czwartek, 7 maja 2026

Mega tsunami na Alasce


\

 Nowe badania wskazują, że ogromne fale tsunami, które w zeszłym roku nawiedziło fiord na Alasce – odwiedzane przez liczne statki wycieczkowe – stanowi poważne ostrzeżenie przed ryzykiem osuwisk skalnych na wybrzeżu oraz cofania się lodowców, spowodowanych kryzysem klimatycznym.

Naukowcy zarejestrowali drugie pod względem wielkości tsunami na świecie, które uderzyło w fiord Tracy Arm w południowo-wschodniej Alasce w sierpniu ubiegłego roku po potężnym osuwisku u stóp lodowca. Tsunami osiągnęło wysokość 481 metrów – dla porównania Wieża Eiffla ma 330 metrów.

W miesiącach po tsunami kilkunastu naukowców z USA, Kanady i Europy prowadziło „pracę detektywistyczną”, próbując „odtworzyć tę kaskadę zagrożeń” – powiedział Daniel Shugar, geomorfolog i profesor Uniwersytetu w Calgary. Grupa opublikowała swoje odkrycia w środę w czasopiśmie „Science” w środę.

Jak wynika z tych badań zdarzenie miało miejsce 10 sierpnia 2025 r. o godz. 5:26 czasu lokalnego. Ogromne osuwisko zsunęło się z wysokości 1 km pionowo na lodowiec South Sawyer i wpadło do wąskiego, 48-kilometrowego fiordu, wytwarzając potężne tsunami.

Kiedy modelarz i badacz tsunami, Patrick Lynett, udał się z zespołem na miejsce osuwiska kilka miesięcy później, aby przeprowadzić badania terenowe, był pod wrażeniem ogromu katastrofy. „Widziałem to na żywo i ledwo mogę w to uwierzyć” – podkreślił Lynett, profesor Uniwersytetu Południowej Kalifornii.

Zbocze góry, które osunęło się, tworząc falę wielkości wieżowca, samo w sobie miało ponad 970 metrów wysokości – więcej niż jakikolwiek najwyższy budynek świata. Dziś zbocze góry wygląda na gołe, jakby 165 milionów ton skał zostało wydrążonych podczas zsuwania się do oceanu, pozostawiając wklęsłą bliznę.

Dzięki temu, że do zdarzenia doszło wczesnym rankiem nie odnotowano żadnych ofiar śmiertelnych, jednak codziennie przepływa tędy ok. trzech statków wycieczkowych, a także inne jednostki poruszające się w promieniu kilku kilometrów od miejsca osuwiska.

Zaledwie kilka godzin po osunięciu się ziemi do fiordu miały wpłynąć statek wycieczkowy z Juneau oraz łódź wycieczkowa National Geographic – każdy z nich mógł pomieścić ponad 100 pasażerów. Dzień wcześniej w okolicy zawitały już dwa statki wycieczkowe z tysiącami pasażerów na pokładzie, a kolejny miał przybyć następnego dnia.

W momencie zdarzenia Dennis Staley z Amerykańskiej Służby Geologicznej (USGS) nazwał tsunami „wydarzeniem historycznym”, dodając w rozmowie z „Guardianem”: „Mam wrażenie, że o włos uniknęliśmy katastrofy”.

„W obliczu rosnącej liczby rejsów wycieczkowych w regionach fiordów oraz zmian klimatycznych zwiększających prawdopodobieństwo podobnych zdarzeń, to nieprzewidziane zdarzenie, które o mało nie doprowadziło do tragedii, uwypukla rosnące zagrożenie związane z osuwiskami i tsunami w środowiskach przybrzeżnych” – podkreślił naukowcy w swoim raporcie.

Zauważyli ponadto, że tsunami było tylko nieznacznie niższe od najwyższego tsunami na świecie, odnotowanego w zatoce Lituya na Alasce w 1958 roku, które miało ok. 530 metrów wysokości. Zjawisko Tracy Arm spowodowało również 36-godzinną sejszę – falę stojącą oscylującą w zamkniętym zbiorniku wodnym.

Badanie wykazało ponadto, że osuwisko wywołało fale sejsmiczne o długim okresie, odpowiadające trzęsieniu ziemi o magnitudzie 5,4 w skali Richtera.

Relacje naocznych świadków zawarte w raporcie podkreślają daleko idące skutki tsunami. Grupa kajakarzy biwakujących na wyspie Harbor Island, oddalonej o ok. 55 kilometrów, poinformowała, że fala przelała się obok ich namiotu, porywając jeden z kajaków wraz z pozostałym sprzętem.

Inny obserwator znajdujący się na pokładzie statku motorowego w zatoce No Name Bay, ok. 50 km od miejsca osunięcia się ziemi, opisał, że widział falę o wysokości od 2 do 2,5 metra, która rozbijała się o linię brzegową, nadchodząc z kierunku Tracy Arm, a po niej pojawiła się druga fala o wysokości około 1 metra – opisywali naukowcy.

W badaniu naukowcy zauważyli, że tsunami spowodowane osuwiskami mogą „mieć znacznie wyższe poziomy (maksymalną wysokość, jaką osiąga woda na zboczu) niż od tych wynikających z trzęsień ziemi, ze względu na większe, lokalne zmiany głębokości wody i bezpośrednie przemieszczenie kolumny wody przez osuwanie się zboczy – najbardziej widoczne w zamkniętych zbiornikach wodnych, takich jak fiordy”.

Wskazując na cofanie się lodowców spowodowane kryzysem klimatycznym, naukowcy zauważyli, że „gdyby nie gwałtowne cofanie się lodowców, osuwisko prawdopodobnie nie wytworzyłoby tak potężnej fali, gdyż osunęłoby się w całości na lód lodowca lub mogłoby w ogóle nie nastąpić”.

