\
Nowe badania wskazują, że ogromne fale tsunami, które w zeszłym roku nawiedziło fiord na Alasce – odwiedzane przez liczne statki wycieczkowe – stanowi poważne ostrzeżenie przed ryzykiem osuwisk skalnych na wybrzeżu oraz cofania się lodowców, spowodowanych kryzysem klimatycznym.
Naukowcy zarejestrowali drugie pod względem wielkości tsunami na świecie, które uderzyło w fiord Tracy Arm w południowo-wschodniej Alasce w sierpniu ubiegłego roku po potężnym osuwisku u stóp lodowca. Tsunami osiągnęło wysokość 481 metrów – dla porównania Wieża Eiffla ma 330 metrów.
W miesiącach po tsunami kilkunastu naukowców z USA, Kanady i Europy prowadziło „pracę detektywistyczną”, próbując „odtworzyć tę kaskadę zagrożeń” – powiedział Daniel Shugar, geomorfolog i profesor Uniwersytetu w Calgary. Grupa opublikowała swoje odkrycia w środę w czasopiśmie „Science” w środę.
Jak wynika z tych badań zdarzenie miało miejsce 10 sierpnia 2025 r. o godz. 5:26 czasu lokalnego. Ogromne osuwisko zsunęło się z wysokości 1 km pionowo na lodowiec South Sawyer i wpadło do wąskiego, 48-kilometrowego fiordu, wytwarzając potężne tsunami.
Kiedy modelarz i badacz tsunami, Patrick Lynett, udał się z zespołem na miejsce osuwiska kilka miesięcy później, aby przeprowadzić badania terenowe, był pod wrażeniem ogromu katastrofy. „Widziałem to na żywo i ledwo mogę w to uwierzyć” – podkreślił Lynett, profesor Uniwersytetu Południowej Kalifornii.
Zbocze góry, które osunęło się, tworząc falę wielkości wieżowca, samo w sobie miało ponad 970 metrów wysokości – więcej niż jakikolwiek najwyższy budynek świata. Dziś zbocze góry wygląda na gołe, jakby 165 milionów ton skał zostało wydrążonych podczas zsuwania się do oceanu, pozostawiając wklęsłą bliznę.
Dzięki temu, że do zdarzenia doszło wczesnym rankiem nie odnotowano żadnych ofiar śmiertelnych, jednak codziennie przepływa tędy ok. trzech statków wycieczkowych, a także inne jednostki poruszające się w promieniu kilku kilometrów od miejsca osuwiska.
Zaledwie kilka godzin po osunięciu się ziemi do fiordu miały wpłynąć statek wycieczkowy z Juneau oraz łódź wycieczkowa National Geographic – każdy z nich mógł pomieścić ponad 100 pasażerów. Dzień wcześniej w okolicy zawitały już dwa statki wycieczkowe z tysiącami pasażerów na pokładzie, a kolejny miał przybyć następnego dnia.
W momencie zdarzenia Dennis Staley z Amerykańskiej Służby Geologicznej (USGS) nazwał tsunami „wydarzeniem historycznym”, dodając w rozmowie z „Guardianem”: „Mam wrażenie, że o włos uniknęliśmy katastrofy”.
„W obliczu rosnącej liczby rejsów wycieczkowych w regionach fiordów oraz zmian klimatycznych zwiększających prawdopodobieństwo podobnych zdarzeń, to nieprzewidziane zdarzenie, które o mało nie doprowadziło do tragedii, uwypukla rosnące zagrożenie związane z osuwiskami i tsunami w środowiskach przybrzeżnych” – podkreślił naukowcy w swoim raporcie.
Zauważyli ponadto, że tsunami było tylko nieznacznie niższe od najwyższego tsunami na świecie, odnotowanego w zatoce Lituya na Alasce w 1958 roku, które miało ok. 530 metrów wysokości. Zjawisko Tracy Arm spowodowało również 36-godzinną sejszę – falę stojącą oscylującą w zamkniętym zbiorniku wodnym.
Badanie wykazało ponadto, że osuwisko wywołało fale sejsmiczne o długim okresie, odpowiadające trzęsieniu ziemi o magnitudzie 5,4 w skali Richtera.
Relacje naocznych świadków zawarte w raporcie podkreślają daleko idące skutki tsunami. Grupa kajakarzy biwakujących na wyspie Harbor Island, oddalonej o ok. 55 kilometrów, poinformowała, że fala przelała się obok ich namiotu, porywając jeden z kajaków wraz z pozostałym sprzętem.
Inny obserwator znajdujący się na pokładzie statku motorowego w zatoce No Name Bay, ok. 50 km od miejsca osunięcia się ziemi, opisał, że widział falę o wysokości od 2 do 2,5 metra, która rozbijała się o linię brzegową, nadchodząc z kierunku Tracy Arm, a po niej pojawiła się druga fala o wysokości około 1 metra – opisywali naukowcy.
W badaniu naukowcy zauważyli, że tsunami spowodowane osuwiskami mogą „mieć znacznie wyższe poziomy (maksymalną wysokość, jaką osiąga woda na zboczu) niż od tych wynikających z trzęsień ziemi, ze względu na większe, lokalne zmiany głębokości wody i bezpośrednie przemieszczenie kolumny wody przez osuwanie się zboczy – najbardziej widoczne w zamkniętych zbiornikach wodnych, takich jak fiordy”.
Wskazując na cofanie się lodowców spowodowane kryzysem klimatycznym, naukowcy zauważyli, że „gdyby nie gwałtowne cofanie się lodowców, osuwisko prawdopodobnie nie wytworzyłoby tak potężnej fali, gdyż osunęłoby się w całości na lód lodowca lub mogłoby w ogóle nie nastąpić”.
W ostatnich latach fiordy z cofającymi się lodowcami przybrzeżnymi stały się coraz popularniejszymi miejscami docelowymi dla statków wycieczkowych. Roczna liczba pasażerów rejsów wycieczkowych na Alasce wzrosła z ok. 1 miliona w 2016 roku do 1,6 miliona w 2025 roku.
W połączeniu z przyspieszającym cofaniem się lodowców i degradacją wiecznej zmarzliny, będącymi następstwem kryzysu klimatycznego, rośnie również ryzyko wystąpienia tsunami na dużą skalę, wywołanych osuwiskami ziemi w całej Arktyce.
„W miarę gdy klimat się zmienia, a lodowce się cofają, prawdopodobnie będziemy obserwować więcej tego typu zdarzeń w środowiskach wysokich szerokości geograficznych w Arktyce i subarktyce” – zauwazył Shugar.
W rezultacie badacze podkreślili zarówno skalę, jak i potencjalny zasięg takich zdarzeń. Zaapelowali o skuteczniejsze środki łagodzenia ryzyka, w tym systematyczny monitoring niestabilnych zboczy, bardziej realistyczne scenariusze modelowania tsunami oraz zwiększoną ochronę lokalnych społeczności, turystów i infrastruktury krytycznej.
W ciągu ostatniej dekady na Alasce miało miejsce kilka tsunami; w 2024 roku w Parku Narodowym Fiordów Kenai ogromne osunięcie się ziemi spowodował falę o wysokości od 18 do 55 metrów, a w 2015 r. kolejne osunięcie się ziemi w pobliżu cofającego się lodowca w fiordzie Taan w południowo-wschodniej Alasce spowodowało tsunami o wysokości 193 metrów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zapraszam do komentowania oraz dzieleniami się relacjami ze strony pogody. Bardzo gorąco zapraszam :)