niedziela, 24 maja 2026

Erupcje wulkanów Europejskich



 Campi Flegrei, kaldera wulkaniczna na zachód od Neapolu, zmierza ku transformacji, co nastąpi w ciągu najbliższej dekady – sugerują nowe badania, ale naukowcy nie potrafią jeszcze określić, czy transformacja ta będzie erupcją, czy jakąś inną zmianą w wewnętrznej strukturze wulkanu.

W ogromnej kalderze – znanej również jako Pola Flegrejskie – żyje ok. pół miliona ludzi, które byłyby narażone na ryzyko w przypadku erupcji. Kaldera ma średnicę około 15 kilometrów i powstała w wyniku potężnej erupcji, która miałąęsce 40 tys. lat temu. Od tego czasu miały miejsce inne, mniejsze erupcje, w tym eksplozja w 1528 roku, która utworzyła Monte Nuovo – stożek żużlowy o średnicy 132 metrów.

W ciągu ostatnich 75 lat obszar Campi Flegrei pozostawał aktywny, a w latach 50., 70. i 80. XX wieku odnotowano okresy szczególnie wzmożonej aktywności sejsmicznej i wypiętrzeń terenu, które osłabiły skorupę kaldery. Od 2005 r. wulkan wykazuje coraz większą aktywność, a dno kaldery podniosło się o ok. 1,4 m, co może wskazywać na ruch gazów wulkanicznych pod powierzchnią. Ostatnie badania wskazują, że ta wzmożona aktywność osiągnęła punkt, w którym nawet jej tempo przyspiesza, co sugeruje, że wkrótce nastąpi jakaś zmiana. Nie wiadomo jednak, na czym ta zmiana będzie polegać.

„W naszej pracy wskazujemy, kiedy system prawdopodobnie osiągnie punkt krytyczny, ale na podstawie obecnych danych nie jesteśmy w stanie określić, co się wtedy stanie” – powiedział pierwszy autor badania Davide Zaccagnino, doktorant zajmujący się zagrożeniami geologicznymi na Południowym Uniwersytecie Nauki i Technologii w Guangdong w Chinach.

Artykuł jest aktualnie rozpatrywany pod kątem publikacji w recenzowanym czasopiśmie, ale nie został jeszcze oficjalnie opublikowany; Zaccagnino i jego współpracownicy zamieścili go przed publikacją w bazie preprintów arXiv.

Naukowcy wykorzystali model fizyczny, by ustalić, czy nasilająca się aktywność obszaru Campi Flegrei mieści się w jednej z dwóch kategorii. Jedną z nich jest przyspieszenie wykładnicze, w którym tempo aktywności rośnie w stałym tempie. Druga to tzw. osobliwość w czasie skończonym, co oznacza, że samo przyspieszenie ulega przyspieszeniu. Podobnie jak w przypadku samochodu z zablokowanym hamulcem – im szybciej jedziesz, tym szybciej rośnie twoja prędkość.

To ważne, gdyż nie tylko wzrost aktywności decyduje o tym, czy wulkan eksploduje. Kluczowe – jak powiedział Zaccagnino w wywiadzie dla Live Science – jest to, czy skorupa osiągnęła punkt, w którym nie jest już w stanie wytrzymać narastającego napięcia. To jak ze sportowcem kończącym maraton: jeden krok, który mogliby z łatwością wykonać na starcie, może okazać się tym, który doprowadzi go do porażki na mecie.

„Innymi słowy, wcześniejsze okresy niepokoju w XX wieku:, mimo że nie spowodowały erupcji „mają duże znaczenie” – stwierdził Christopher Kilburn, wulkanolog z University College London, który nie brał udziału w badaniach. „Podczas każdej sytuacji wyjątkowej skorupa ziemska ulega nieznacznej rozciągnięciu, więc późniejsze kryzysy są wynikiem tych wcześniejszych” – wyjaśnił Kilburn w rozmowie z Live Science.

Zaccagnino i jego współpracownicy odkryli, że w regionie Campi Flegrei przebieg aktywności sejsmicznej odpowiada modelowi zmian typu „coraz szybsze przyspieszenie”. Oznacza to również, że proces powodujący te zmiany ma charakter samonapędzający się. Zarówno dane dotyczące podnoszenia się terenu, jak i dane sejsmiczne wskazują, że to rosnące tempo przyspieszenia może utrzymywać się samoistnie do około 2030–2034 roku. W tym momencie coś musi się wydarzyć.