W ostatnich latach fiordy z cofającymi się lodowcami przybrzeżnymi stały się coraz popularniejszymi miejscami docelowymi dla statków wycieczkowych. Roczna liczba pasażerów rejsów wycieczkowych na Alasce wzrosła z ok. 1 miliona w 2016 roku do 1,6 miliona w 2025 roku.

W połączeniu z przyspieszającym cofaniem się lodowców i degradacją wiecznej zmarzliny, będącymi następstwem kryzysu klimatycznego, rośnie również ryzyko wystąpienia tsunami na dużą skalę, wywołanych osuwiskami ziemi w całej Arktyce.

„W miarę gdy klimat się zmienia, a lodowce się cofają, prawdopodobnie będziemy obserwować więcej tego typu zdarzeń w środowiskach wysokich szerokości geograficznych w Arktyce i subarktyce” – zauwazył Shugar.

W rezultacie badacze podkreślili zarówno skalę, jak i potencjalny zasięg takich zdarzeń. Zaapelowali o skuteczniejsze środki łagodzenia ryzyka, w tym systematyczny monitoring niestabilnych zboczy, bardziej realistyczne scenariusze modelowania tsunami oraz zwiększoną ochronę lokalnych społeczności, turystów i infrastruktury krytycznej.

W ciągu ostatniej dekady na Alasce miało miejsce kilka tsunami; w 2024 roku w Parku Narodowym Fiordów Kenai ogromne osunięcie się ziemi spowodował falę o wysokości od 18 do 55 metrów, a w 2015 r. kolejne osunięcie się ziemi w pobliżu cofającego się lodowca w fiordzie Taan w południowo-wschodniej Alasce spowodowało tsunami o wysokości 193 metrów.

Gwałtowne burze w stanie Missisipi.

 


Potężne burze, którym towarzyszyły co najmniej trzy tornada, przetoczyło się w nocy przez kilka hrabstw w stanie Mississippi, niszcząc co najmniej pół tysiąca domów, wyrywając drzewa z korzeniami, a co najmniej 17 osób odniosło obrażenia.

Nie odnotowano żadnych natychmiastowych doniesień o ofiarach śmiertelnych po przejściu burz przez południowo-zachodnią część stanu, które występowały w środę w godzinach wieczornych – poinformował Scott Simmons, rzecznik Agencji Zarządzania Kryzysowego stanu Mississippi,

Dodał, że 12 rannych zostało przetransportowanych z osiedla przyczep kempingowych Wash Trailer Park w małej miejscowości Bogue Chitto w hrabstwie Lincoln. Nagranie filmowe zrobione po wschodzie słońca pokazuje, że większość domów mobilnych została zredukowana do stosów poskręcanego metalu, roztrzaskanych desek i innych śmieci, takich jak pogniecione lodówki.

„Leżałem na łóżku i przeglądałem TikToka, kiedy usłyszałem, że grzmi. Poszedłem do salonu. Kiedy wróciłem do pokoju, nie było już po nim śladu” – powiedział stacji WAPT-TV mieszkaniec Max Mahaffey. Dodał, że nie odniósł żadnych obrażeń, ale jego babcia zraniła w kostkę, a niektórzy sąsiedzi doznali skaleczeń i siniaków.

W pobliżu linii drzew leżała przewrócona na dach nienaruszona przyczepa. Kilka samochodów, z których część miała włączone światła awaryjne, wyglądało, jakby porwała je burza.

„Wiemy, że wystąpiły co najmniej trzy tornada” – podkreślił Daniel Lamb, meteorolog z biura Narodowej Służby Meteorologicznej w Jackson. „Ta sama burza spowodowała co najmniej dwa tornada w hrabstwach Franklin i Lincoln, aż do hrabstw Lawrence, a następnie kolejne w hrabstwie Lamar, prawdopodobnie aż do hrabstwa Forest” – dodal.

Zwrócił uwagę, że ofiar mogło być więcej. „To tylko te przypadki, które udało nam się potwierdzić za pomocą radaru, zanim jeszcze dotarliśmy na miejsce”.

„Módlcie się za Mississippi” – napisał w Internecie gubernator Tate Reeves, dodając, że stanowa Agencja Zarządzania Kryzysowego koordynuje działania ratownicze.

Wiele dróg w hrabstwie Lincoln było nadal zablokowanych, a zespoły z agencji oceniały szkody. „Prosimy o powstrzymanie się od zwiedzania, ponieważ służby są w trakcie pracy” – poinformował departament w czwartek rano. Nie było żadnych natychmiastowych doniesień o ofiarach śmiertelnych po przejściu burz przez południowo-zachodnią część stanu w środę wieczorem” – dodał Scott Simmons, rzecznik Agencji Zarządzania Kryzysowego stanu Mississippi.

Gubernator poinformował, że grupa ratowników-ochotników przekazała hrabstwu, gdzie odnotowano co najmniej 200 uszkodzonych domów, kontenerowe schronisko dla 50 osób, generator o dużej mocy oraz 10 palet z zapasami.

Według stanowej agencji ds. zarządzania kryzysowego w hrabstwie Lamar na południowym wschodzie odnotowano około 275 uszkodzonych domów. W hrabstwie Lawrence uszkodzonych zostało kolejne 10–12 domów.

W czwartek spodziewano się kolejnych burz z możliwością wystąpienia tornad w niektórych częściach Alabamy, Georgii i Florydy – poinformowała służba meteorologiczna. Silne burze były również możliwe w niektórych częściach Karoliny Północnej i Południowej oraz Teksasu.

