poniedziałek, 18 maja 2026

Ciekawostki na temat pingwinów



 Oto dramatyczny moment, w którym ratownicy dzikich zwierząt rzucili się na ratunek pingwinowi, który utknął na plaży w Republice Południowej Afryki i leżał bezradnie z głową schowaną w piasku.

35-letnia Catherine Hauw, weterynarz od dzikich zwierząt, została powiadomiona przez biegacza o wyczerpanym pingwinie afrykańskim, który utknął na plaży w Brenton-on-Sea w RPA.

Weterynarz wraz z asystentką pośpieszyła na miejsce zdarzenia i zastała krytycznie zagrożonego ptaka osłabionego i nieruchomego, z dziobem wbitym w piasek.

Ratownicy ostrożnie wynieśli pingwina z plaży, używając ręcznika i pudełka, a następnie przewieźli go do pobliskiej kliniki weterynaryjnej w celu udzielenia mu pilnej pomocy. Nielot został zbadany przez weterynarzy, którzy stwierdzili, że zwierzę odniosło jedynie niewielką ranę w okolicy brzucha.

Eksperci uważają, że uraz – prawdopodobnie spowodowany atakiem drapieżnika – spowolnił pingwina i doprowadził do jego odseparowania od reszty kolonii.

„Byliśmy dość zaniepokojeni, gdy po raz pierwszy dotarliśmy na miejsce” – powiedziała Catherine. „Nie mieliśmy pojęcia, jak długo pingwin tam leżał i po prostu bardzo chcieliśmy się upewnić, że żyje” – kontynuowała. „Kiedy tylko podniósł głowę, wiedzieliśmy, że to dobry znak, ale nadal potrzebował naszej pomocy” – dodała.

W klinice Catherine wraz z zespołem weterynarzy stwierdziła, że pingwin nie odniósł żadnych poważnych obrażeń i nie był niedożywiony.

Po podaniu elektrolitów w celu nawodnienia wyczerpany ptak został przewieziony do specjalistycznego ośrodka, gdzie przejdzie rehabilitację, a następnie zostanie wypuszczony z powrotem na wolność.

„Pracownicy kliniki weterynaryjnej zabrali pingwina do ośrodka, który pomaga tym zwierzętom wrócić do zdrowia” – zauważyła Catherine. „Wypuszczają też pingwiny z powrotem na wolność jako część kolonii, żeby nie pozostawały same. „Ten pingwin przebywa obecnie nadal w rezerwacie i czeka na wypuszczenie wraz z nową rodziną” – dodała.

Źródło: New York Post

Silne tornada w Nebrasce



 Silne tornado według wstępnych doniesień odnotowano w środkowo-wschodniej części stanu Nebraska, gdzie spowodowało zniszczenia domów na terenach głównie wiejskich.

Biuro Krajowej Służby Meteorologicznej (NWS) w Hastings w stanie Nebraska ogłosiło w niedzielę o godz. 18:08 czasu lokalnego ostrzeżenie przed tornadem o stopniu zagrożenia „szczególnie niebezpiecznym” dla części hrabstw Howard, Merrick i Nance.

Według łowców burz, którzy sfilmowali przejście burzy przez ten obszar, tornado było widoczne między miejscowościami Saint Libory i Palmer, po czym się rozproszyło.

Niektóre domy uległy zniszczeniu, a kilka z nich wydawało się częściowo zawalonych. Łowczyni burz Sarah Kassabian poinformowała, że co najmniej dwie osoby zostały uwięzione w piwnicy jednego z domów, choć dodała, że wydawały się być całe i zdrowe.

Władze nie podały informacji na temat ewentualnych ofiar ani liczby uszkodzonych budynków.

Amerykańska Służba Meteorologiczna (NWS) opublikowała wcześniej prognozę, w której dla części stanów Nebraska i Iowa ogłoszono podwyższone ryzyko wystąpienia gwałtownych burz (poziom 3 w 5-stopniowej skali), ostrzegając przed możliwością pojawienia się superkomórek burzowych zdolnych do wywołania silnych tornad i opadów dużego gradu.

Źródło: BNO News

Prognoza pogody na nadchodzące dni w Polsce



Wtorek i środa mają się zmiennie zapowiadać. Czyli pogodniejsze momenty mają być przerwane zachmurzeniem warstwowym i kłębiastym z okresowymi opadami deszczu i mżawki. Miejscami zjawiska mogą być dość intensywne. Mimo wszystko pogodnego nieba ma nie brakować na niebie. Miejscami z powodu wzrostu chwiejności atmosfery przekraczającej ponad 500-1000 J/kg, LI -3,-1, wilgotności względnej przekraczającej ponad 60-80 % oraz przepływie powietrza ponad 10-14 m/s nie można wykluczyć opadów gradu, silniejszego deszczu oraz wiatru w porywach przekraczającego ponad 40-55 km/h. Nie powinny to być zbytnio zorganizowane układy konwekcyjne.  Najwięcej komórek konwekcyjnych powinno być na wschodzie i północnym-wschodzie kraju. 

Na termometrach zobaczymy:

We wtorek rano: od +2,+3 stopni na zachodzie Beskidów, po za tym od +4 do +8 stopni do +10,+12 stopni na południowym-wschodzie kraju.

We wtorek południe: od +11,+15 stopni w Tatrach, po za tym od +16 do +20 stopni do +21,+22 stopni na zachodzie i wschodzie kraju. 

