Nadchodzący czas zwłaszcza wtorek zapowiadać się ma dość deszczowy w Polsce. Za taki stan pogody ma mieć przechodzący chłodny front atmosferyczny przez nasz kraj. Jednocześnie w dzielnicach centralnych i południowych ma on zafalować. Może to spowodować zwiększone sumy opadowe przekraczające ponad 30-50 litrów wody na każdy metr kwadratowy. Wśród zagrożonych regionów może być województwo Świętokrzyskie. Generalnie pas południowy i środkowy ma się zaliczać do dość deszczowy w Polsce. Po za tym ma być dość znośnie choć zimno w zachodnich i nadmorskich regionach oraz na terytorium przy granicy z Ukrainą i Białorusią. Między tymi obszarami ma padać a temperatura może nie przekroczyć +10 stopni. Zjawiska mogą mieć charakter ulew. Temperatura minimalna ma wynieść od +3,+5 stopni w Sudetach, po za tym od +6 do +10 stopni do +12,+13 stopni na wschodzie kraju a maksymalna od +5,+7 stopni w Tatrach, po za tym od +10 do +15 stopni do +17,+20 stopni na wschodzie kraju. Wiatr ma być słaby i umiarkowany zmienny. Warunki biometeo i drogowe mają być niekorzystne.
poniedziałek, 11 maja 2026
Mrozy i upały powodują zgony w Europie.
Nierówności ekonomiczne powodują co roku ponad 100 tys. dodatkowych zgonów, które sumują się do ogromnej liczby ofiar śmiertelnych upałów i mrozów w Europie – wykazały najnowsze badania.
Z badania wynika, że obniżenie poziomu nierówności do tego odnotowanego w najbardziej wyrównanym regionie Europy, jakim jest Słowenia, mierzonego wskaźnikiem Giniego, pozwoliłoby zmniejszyć śmiertelność związaną z temperaturą nawet o 30 proc., co odpowiada liczbie 109 866 osób.
Takie wyniki pojawiły się w ślad za najnowszymi danymi unijnego programu monitorującego „Copernicus”, który uznał ten kwiecień za trzeci najcieplejszy w historii w skali globalnej, a niektóre kraje, takie jak Hiszpania, zarejestrowały najcieplejszy kwiecień w historii. Powrót naturalnego zjawiska ocieplenia El Niño – które może okazać się niezwykle silne – wzbudził obawy przed upalnym latem w Europie w 2026 roku.
Naukowcy odkryli, że wysoka liczba ofiar śmiertelnych spowodowanych upałami i mrozami wiązała się z kilkoma wskaźnikami trudnej sytuacji życiowej, takimi jak ubóstwo oraz brak możliwości ogrzania mieszkania.
Oprócz zmniejszenia nierówności w obrębie poszczególnych regionów, obniżenie skali poważnego ubóstwa materialnego i społecznego na całym kontynencie do poziomu odnotowanego w środkowej Szwajcarii – regionie o najniższym wskaźniku ubóstwa – pozwoliłoby uniknąć 59 tys. zgonów spowodowanych zarówno przez upały, jak i mrozy – podkreślono w badaniu. Natomiast podwyższenie tego wskaźnika do poziomu południowo-wschodniej Rumunii – regionu o najwyższym wskaźniku ubóstwa – spowodowałoby wzrost liczby zgonów związanych z temperaturą o 101 tys.
Badanie to jako pierwsze pozwoliło oszacować wpływ problemów społeczno-ekonomicznych na liczbę ofiar śmiertelnych podczas mroźnych zim i upalnych lat w Europie. Naukowcy stwierdzili, że wynik stanowi dodatkowy argument przemawiający za ukierunkowaniem krótkoterminowej pomocy na grupy szczególnie narażone, a w dłuższej perspektywie – za zmniejszeniem nierówności strukturalnych w Europie.
„To rozwiązanie typu »dwa w jednym«” – zauważyła Blanca Paniello-Castillo, naukowiec zajmująca się biomedycyną w Barcelońskim Instytucie Zdrowia Globalnego oraz główna autorka badania. „Gdyby kwestie równości były w większym stopniu uwzględniane w polityce – europejskiej, krajowej, lokalnej, czy jakiejkolwiek innej – osiągnęlibyśmy dwa cele jednocześnie” – dodał.
Upały i mrozy stanowią obciążenie dla organizmu, przez co staje się on bardziej podatny na choroby i ma mniejszą zdolność do ich zwalczania. Śmiertelność gwałtownie wzrasta, gdy temperatury odbiegają od komfortowego zakresu, zwłaszcza wśród osób starszych lub chorych.