środa, 6 maja 2026

Późnowiosenne śnieżyce w Kolorado


 

W środę nad niektórymi częściami Kolorado rozpętała się zaskakująca późnowiosenna śnieżyca, która spowodowała zamknięcie szkół, opóźnienia lotów, a leżące błoto pośniegowe spowodowało szereg problemów dla osób dojeżdżających do pracy.

Meteorolodzy oczekują, że burza, która we wtorek przeszła nad Górami Skalistymi i Wielkimi Równinami, osłabnie przed zakończeniem w środę po południu, ale nie wcześniej niż pozostawi po sobie obfite, mokre opady śniegu w wyższych partiach gór.

W Fort Collins w stanie Kolorado przez cały dzień występowały obfite opady mokrego śniegu, który był wciąż zbyt ciepły, by mógł pozostawiać na ziemi. Cienka pokrywa śnieżna oblepiła jednak liście, trawę i kwiaty, a właściciele domów wyłączali zraszacze ogrodowe, aby zapobiec ich uszkodzeniu przez temperatury poniżej zera.

W Boulder, położonym u podnóża gór, może spaść ponad 30 centymetrów śniegu. Chociaż we wtorek w okolicach Denver padał głównie deszcz, wczesnym wieczorem zamienił się w śnieg. Prognozy przewidują, że do środy może spaść nawet 20 centymetrów białego puchu.

Mimo że władze Denver wprowadziły ograniczenia dotyczące nawadniania trawników w związku z niewielką ilością śniegu w górach, miasto stanęło w obliczu ataku zimy, która może okazać się największą w tym sezonie.

„Właśnie mieliśmy najsuchszą zimę w historii” – zauważył Kenley Bonner, meteorolog z biura meteorologicznego w Denver. „Na początku sezonu żartowaliśmy, że zima nadejdzie dopiero wiosną i tak się stało” – dodał.

Duży śnieg i spadek temperatury

Przewidywano dalsze opady śniegu, z gwałtownymi spadkami temperatury w nocy, a najsilniejsze opady miały utrzymać się w środę do godzin porannych. W czwartek ma nastąpić ocieplenie – informuje Narodowy Serwis Pogodowy.

Największy okręg szkolny w stanie, Denver Public Schools, a także inne duże okręgi szkolne i uczelnie w regionie odwołały w środę zajęcia z powodu trudnych warunków atmosferyczne.

„Nagromadzony śnieg może łamać gałęzie drzew i powodować przerwy w dostawach prądu” – zauważył Bonner. Przedsiębiorstwa użyteczności publicznej przygotowywały się na tę sytuację, a firma Xcel Energy postawiła w stan gotowości 165 pracowników w całym stanie.

We wtorek autostrady pozostawały jeszcze otwarte. Autostrada międzystanowa nr 80 przebiegająca przez południową część Wyoming, w tym często zamykany odcinek na dużych wysokościach między Cheyenne a Laramie, była przejezdna, choć kamery internetowe pokazywały intensywne opady śniegu.

Na innych drogach wzdłuż północnych górskich szlaków Kolorado również panowały pogarszające się warunki.

Złowieszcze prognozy nie zniechęcały tysięcy osób do pójścia na koncert Davida Guetty w Red Rocks Amphitheatre, choć organizatorzy przesunęli godzinę rozpoczęcia koncertu, mając nadzieję, że fani wrócą do domów przed najgorszym uderzeniem burzy. Widzowie koncertu otuleni futrzanymi, zimowymi płaszczami i czapkami, czekali w kolejce do wejścia na teren koncertu.

Śnieg w maju niezwykle rzadki

Zimowe prognozy o tej porze roku są niecodzienne, ale nie niespotykane. Denver zazwyczaj odnotowuje ostatnie opady śniegu ok. 28 kwietnia, choć majowe zimowe burze również się zdarzają. W „Mile High City” 21 maja 2022 roku spadło pół cala (1,2 cm) śniegu, z kolei w pobliskim Boulder – 4,5 cala (11,4 cm).

Historycznie Denver doświadczyło co najmniej pięciu majowych burz z opadami śniegu przekraczającymi 10 cali (25 cm). Największa, w 1893 roku, wyniosła 15,5 cala (39,3 cm). Ostatnie dwucyfrowe opady śniegu w mieście miały miejsce 25-26 maja 1950 roku i wyniosły 10,7 cala (27 cm).

Niewielki opad śniegu 2 czerwca 1951 roku był ostatnim momentem w roku, kiedy spadł śnieg.

Majowe opady śniegu zdarzają się jeszcze częściej w stolicy Wyoming, Cheyenne, która leży prawie 300 metrów wyżej niż Denver, przez co jest chłodniejsza przez cały rok. W Wyoming wieje też silniejszy wiatr niż w Kolorado, co powoduje, że śnieg zbiera się w zaspy, które trzeba ponownie odśnieżać, jeśli porywy wiatru nie ustępują.

Burza jest mile widziana w czasie suszy, ale nie stanowi rozwiązania

Kwiecień był cieplejszy niż zwykle i ubogi w jakiekolwiek opady – w Denver w zeszłym miesiącu zabrakło 2,5 centymetra deszczu i 7 centymetrów śniegu w porównaniu z normą.

Dla niektórych rolników, którzy odczuwali presję związaną z trwającą suszą w Kolorado, śnieg stanowił szansę. Adam Jones, który prowadzi gospodarstwo Unsung Family Farms w Longmont, powiedział stacji KMGH-TV, że kilka dni wcześniej wysiał nasiona marchwi, by wykorzystać opady.

„Za pomocą systemów nawadniania kropelkowego czy zraszaczy nie da się uzyskać tak równomiernego nawadniania” – wyjaśnił. „Nie ma nic lepszego niż wysiewanie nasion przy pomocy śniegu lub deszczu”.

