aż do szczytu, aby nie doszło do dalszych opóźnień.

W tym sezonie rząd wydał ponad 900 zezwoleń na wspinaczkę na różne szczyty w Himalajach, w tym 425 na Everest, kosztujące po 15 tys. dolarów każde.

U podnóża Everestu powstało morze namiotów, które pomieści ponad tysiąc osób – zagranicznych wspinaczy i personel pomocniczy – przygotowujących się do zdobycia szczytu sięgającego 8849 metrów nad poziomem morza.

Wspinacze w bazie z niepokojem śledzą rozwój sytuacji na trasie. Aby dostać się wyżej na Everest, muszą pokonać lodospad – nieustannie zmieniający się labirynt szczelin oraz lodowych bloków. „Na razie nie wysyłamy jeszcze nikogo w górę” – zauważył Lukas Furtenbach z Furtenbach Adventures, dodając, że poczeka na decyzję komisji odpowiedzialnej za mobilizację „lekarzy lodospadu”.

Niektórzy wspinacze wyrazili nadzieję na ukończenie wyprawy na czas, pomimo opóźnienia. „Myślę, że jest jakaś nadzieja… Ale takie opóźnienie spowoduje opóźnienie szczytów i prawdopodobnie doprowadzi do tłoku w lodospadzie, a może i na samym szczycie, gdy zespoły będą próbowały nadrobić stracony czas” – powiedział brytyjski wspinacz Kenton Cool, który próbuje zdobyć szczyt po raz 20., najwięcej ze wszystkich zagranicznych wspinaczy.

Amerykański wspinacz Garrett Madison z firmy Madison Mountaineering ostrzegł, że pomimo otwarcia drogi, teren nadal pozostaje trudny. „Nie jest łatwo poruszać się wokół seraka, a może nawet jest odrobinę niebezpiecznie” – powiedział 47-letni Madison, który w tym roku próbuje dokonać swojego 16. wejścia na szczyt.

W Nepalu znajduje się osiem z dziesięciu najwyższych szczytów świata, a każdego roku wiosną, gdy temperatury są wyższe, a wiatry łagodniejsze, przybywają tu setki alpinistów.

Boom na wspinaczkę sprawił, że od czasu pierwszego wejścia na szczyt przez Edmunda Hillary’ego i Tenzinga Norgaya Sherpę w 1953 roku alpinizm stał się dochodowym biznesem.

W zeszłym roku około 700 osób dotarło na szczyt Everestu od strony nepalskiej, a kolejne 100 wspinaczy prawdopodobnie osiągnęło szczyt od strony północnej, przez Chiny – wynika z danych departamentu turystyki.

Nie ma limitu liczby wydawanych pozwoleń, co w przeszłości doprowadziło do krytyki ze strony ekspertów alpinistycznych dotyczącej ryzyka tworzenia się długich kolejek w tzw. strefie śmierci, gdzie powietrze jest niebezpiecznie rozrzedzone.

W 2023 roku trzech nepalskich przewodników zginęło, kiedy spadający blok lodowcowego lodu zepchnął ich do głębokiej szczeliny, kiedy przekraczali lodospad Khumbu z zapasami. Jesienne zdobywanie szczytów Everestu w 2019 roku również zostało udaremnione przez serak.

W 2014 r. potężna ściana śniegu, lodu i skał zabiła 16 nepalskich przewodników na lodospadach, co było jednym z najtragiczniejszych wypadków w Himalajach.

wtorek, 28 kwietnia 2026

Prognoza pogody na nadchodzące dni w Polsce


 

Środa i czwartek przed majówką zapowiadać się mają dość pogodne z powodu działania układu barycznego wysokiego ciśnienia w rejonie Europy środkowej. Zapewniać ma nam bardzo dużą ilość pogodnego nieba a na termometrach mają być bardzo niskie wskazania na termometrach z powodu wpływu powietrza arktycznego napływającego z północy kontynentu. Dlatego mamy mieć bardzo lodowate noce z przymrozkami. Jedynie plama wilgoci może się zaznaczyć w północno-wschodniej ćwiartce kraju w środę z pojawiającymi się opadami deszczu lub deszczu ze śniegiem/krupy śnieżnej. Padać może o charakterze przelotnym i nie wszędzie. Ponadto noc raczej ma być bardzo mało mglista z powodu niskiego poziomu wilgoci w powietrzu. 

Na termometrach zobaczymy: 

W środę rano: od -6,-5 stopni w Tatrach, po za tym od -4 do 0 stopni do +1,+2 stopni na zachodzie i południu kraju. 

W środę południe: od +3,+6 stopni w Tatrach, po za tym od +7 do +10 stopni do +12,+13 stopni na zachodzie kraju. 

W czwartek południe: od +7,+9 stopni miejscami na wschodzie kraju, po za tym od +11 do +15 stopni do +16,+17 stopni na zachodzie kraju. 

Wiatr ma być słaby i umiarkowany przeważnie z północy. 

Warunki biometeo i drogowe mają być niezbyt korzystne. 

Prognoza pogody na kolejne dni w Polsce

  Pogoda podczas nadchodzących dwóch dni ma się zapowiadać zmiennie. Czyli zachmurzenie warstwowe i kłębiaste mają przeplatać się z pogodnie...