W analizie, w której przeanalizowano dane dotyczące dziennej śmiertelności w 654 regionach Europy w latach 2000–2019, oszacowano liczbę „zgonów przypisanych” poprzez modelowanie obciążenia zdrowotnego w sytuacji, gdyby wszystkie regiony osiągały zarówno najlepsze, jak i najgorsze wartości dla każdego wskaźnika ekonomicznego.
Stwierdzono również, że w zamożniejszych regionach odnotowuje się mniej zgonów spowodowanych niskimi temperaturami – prawdopodobnie dzięki ocieplonym domom, lepszej opiece zdrowotnej oraz mniejszym problemom z dostępem do energii – ale więcej zgonów w okresie upałów. Sugerowano, że może to wynikać z efektu tzw. miejskiej wyspy ciepła, w ramach którego miasta cieszą się większym dobrobytem, ale borykają się z wyższymi temperaturami z powodu nawierzchni asfaltowych oraz braku terenów zielonych.
W swoich badaniach konsekwentnie stwierdzali, że śmiertelność związana z wysokimi temperaturami wiązała się z takimi wskaźnikami, jak wskaźnik Giniego, który mierzy nierówności w rozkładzie dochodów w populacji, trudności z ogrzaniem mieszkania oraz deprywację materialną i społeczną. Nie uwzględnili oni wprost jako zmiennej stopnia rozpowszechnienia klimatyzacji.
Usama Bilal, epidemiolog z Dornsife School of Public Health przy Uniwersytecie Drexel, który nie brał udziału w powstawaniu tego raportu, stwierdził, że badanie charakteryzowało się wysoką jakością i opierało się na rzetelnych metodach, choć oddzielenie ubóstwa od innych czynników klimatycznych mogło okazać się trudne. „Główne ograniczenia, jakie dostrzegam, dotyczą poziomu pomiaru zmiennych społecznych oraz faktu, że w Europie – i wielu innych miejscach – istnieje korelacja między cieplejszym klimatem a ubóstwem, z wyjątkiem Europy Wschodniej” – dodał.
Obecnie zimno wciąż stanowi znacznie większe zagrożenie dla zdrowia ludzkiego niż upał, choć naukowcy przewidują, że sytuacja ta ulegnie odwróceniu w miarę gdy globalne ocieplenie będzie powodować dalszy wzrost temperatur. W zeszłym miesiącu naukowcy ustalili, że od połowy lat 90. temperatury w Europie wzrastały o 0,56°C na dekadę – szybciej niż na jakimkolwiek innym kontynencie na świecie – głównie z powodu warstwy zanieczyszczeń pochodzących z paliw kopalnych, która pokrywa Ziemię.
Wyniki te pojawiły się po ostrzeżeniu ze strony doradców naukowych UE, że kontynent nie dostosowuje się w odpowiedni sposób do zmian klimatycznych.
Malcolm Mistry, epidemiolog z London School of Hygiene and Tropical Medicine, który nie brał udziału w badaniu, stwierdził, że wyniki badania powinny pomóc w kształtowaniu polityki adaptacji do zmian klimatu, a same wyniki mogą być zaniżone.
„Choć autorzy – co jest zrozumiałe – ograniczyli swoje badanie do lat poprzedzających pandemię COVID-19, wskaźniki ubóstwa energetycznego – ważny czynnik determinujący zidentyfikowany w badaniu – wzrosły dość gwałtownie w wielu krajach europejskich po latach 2021–2022” – podkreślił. „Przedstawione tu szacunki obciążenia mogą być, według obecnych standardów, raczej ostrożne” – dodał.
Zanieczyszczenie Morza Bałtyckiego.
Życie morskie w Morzu Bałtyckim jest w ostatnich latach coraz bardziej zagrożone ze względu na narastające skutki globalnego ocieplenia, zanieczyszczenia środowiska naturalnego oraz specyficzne warunki geograficzne Morza Bałtyckiego.
Szwecja, Finlandia, Rosja, Estonia, Łotwa, Litwa, Polska, Niemcy i Dania – wszystkie kraje graniczące z Morzem Bałtyckim – współpracują w ramach Unii Europejskiej nad podjęciem działań przeciwko tym zagrożeniom.
Komisja Ochrony Środowiska Morskiego Bałtyku (HELCOM) kontynuuje wdrażanie Planu Działań na rzecz Morza Bałtyckiego, który obowiązuje od pięciu lat i ma na celu ochronę ryb, ptaków, ssaków oraz określonych siedlisk.
Eutrofizacja
Jednym z największych problemów ekosystemu Morza Bałtyckiego jest eutrofizacja. To proces nadmiernego wzbogacenia wody w składniki odżywcze – zwłaszcza azot i fosfor – pochodzące ze źródeł lądowych, takich jak rolnictwo, ścieki i zrzuty przemysłowe. Prowadzi to do masowego wzrostu glonów, zwłaszcza fitoplanktonu.