Jones musiał jednak przenieść uprawy bardziej wrażliwe na warunki pogodowe do pomieszczeń, wyposażając je w ogrzewanie, aby zapewnić im odpowiednią temperaturę.

Jedna burza nie rozwiąże jednak problemów wodnych na Zachodzie.

Raport Narodowego Centrum Łagodzenia Skutków Suszy wskazuje, że ostatnie opady pomogły zwiększyć wilgotność wierzchniej warstwy gleby i zmniejszyły zapotrzebowanie na nawadnianie, ale nie zmieniły „w większości ponurej” prognozy wodnej na nadchodzące lato.

Przyczyny pożaru Puszczy Solskiej



 W środowe popołudnie wciąż trwała walka z pożarem, który od wczorajszego popołudnia trawi las sosnowy w Puszczy Solskiej na Roztoczu. W akcji gaśniczej zginął pilot Dromadera, a dwóch strażaków z powodu podtrucia dymem źle się poczuło i trafiło do szpitala. Choć przyczyny powstania tego pożaru będą badane przez biegłych po zakończeniu prac, eksperci z Uniwersytetu Gdańskiego nie wykluczają, że przyczyna pożaru mogło być podpalenie.

Płomienie, które pojawiły się we wtorek około godz. 15:00, trawią cenne tereny Puszczy Solskiej, obejmując ponad 300 hektarów. To wyjątkowy obszar, gdzie znajdują się liczne parki krajobrazowe, rezerwaty przyrody oraz tereny chronione w ramach sieci Natura 2000. Na tym obszarze obowiązuje najwyższy trzeci stopień zagrożenia pożarowego, a strażacy pracują nad jego ugaszeniem.

Na pytanie co mogło doprowadzić do tej katastrofy, dr Alicja Bonk z Uniwersytetu Gdańskiego w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej w likwidacji powiedziała, że ustalą to dopiero odpowiednie służby, choć – jak sama zaznacza – można nakreślić najbardziej prawdopodobny scenariusz.

„W tej chwili trudno mówić o przyczynach pożaru, ustalą je odpowiednie służby. Jednak z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że przyczyną pożaru lasów w Biłgoraju mogło być umyślne lub nieumyślne podpalenie” – twierdzi dr Alicja Bonk z Uniwersytetu Gdańskiego (UG).

Człowiek głównym winowajcą

Dr Bonk, która przeanalizowała dane historyczne na temat przyczyn pożarów w Polsce, powiedziała, ze z przyczyn naturalnych – takich jak zapłon w wyniku uderzenia pioruna czy zajęcie materiałów łatwopalnych pod wpływem wysokiej temperatury, zdarza się rzadko. W aż 90 proc. do pożarów przyczynia się sam człowieka.

Na podstawie danych Lasów Państwowych oraz raportów Komisji Europejskiej ustalono, ze pożary w Polsce powstają w wyniku podpaleń. Może to być np. celowe rozniecanie ognia bądź zaniedbania lub ostrożności. „Aktualnie człowiek zdecydowanie ma decydującą rolę w występowaniu pożarów lasów” – zwróciła uwagę badaczka.

Nie wyklucza się również dywersji ze strony obcych służb.

Ekspertka dodała, że bardzo często przyczyną są nielegalne, skrajnie niebezpieczne praktyki, które jak wypalanie traw, które w okresach suszy łatwo wymykają się spod kontroli. W 2026 r. – dzięki nowelizacji ustawy, maksymalna grzywna za sprowadzenie zagrożenia pożarowego wzrosła z 5 tys. do 30 tys. zł, a za wykroczenia (w tym wypalanie) mandaty mogą wynieść do 5 tys. zł.

W niewielkim stopniu do pożarów mogą przyczynić się czynniki naturalne, np. w wyniku uderzenia pioruna. Jednak to możemy wykluczyć, gdyż we wtorek w okolicy nie odnotowano żadnej aktywności konwekcyjnej.

Płonie obszar cenny przyrodniczo

Eksperci podkreślają, że Puszcza Solska jest obszarem bardzo cennym pod względem przyrodniczym – to obszar ochrony priorytetowej, co wynika z dyrektyw unijnych, w wielu miejscach wyłączony z użytkowania. „To w dużej mierze bory bagienne, siedliska borowe wilgotne (…) na płytkich torfach i murszach” – powiedział Polskiej Agencji Prasowej z likwidacji zastępca Nadleśnictwa Józefów Adam Kraczek

Na tym obszarze znajdują się liczne gniazda chronionych z uwagi na zagrożenie wyginięciem ptaków. Wśród nich wyróźnia się m.in. orlika krzykliwego, puchacza, leleka, bociana czarnego, bielika, żołna, dzięcioła białogrzbietego i zielonosiwego, cietrzewia oraz głuszca. Puszcza Solska jest uznawana przez międzynarodową organizację pozarządową BirdLife International, zajmującą się ochroną ptaków, za jedną z ostoi gatunków ptaków zagrożonych w UE.

Ponadto lasy świerkowe są doskonałym miejscem schronienia dla innych gatunków zwierząt, którym zagraża ogień. Można wymienić chociażby rysia, chronione gatunki nietoperzy, mopki i nocki Bechsteina, wydry, wilki oraz wiele płazów i gadów – m.in. kumak nizinny, a nawet żółw błotnych. Wiele zwierząt już padło, ale skala katastrofy na razie pozostaje nieznana.

Ochrona uroczysk w Puszczy dotyczy także cennych siedlisk przyrodniczych. Obejmuje m.in. nizinne i podgórskie rzeki ze zbiorowiskami włosieniczników (rodzaj jaskrów), zmiennowilgotne łąki trzęślicowe, torfowiska i trzęsawiska, bory i lasy bagienne, jodłowy bór świętokrzyski, a także buczyny ze starymi drzewostanami buka zwyczajnego w wieku 110-200 lat.