Ruch głębokich płynów magmowych napędza ten proces, powodując pękanie i unoszenie kruchej skorupy kaldery, powiedział Zaccagnino. Nie jest jasne, co się stanie, gdy proces ten osiągnie punkt końcowy. Natura tego przejścia może być erupcją bądź inną zmianą geologiczną, która zmieni lub uspokoi aktywność. Badania nie określają również, jaka może być skala ani rodzaj erupcji, jeśli do niej dojdzie – zauważył Kilburn.

Zaccagnino i jego zespół pracują nad stworzeniem systemu, który co kilka miesięcy aktualizuje prognozy aktywności na podstawie najnowszych danych dotyczących trzęsień ziemi i wypiętrzeń w regionie Campi Flegrei. Celem jest stworzenie ciągłego rejestru prognoz opatrzonego datą i godziną, z którego będą mogły korzystać służby ratownicze – wyjaśnił,

Zagłada raf koralowych

 

Naukowcy ostrzegają, że pojawienie się w tym roku potencjalnie potężnego zjawiska pogodowego El Niño może spowodować katastrofalne skutki dla raf koralowych na całym świecie, które są już osłabione przez kolejne fale bielenia.

Prognozy coraz bardziej wskazują, że w tym roku zjawisko to powróci i może przybrać wyjątkowo silny charakter, być może będzie to najpotężniejsza anomalia od historycznego El Niño z lat 1877/78, kiedy średnia temperatura wody strefie Niño 3,4 była aż o 2,8 st. C cieplejsza niż zwyle.

Zjawisko, które pojawia się mniej więcej co dwa do siedmiu lat, zaburza normalny przebieg pogody na lądzie, co powoduje suszę w niektórych regionach oraz ulewne deszcze w innych. Wiąże się ono z wyższą temperaturą wody morskiej oraz, w niektórych miejscach, mniejszym zachmurzeniem, co stanowi wręcz katastrofalną wiadomość dla raf koralowych na całym świecie.

„Każde globalne zjawisko bielenia koralowców miało miejsce w roku, w którym występowało zjawisko El Niño” – stwierdził Clint Oakley, badacz koralowców z Uniwersytetu Wiktorii w Wellington.

Opisał swoje odczucia jako „strach, choć nie zaskoczenie” w obliczu perspektywy silnego zjawiska El Niño, które może okazać się „poważnym i niszczycielskim zagrożeniem dla wielu raf koralowych na całym świecie”.

Przetrwanie koralowców zależy od szczególnej relacji z pewnym rodzajem glonów.

Glony „zamieszkują” struktury zbudowane przez koralowce, a w zamian wytwarzają dla swoich gospodarzy składniki odżywcze w procesie fotosyntezy.

Jednak z przyczyn, które wciąż pozostają niejasne dla naukowców, układ ten ulega rozpadowi, kiedy woda morska zbytnio się ociepla, a glony opuszczają koralowce bądź są z nich wydalane.

To właśnie glony nadają koralom ich charakterystyczne kolory, a ich zanik pozostawia po sobie upiornie białą strukturę, która stopniowo umiera z głodu.

„Funkcjonalnie wymarłe”

Jeśli woda ostygnie wystarczająco szybko, koralowiec może przetrwać dzięki zgromadzonym zapasom pożywienia, dopóki glony nie powrócą. Jednak nawet jeśli tak się stanie, będzie on niedożywiony, podatny na infekcje i mniej zdolny do poświęcania energii niezbędnej do rozmnażania.

„A jeśli ochłodzenie wody nie potrwa zbyt długo bądź morska fala upałów będzie zbyt silna, w zasadzie umrą z głodu”. – wyjaśniła Jen Matthews, badaczka zajmująca się koralowcami z Uniwersytetu Technologicznego w Sydney.

Warto zauważyć, że miejscowe bielenie jest naturalnym, a nawet korzystnym procesem dla raf.

Problem stanowi powtarzające się masowe bielenie, które stało się normą w związku ze wzrostem temperatury morza spowodowanym zmianami klimatycznymi. „Jeśli populacja ulega zmniejszeniu, zanim zdąży się odbudować i ponownie wyda na świat młode osobniki, to od tego momentu czeka ją już tylko spadek liczebności” – powiedział Oakley.