Zakwity glonów blokują dostęp światła słonecznego do podwodnych roślin i trawy morskiej, a rozkład obumierających glonów pochłania duże ilości tlenu w głębszych wodach, tworząc martwe strefy, w których ryby, skorupiaki i większość organizmów morskich nie są w stanie przetrwać.
Chociaż Morze Bałtyckie jest prawie całkowicie pozbawione dostępu do oceanu, z płytkim ujściem i wyjątkowo świeżą wodą, jego zasolenie wykazuje tendencję spadkową. Przewiduje się, że niedobór tlenu w ekosystemie będzie się pogłębiał, a woda stanie się bardziej kwaśna.
Działania na rzecz Morza Bałtyckiego obejmują: ograniczenie zrzutów ścieków do morza, a także rozwiązanie problemu stosowania nawozów sztucznych w celu zwiększenia produktywności gleby, które są spłukiwane do morza przez wody gruntowe, pogłębiając problem eutrofizacji.
W tym kontekście HELCOM promuje takie praktyki, takie jak efektywne zarządzanie nawozami i zrównoważone rolnictwo.
Działalność człowieka
Działalność człowieka, taka jak przełowienie i niewłaściwa gospodarka odpadami, również stanowi poważne zagrożenie dla naturalnego życia w Morzu Bałtyckim. Przełowienie doprowadziło do gwałtownego spadku populacji dorsza, a także do zauważalnego zmniejszenia się rozmiarów ryb, często o około 20 centymetrów.
Niemieckie Centrum Badań Oceanicznych GEOMAR Helmholtza wskazuje, że intensywne połowy spowodowały trwałe zmiany genetyczne w DNA dorsza, a jednocześnie doprowadziły do gwałtownego spadku jego liczebności.
Jak informuje Światowy Fundusz na rzecz Przyrody (WWF), przełowienie nadal zmniejsza populacje wielu gatunków ryb w ekosystemie bałtyckim, węgorz europejski jest na skraju wyginięcia, a pozostało zaledwie ok. 500 morświnów.
Przyszłość Morza Bałtyckiego
Długoterminowe badania monitorujące i modelujące prowadzone przez organizacje takie jak HELCOM i BSAG wskazują, że stan Morza Bałtyckiego byłby obecnie znacznie gorszy bez środków redukcji substancji biogennych wdrażanych od lat 80. minionego wieku.
Pomimo tych wysiłków, podwodna bioróżnorodność w Morzu Bałtyckim nadal maleje.
W połączeniu z ciągłymi skutkami eutrofizacji i przyspieszającymi zmianami klimatycznymi – które dodatkowo nasilają zagrożenia, takie jak niedobór tlenu, zmiany siedlisk i zanik gatunków – oznacza to złe wieści dla wielu unikalnych gatunków morskich.
Ekosystem osiągnął obecny stan degradacji w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat, a eksperci ostrzegają, że pełna odbudowa zajmie dużo czasu.
W ramach współpracy UE-HELCOM oraz Planu Działań na rzecz Morza Bałtyckiego zaktualizowanego w 2021 r. – którego celem jest wdrożenie działań najpóźniej do 2030 r. – dziewięć krajów nadbrzeżnych kontynuuje wspólne wysiłki na rzecz zmniejszenia ładunków substancji biogennych, poprawy jakości wody, ochrony różnorodności biologicznej i wzmocnienia odporności ekosystemów poprzez wiążące zobowiązania i regularny monitoring.
UE zapewnia również bezpośrednie wsparcie finansowe na usuwanie i zarządzanie niewybuchami, wyciekami chemikaliów oraz wrakami statków z czasów II wojny światowej na dnie Morza Bałtyckiego, bowiem nadal stanowią one poważne zagrożenie dla życia morskiego i krytycznej infrastruktury podwodnej, takiej jak kable i linie energetyczne.
Ciekawostki klimatyczne termicznego lata
Nowe badania po raz pierwszy ujawniają, dlaczego Europa może zyskać ponad miesiąc dodatkowych dni letnich do 2100 r., wykorzystując dane k...
-
Najbliższe dni przyniosą nam pogodową kratkę , bo na niebie ma nie brakować chmur chociaż od czasu do czasu mogą one przeplatać się z pogod...
-
Pogoda w I części nowego tygodnia ma być na ogół stabilna z powodu działania układu barycznego wysokiego ciśnienia w rejonie Europy środko...
-
W ciągu ostatniej doby w rejonie Polski przechodziły opady śniegu, które na południu Polski były dość intensywne. W niedzielę wg stanu na...