Puszcza Solska sąsiaduje z Roztoczańskim Parkiem Narodowym (RPN) i łączy się z nim tzw. korytarzem ekologicznym, czyli pasem lasu. Wicedyrektor RPN Przemysław Stachyra powiedział PAP, że pożar jest oddalony od Parku w linii prostej o ok. 10 km na południe i obecnie nie stanowi bezpośredniego zagrożenia.

Mimo to RPN w środę wprowadził ograniczenia dla odwiedzających. Zakaz wstępu na obszary obowiązuje do chwili opanowania zagrożenia pożarowego w Puszczy Solskiej oraz poprawy warunków atmosferycznych.

Tragiczny bilans akcji gaśniczej

Walka z żywiołem w powiecie biłgorajskim ma niestety tragiczny wymiar. We wtorek wieczorem podczas akcji gaśniczej rozbił się samolot typu dromader. W katastrofie zginął pilot maszyny. Sprawą zajęła się Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych.

W związku z wypadkiem z udziałem samolotu Dromader w powiecie biłgorajskim informujemy, iż zespół badawczy Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych udał się na miejsce wypadku. Na miejscu zespół wykonuje niezbędne czynności, w tym oględziny wraku samolotu. W terminie 30 dni Komisja opublikuje raport wstępny z wypadku – przekazała Państwowa Komisja Badań Wypadków Lotniczych.

To nie koniec dramatycznych informacji. Jak poinformował portal remiza.pl, pomoc medyczna była potrzebna także strażakom walczącym z ogniem na ziemi.

„Podczas trwającej akcji gaszenia pożaru lasu w Nadleśnictwie Józefów dwóch strażaków wymagało transportu do szpital” – poinformował portal remiza.pl

Służby przekazały, że dwaj strażacy podtruli się dymem i zostali przewiezieni do szpitala.

Takich pożarów będzie więcej?

Stachyra zwracał uwagę na warunki sprzyjające pożarom. – Mamy bezprecedensową suszę, po dwóch latach niedoborów wody. Sytuacja bardzo niebezpieczna, wręcz krytyczna. W ekosystemie nie ma wody, ściółka jest sucha jak papier. Nawet wyrzucony choćby z samochodu niedopałek papierosa czy wyrzucona w lesie szklana butelka, która zogniskuje promienie, może spowodować kataklizm. Niebezpieczeństwo pojawienia się zarzewia ognia jest duże – powiedział Stachyra.

Dr Alicja Bonk uważa, że nadszedł czas na przygotowanie się na coraz częstsze pożary w całej Polsce. Mają na to wpływ postępujące zmiany klimatyczne, które prowadza do długotrwałych okresów suszy. W takich warunkach lasy stają się beczką prochu.

wtorek, 5 maja 2026

Prognoza pogody na kolejne dni w Polsce

 


Pogoda podczas nadchodzących dwóch dni ma się zapowiadać zmiennie. Czyli zachmurzenie warstwowe i kłębiaste mają przeplatać się z pogodniejszymi momentami. Okresowo należy się liczyć z opadami  deszczu i burzami. Przy czym największa szansa na opady istnieje w zachodnich i północnych dzielnicach naszego kraju. Po za tym jest większa szansa na burze. Powodem burz ma być wzrost chwiejności atmosfery przekraczającej ponad 800-1300 J.kg, LI -4,-2, wilgotność względna przekraczająca 60-80 % oraz przepływ powietrza przekraczający 10-15 m/s. W takich warunkach może dojść do inicjacji konwekcji. Przy czym mogą się one ograniczać do pewnych regionów naszego kraju. Podczas burz może napadać ponad 15-25 litrów wody na każdy metr kwadratowy, wiatr w porywach przekraczać 60-80 kilometrów na godzinę oraz występować grad o średnicy 2-3 centymetrów. Pojedyncze komórki konwekcyjne mają się łączyć w niezbyt zorganizowane układy. Może pojawić się duża amplituda temperatur między regionami północnymi a południowymi. W najzimniejszych  miejscach może być poniżej +10 stopni a w najcieplejszych przekraczać +25 stopni.  

Na termometrach zobaczymy: 

W środę rano: od +5,+7 stopni miejscami na północy kraju, po za tym od +9 do +13 stopni do +14,+15 stopni na południu kraju. 

W środę południe: od +8,+10 stopni na Pomorzu, po za tym +12,+17 stopni na zachodzie i północy kraju, po za tym od +18 do +24 stopni do +26,+27 stopni na wschodzie i południu kraju. 

W czwartek południe: od +10,+12 stopni na południowym-zachodzie kraju i +14,+17 stopni na zachodzie i północy kraju, po za tym od +19 do +23 stopni do +24,+25 stopni na południowym-wschodzie kraju. 

Wiatr ma być słaby i umiarkowany zmienny. 

Warunki biometeo i drogowe mają być niekorzystne. 





Pożary w Czechach opanowane



 Setki strażaków już czwarty dzień z rzędu walczy z ogromnym pożarem lasu w Parku Narodowym Czeska Szwajcaria. Chociaż w poniedziałek udało się opanować ogień, władze twierdzą, że zagrożenie jeszcze nie minęło.

W akcji nadal uczestniczą helikoptery, choć liczba strażaków została obecnie zmniejszona o około jedną trzecią i liczy 370 osób.

Szef Straży Pożarnej Vladimír Vlček wyraził nadzieję, że pożar uda się całkowicie ugasić do piątku. Dodał, że obszar objęty aktywnym ogniem zmniejszył się obecnie z około 100 hektarów do około 20 hektarów.