Ostatnie globalne masowe wybielenie koralowców odnotowano w 2024 roku, kiedy nastąpiło ostatnie umiarkowane El Niño.,

Na Karaibach niektóre gatunki koralowców są obecnie „funkcjonalnie wymarłe”, natomiast Wielka Rafa Koralowa w Australii – jedyny organizm żywy widoczny z kosmosu – straciła w latach 2024–2025 od 15 do 40 procent pokrywy koralowej w różnych miejscach.

Zjawisko super El Niño spowodowałoby wzrost temperatury morza w stosunku do poziomu, który już teraz jest często zbyt wysoki dla koralowców. „Średnia temperatura morza w ostatnich latach jest taka sama jak w szczytowym momencie globalnego zjawiska bielenia koralowców w 1998 r.” – zwrócił uwagę Oakley.

„To tylko gra na czas”

Na całym świecie istnieją gatunki koralowców, które wykazały się odpornością na cieplejsze wody, ale nie są w stanie zrekompensować strat spowodowanych kolejnymi falami bielenia.

Naukowcy eksperymentują również z różnymi metodami – od żeli odżywczych do karmienia koralowców, po techniki zacieniania i inżynierię genetyczną – mającymi na celu ochronę raf.

„Istnieje wiele naprawdę ważnych i nowatorskich strategii zarządzania” – zauważyl Matthews – „ale wszystkie one służą jedynie zyskaniu na czasie”.

Nadal istnieją niepewności co do nadejścia zjawiska El Niño i jego skutków, a naukowcy ostrzegają, że prognozy należy interpretować z uwzględnieniem tych czynników.

„Prawdopodobnie wystąpi zjawisko El Niño, ale jego siła i czas trwania są nadal niepewne” – zauważyła Kimberley Reid, pracownik naukowy w dziedzinie nauk o atmosferze na Uniwersytecie w Melbourne. „El Niño to tylko jeden z elementów układanki wpływających na pogodę w danym miejscu, ale istnieją też inne czynniki, takie jak lokalne temperatury oceanu oraz wiatr na Oceanie Indyjskim” – dodała.

Nawet bez zjawiska El Niño długoterminowe perspektywy dla raf koralowych są ponure.

W ostatnich dziesięcioleciach zniknęło nawet 50 proc. światowych zasobów raf koralowych, co osłabiło ekosystemy stanowiące miejsce rozrodu ryb, które są źródłem pożywienia dla ludzkości oraz chroniące wybrzeża przed przepływami burzowymi.

Pogoda na początek tygodnia:


 

Nadchodzące dwie doby zapowiadać się mają pogodnie i na ogół bez opadów atmosferycznych. Tylko w I części nocy nie są wykluczone opady deszczu i lokalnie burze. Nie powinny być one zbytnio gwałtowne. Może towarzyszyć większy opad deszczu i silniejszy wiatr. Potem zjawiska mają zanikać a niebo stać się pogodne i na termometrach może być minimalna miejscami blisko +15 stopni a w dzień dochodzić do granicy oraz przekraczać+25 stopni. Termometry lokalnie może dochodzić do +30 stopni. Nie można wykluczyć zamgleń po opadach deszczu i burzach ale w małych ilościach.


Na termometrach zobaczymy:

W poniedziałek rano: od +8,+9 stopni na północnym-wschodzie kraju po za tym +11 do +14 stopni do +15,+16 stopni na południu kraju.

W poniedziałek południe: od +16,+19 stopni w Tatrach, po za tym od +22 do +25 stopni do +26,+27 stopni na południowym-zachodzie kraju.

We wtorek południe: od +17,+20 stopni na północnym-wschodzie kraju, po za tym od +23 do +27 stopni do +28,+29 stopni na południowym-zachodzie kraju.

Wiatr ma być słaby i umiarkowany północno-zachodni.

Warunki biometeo i drogowe mają być korzystne.

Pogoda weekendowa w Polsce

 Pogoda w trakcie weekendu ma być zmienna. Czyli pogodniejsze momenty mają być przerywane zachmurzeniem warstwowym i kłębiastym z pojawiając...