Jak powiedział dyrektor administracji parku, Petr Kříž, po niszczycielskim pożarze, który w lipcu 2022 r. zniszczył ponad 1000 hektarów lasów w Parku Narodowym Czeska Szwajcaria, wprowadzono szereg środków zapobiegawczych.

„Oprócz źródeł wody, obejmuje to zasady postepowania w dni podwyższonego ryzyka oraz regularny monitoring dronów rano i wieczorem, a czasami również w ciągu dnia. Dysponujemy także szczegółową siecią dróg dla zintegrowanego systemu ratowniczego, a także aplikacją służącą strażakom do orientacji” – wyjaśnił Kříž. „Kolejnym kluczowym środkiem jest ograniczenie dostępu w przypadku wystąpienia warunków pogodowych stwarzających wysokie ryzyko. Obecnie, w związku z tą sytuacją kryzysową, panuje wysokie ryzyko pożarowe, dlatego prosimy odwiedzających o przestrzeganie zasad obowiązujących w parku, poruszanie się wyłącznie po wyznaczonych ścieżkach oraz unikanie zamkniętych obszarów, na których trwają prace”.

Zmiana pogody może przynieść przynajmniej pewną ulgę. Od wtorku spodziewany jest spadek temperatur, a pod koniec tygodnia prognozowane są przelotne opady deszczu, a nawet burze. Najsilniejsze opady deszczu przewiduje się na czwartek.

Meteorolodzy ostrzegają jednak, że opady prawdopodobnie pozostaną niewystarczające. W wielu miejscach spodziewane są opady do trzech milimetrów, co nie zmniejszy znacząco ryzyka kolejnych pożarów. Zakaz rozpalania ognisk nadal obowiązuje w większości kraju ze względu na trwającą suszę i wysokie temperatury. Przewiduje się, że będzie on obowiązywał co najmniej do środy.

Rakieta Falcon 9 leci zderzyć się z Księżycem

 Firma SpaceX należąca do miliardera Elona Muska wyśle statek na Księżyc znacznie wcześniej i w zupełnie innych okolicznościach niż zakładano.

Księżyc od dawna budzi ogromne zainteresowanie zarówno firmy SpaceX, jak i NASA; firma Muska – w ramach partnerstwa między tymi dwoma podmiotami – ma opracować lądownik księżycowy, którym astronauci będą mogli dotrzeć na powierzchnię Księżyca. Milarder ma również wizję, zgodnie z którą SpaceX stanie na czele projektu budowy miasta na Księżycu.

Jednak to nie statek Starship firmy SpaceX będzie pierwszą rakietą tej firmy, która dotrze na Księżyc. Wręcz przeciwnie – fragment rakiety Falcon 9 zmierza na zderzenie z Księżycem po ponad roku krążenia wysoko nad Ziemią. Tak przynajmniej twierdzi niezależny astronom, który wykorzystał oprogramowanie do śledzenia orbit, aby określić przybliżoną datę, lokalizację i prędkość, z jaką ten fragment sprzętu będzie się poruszał, gdy zderzy się z naszą Naturalną Satelitą.

Co ciekawe, wspomniana rakieta Falcon 9 to ten sam pojazd nośny, który w styczniu 2025 roku wyniósł amerykański komercyjny lądownik księżycowy w jego znacznie lepiej kontrolowaną podróż na powierzchnię Księżyca.

Oto wszystko, co warto wiedzieć o rakiecie Falcon 9 i dlaczego ma ona uderzyć w Księżyc.

Astronom: rakieta uderzy w Księżyc

Od stycznia 2025 r. fragment rakiety Falcon 9 firmy SpaceX krąży wysoko nad Ziemią, a jeden obieg wokół planety zajmuje mu 26 dni. Jednak 5 sierpnia br. ten fragment rakiety nośnej, znany jako górny stopień, ma uderzyć w stronę Księżyca zwróconą zawsze w stronę Ziemi.

Taką prognozę przedstawił Bill Gray, astronom, który jest autorem popularnego oprogramowania Project Pluto służącego do śledzenia obiektów bliskich Ziemi, takich jak asteroidy, komety oraz statki kosmiczne zbudowane przez człowieka. Analiza Graya opierała się na obserwacjach naziemnych przeprowadzonych za pomocą teleskopów oraz badaniach orbity górnego stopnia rakiety.

Ponieważ Księżyc nie ma atmosfery, ten konkretny górny stopień nie spłonie przed uderzeniem w Księżyc, co według prognoz Graya ma nastąpić o godz. 8:44 czasu polskiego. Obiekt oznaczony jako 2025-010D będzie poruszał się z prędkością około 2,43 km na sekundę, czyli 8700 kilometrów na godzinę, gdy uderzy w Księżyc – wynika z analizy Graya.

Uderzenie – zdaniem Greya – ma nastąpić w pobliżu krateru znanego jako Einstein na krawędzi zwróconej ku ziemskiej strony Księżyca.

„Ruch śmieci kosmicznych jest w większości dość przewidywalny; po prostu poruszają się pod wpływem grawitacji Ziemi, Księżyca, Słońca i planet” – wyjaśnił Gray. Dodał, że ciśnienie promieniowania słonecznego może nieznacznie wpłynąć na ruch, ale raczej nie zmieni drastycznie czasu ani miejsca uderzenia.

Czym jest rakieta Falcon 9?

Rakieta Falcon 9 firmy SpaceX jest najczęściej wykorzystywanym pojazdem kosmicznym na świecie. Ta dwustopniowa rakieta o wysokości 70 metrów zaliczana jest do kategorii nośników o średniej ładowności, zdolnych do wyniesienia na orbitę ok. 22 680 kg ładunku.


 

Firma SpaceX wystrzeliła Falcon 9 setki razy zarówno z wybrzeża kosmicznego na Florydzie, jak i z bazy sił powietrznych Vandenberg w Kalifornii w celu umieszczenia swoich satelitów szerokopasmowego Internetu Starlink na niskiej orbicie okołoziemskiej. Falcon 9 jest również jedyną rakietą wyprodukowaną w Stanach Zjednoczonych, która transportuje astronautów na pokładzie kapsuły załogowej Dragon firmy SpaceX na Międzynarodową Stację Kosmiczną.

Firma SpaceX wystrzeliła rakietę Falcon 9 setki razy zarówno z Wybrzeża Kosmicznego na Florydzie, jak i z bazy Sił Powietrznych Vandenberg w Kalifornii, aby umieścić na niskiej orbicie okołoziemskiej satelity szerokopasmowego internetu Starlink. Falcon 9 jest również jedyną rakietą produkcji amerykańskiej, która wynosi astronautów na pokładzie kapsuły załogowej Dragon firmy SpaceX na Międzynarodową Stację Kosmiczną.

Górny stopień rakiety Falcon 9 o długości 14 metrów został zaprojektowany tak, aby pozostawał na orbicie po odłączeniu się od dolnego stopnia, który zapewnia początkowy impuls napędowy podczas startu. Dolny stopień rakiety SpaceX – znany również jako booster – ostatecznie powraca na Ziemię, gdzie ląduje w kontrolowany sposób, a następnie jest odzyskiwany w celu ponownego wykorzystania podczas przyszłych startów.

Czy będzie można zobaczyć uderzenie w Księżyc? Czy jest to niebezpieczne?

Miłośnicy astronomii raczej nie będą w stanie zaobserwować zderzenia górnego stopnia rakiety Falcon 9 z Księżycem, nawet przy użyciu teleskopów ziemskich. Uderzenie będzie bowiem zbyt słabe, by można je było dostrzec – wyjaśnił Gray.

Zderzenie „nie stanowi żadnego zagrożenia dla nikogo” i nie zmieni ani nie uszkodzi znacząco powierzchni Księżyca – napisał Gray na swojej stronie internetowej. „Podkreśla to pewną niedbałość w sposobie utylizacji pozostałości sprzętu kosmicznego (kosmicznych śmieci)” – dodał.

poniedziałek, 4 maja 2026

Popiół wulkaniczny na Filipinach



 Ponad 300 rodzin zostało ewakuowanych po tym, jak w weekend z wulkanu Mayon uniosły się ogromne chmury popiołu w wyniku osunięcia się osadów lawowych ze zboczy – wynika z poniedziałkowych doniesień władz. W dodatku po południu na wyspie Samar w środkowych Filipinach doszło do trzęsienia ziemi, choć nie ma doniesień o poważnych zniszczeniach ani ofiarach śmiertelnych.

Wulkan Mayon, który od stycznia wykazywał sporadyczną, umiarkowaną aktywność, nie wybuchł w sobotę zbyt gwałtownie, jednak przed zapadnięciem zmroku w sobotę ogromne ilości lawy z jego południowo-zachodniego zbocza nagle spłynęły w postaci strumienia piroklastycznego – lawiny gorących skał, popiołu i gazu – poinformował Teresito Bacolcol, dyrektor Filipińskiego Instytutu Wulkanologii i Sejsmologii.

Nie zgłoszono żadnych ofiar śmiertelnych ani rannych, ale ogromne chmury popiołu rozprzestrzeniły się nad 87 wioskami w trzech miastach, co zaskoczyło wiele osób i zakłóciło kierowców z powodu złej widoczności – podali urzędnicy.

„Niektórzy mieszkańcy wpadli w panikę, ale namawialiśmy ich, by zachowali spokój” – zauważył Bacolcol w wywiadzie dla agencji AP.

Popiół zniszczył uprawy warzyw, a w miejscowości Camalig zginęły cztery bawoły wodne i jedna krowa – dodał Baldo, zaznaczając, że w jego 8-tysięcznej miejscowości w prowincji Albay trwają prace porządkowe. „Teraz znów panuje spokój, ale zagrożenie jest zawsze obecne” – dodał w poniedziałek Bacolcol, odnosząc się do stanu wulkanu Mayon.

Ten wulkan o wysokości 2462 metrów nad poziomem morza jest jedną z największych atrakcji turystycznych Filipin ze względu na swój niemal idealny stożkowy kształt.

Kraj podatny na zagrożenia sejsmiczne i wulkaniczne

W poniedziałek o godz. 14:09 czasu lokalnego (07:09 czasu polskiego) na środkowofilipińskiej wyspie Samar doszło do trzęsienia ziemi o magnitudzie 6,0 – poinformował Amerykański Serwis Geologiczny.

Lokalny policjant powiedział agencji AFP, że trzęsienie ziemi było „silne i nagłe”, choć nie odnotowano żadnych obrażeń. „Tu, na komisariacie, jedna z belek, na których przymocowany był nasz dach, była złamana… Widziałem, jak niektóre meble się poruszają” – zauważył, dodając, że on i jego koledzy są już na zewnątrz, obawiając się wstrząsów wtórnych.

Filipiny, położone wzdłuż Pacyficznego Pierścienia Ognia, doświadczają częstych trzęsień ziemi i aktywności wulkanicznej. Wulkan Mayon jest obecnie najbardziej aktywnym wulkanem w kraju. W 1814 roku jego erupcja spowodowała śmierć ponad 1200 osób, a w 1993 roku odnotowano 79 ofiar śmiertelnych.

W styczniu władze podniosły pięciostopniowy poziom alarmu wokół Mayon do poziomu trzeciego po serii łagodnych erupcji, które spowodowały sporadyczne spadanie skał, niektórych wielkości samochodów, z krateru na szczycie, a także tragicznych lawin piroklastycznych.

Poziom alarmu piątego stopnia oznacza, że trwa wybuchowa i zagrażająca życiu erupcja, której towarzyszą śmiertelna lawa wulkaniczna, strumienie piroklastyczne oraz intensywny opad popiołu.

Powodzie i osunięcia w Kenii

 


Co najmniej 18 osób zginęło w wyniku powodzi i osunięć ziemi spowodowanych ulewnymi deszczami w wielu regionach Kenii.

W niedzielę policja poinformowała, że w okręgach Tharaka Nithi, Elgeyo-Marakwet i Kiambu, położonych w środkowej i wschodniej części kraju, wystąpiły osunięcia ziemi. Potwierdzono, że w wyniku tych zdarzeń zginęło 18 osób i wezwano do zachowania ostrożności w związku z trudnymi warunkami pogodowymi.

„Osuwiska dotykają wiele rodzin, zmuszają gospodarstwa domowe do ewakuacji i powodują znaczne szkody materialne oraz zniszczenia infrastruktury” – poinformowała policja, ostrzegając mieszkańców obszarów zagrożonych osuwiskami bądź dotkniętych powodzią, aby zachowali ostrożność.

Nie wiadomo, jak dużo osób zostało ewakuowanych.

Z doniesień lokalnych mediów wynika, że ulice stolicy, Nairobi, są zalane wodą, a samochody i piesi przedzierają się przez potężne powodzie.

W niedzielę handlowcy z dzielnic Makongeni i Ruai zorganizowali protesty w związku ze złym stanem dróg podczas ulew, twierdząc, że ma to negatywny wpływ na ich działalność.

W piątek służby meteorologiczne ostrzegły, że deszcze stwarzają bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia w postaci chorób przenoszonych przez wodę oraz że prawdopodobne są szkody w uprawach i na terenach rolniczych w całym kraju.

To już drugi przypadek w ciągu niecałych dwóch miesięcy, kiedy niektóre regiony Kenii dotknęły tragiczne w skutkach powodzie. W marcu wody powodziowe podniosły się do granic możliwości w niektórych częściach Nairobi, przyczyniając się do śmierci co najmniej 37 osób.

Ten kraj Afryki Wschodniej przechodzi obecnie sezon deszczowy trwający od marca do maja, który zazwyczaj osiąga swój szczyt w pierwszej połowie maja. Eksperci od dawna ostrzegają jednak, że zmiany klimatyczne spowodowane działalnością człowieka pogarszają warunki pogodowe w Kenii oraz innych krajach Afryki Wschodniej.

„W afrykańskich miastach skrajne zjawiska związane z wodą – jej nadmiar podczas ulewnych deszczy i niedobór w okresie suszy – powodują coraz poważniejsze skutki” – stwierdziła w zeszłym tygodniu w swoim komunikacie Fruzsina Straus, kierowniczka ds. ograniczania ryzyka katastrof w Programie Narodów Zjednoczonych ds. Ochrony Środowiska (UNEP), jednocześnie dodając, że „miasta muszą szybko dostosować się do tej nowej zmienności zasobów wodnych”.


sobota, 2 maja 2026

Prognoza opadów w najbliższym czasie



 Podczas nadchodzących dni w kraju należy się liczyć ze wzrostem zachmurzenia do dużego z rodzaju warstwowego i kłębiastego z występującymi opadami deszczu oraz burzami. Przy czym nie wszędzie mają one występować. Początkowo pojedyncze komórki konwekcyjne mogą się łączyć w nieco bardziej zorganizowane układy konwekcyjne. Nie można wykluczyć wzrostu chwiejności atmosfery przekraczającej ponad 1000-1500 J/kg, LI -4,-2, wilgotności względnej przekraczającej ponad 55-75 % oraz przepływ powietrza ponad 10-15 m/s może sprzyjać w występowaniu warunków do tworzenia się burz. Jeśli chodzi o regiony występowania opadów to w poniedziałek i we wtorek padać i grzmieć może w dzielnicach zachodnich i północnych naszego kraju. We środę rozpadać się może w wielu regionach naszego kraju przy czym największa szansa na burze istnieje w województwach południowych i środkowych a w czwartek i piątek w regionach wschodnich i południowych. Po za tym chmur ma być w dużej ilości, chociaż pogodne regiony mogą występować. Podczas burz może napadać ponad 15-25 litrów wody na każdy metr kwadratowy, wiatr w porywach przekraczać 60-80 kilometrów na godzinę oraz występować opady gradu poniżej 3-4 centymetrów średnicy. 

Na termometrach zobaczymy: 

W poniedziałek południe: od +14,+17 stopni nad morzem, po za tym od +20 do +25 stopni do +26,+27 stopni w centrum kraju. 

We wtorek południe: od +12,+18 stopni na północy kraju, po za tym od +20 do +25 stopni do +26,+28 stopni na południu i wschodzie kraju. 

We środę południe: od +10,+15 stopni na zachodzie i północy kraju, po za tym od +20 do +25 stopni do +26,+27 stopni na południu i wschodzie kraju. 

W czwartek południe: od +10,+15 stopni na zachodzie i północy kraju, po za tym od +16 do +20 stopni do +22,+24 stopni na południowym-wschodzie kraju. 

W piątek południe: od +10,+12 stopni na północy i centrum kraju, po za tym od +13 do +17 stopni do +18,+19 stopni na Roztoczu. 

Wiatr ma być słaby i umiarkowany w burzach silniejszy.

Warunki biometeo i drogowe mają być zmienne. 






Ciekawostki klimatyczne termicznego lata

  Nowe badania po raz pierwszy ujawniają, dlaczego Europa może zyskać ponad miesiąc dodatkowych dni letnich do 2100 r., wykorzystując dane k...