W środę południe: od +12,+16 stopni w Tatrach, po za tym od +18 do +21 stopni do +22,+23 stopni na wschodzie i zachodzie kraju. 

Wiatr ma być słaby i umiarkowany zmienny. 

Warunki biometeo i drogowe mają być zmienne.  

Spotkanie z niedźwiedziem


 

W górach Witosza, niedaleko stolicy Bułgarii, Sofii, niedźwiedź brunatny zabił mężczyznę. Jak poinformowała w niedzielę policja, był to pierwszy śmiertelny atak niedźwiedzia w tym kraju od szesnastu lat.

Zwłoki mężczyzny, który według bułgarskich mediów był w wieku około 30 lat, znaleziono w sobotę w pobliżu szlaku łączącego dwie schroniska górskie w północno-zachodniej części masywu Witosza – popularnego miejsca wśród turystów, położonego około 30 minut drogi od centrum Sofii.

Eksperci medycyny sądowej oraz specjaliści ds. dzikiej przyrody doszli do wniosku, że obrażenia zostały zadane przez niedźwiedzice w towarzystwie młodego. Świadkowie cytowani przez bułgarskie media twierdzą, że mężczyzna próbował odeprzeć zwierzę kijem, ale nie zdołał powstrzymać ataku.

Góra Witosza, wznosząca się na wysokość 2295 metrów ok. 30 minut na południe od stolicy, jest siedliskiem jeleni, dzików, wilków oraz ok. 10–15 niedźwiedzi brunatnych i stanowi jedno z najczęściej odwiedzanych przez mieszkańców Sofii miejsc na łonie natury.

Tragiczne spotkania z niedźwiedziami są rzadkością w Bułgarii, gdzie ogólną populację niedźwiedzi brunatnych szacuje się na 300–500 osobników. Ostatni śmiertelny atak niedźwiedzia w Bułgarii odnotowano w 2010 roku w górach Rodopach na południu kraju.

Źródło: dpa/AFP

Ciekawostki na temat suszy


 

Naturalna retencja oraz restrukturyzacja rzek to priorytet w walce z suszami, które są i będą coraz częściej pojawiły się nad Polską, a budowa sztucznych zbiorników to rozwiązanie „ostateczne” – wynika z wytycznych krajowych i UE. Eksperci wskazali również na szereg barier prawnych i zabudowy terenów zalanych.

Polska już od wielu lat próbuje stawić czoła pogłębiającej się suszy, za co przyczynę w dużej mierze ponoszą postępujące zmiany klimatyczne. Jednak kraj wciąż nie jest przystosowany do tego typu zjawisk, pomimo faktu, że Polska nie jest zbyt zasobna w wodę.

Pierwszym planistycznym dokumentem o randze krajowej, który podjął temat minimalizowania skutków suszy, jest przyjęty we wrześniu 2021 r. Plan przeciwdziałania skutkom suszy (PPSS). W planie na lata 2021-2027 jako pożądane działania wymieniono renaturyzację rzek i ekosystemów wodnych, terenów podmokłych i zalesień. Miasta powinny być planowane w sposób zrównoważony, z uwzględnieniem tzw. błękitno-zielonej infrastruktury, czyli roślinności i systemów wodnych. W wytycznych podkreślono, że ograniczana powinna być wodochłonność gospodarki.

Załącznik do planu przeciwdziałania skutkom suszy zawiera listę planowanych przez samorządy inwestycji, z których większość to budowa zbiorników retencyjnych. Część ekspertów krytykuje to rozwiązanie jako mało skuteczne w zapobieganiu suszy, w tym rolniczej, a także ze względu na wysokie koszty budowy i utrzymania zbiornika. W Planie przeciwdziałania skutkom suszy zwrócono uwagę, że zgodnie z wytycznymi Komisji Europejskiej należy w pierwszej kolejności rozważać metody naturalnej retencji, a budowanie sztucznych zbiorników należy traktować jako ostateczny wybór, po analizie wszystkich możliwych wariantów.

Ministerstwo Infrastruktury przekazało, że do końca ubiegłego roku zrealizowano łącznie 36 inwestycji w ramach PPSS. Resort zaznaczył, że w programie inwestycji w gospodarce wodnej Wód Polskich znajduje się blisko 400 przedsięwzięć, które mają przeciwdziałać suszy i zwiększać retencję, o łącznej wartości ponad 12 mld zł. MI poinformowało, że 120 z nich jest obecnie realizowanych lub przygotowywanych.

Resort podkreślił, że popiera tzw. dużą retencję, czyli budowę wielofunkcyjnych zbiorników i stopni wodnych, a także małą retencję, która ma wspierać utrzymanie bioróżnorodności. – Kluczowe znaczenie ma dobór rozwiązań odpowiednich dla konkretnego obszaru i charakteru zlewni – zaznaczyło Ministerstwo Infrastruktury.

Według dr inż. Marty Wiśniewskiej z Fundacji Greenmind i Polskiej Zielonej Sieci okazją do zmiany dominującego w Polsce podejścia, czyli budowy sztucznych zbiorników i stopni wodnych w przeciwdziałaniu suszy, jest unijne rozporządzenie tzw. Nature Restoration Law (NRL), nad którego wdrożeniem pracuje Ministerstwo Klimatu i Środowiska w postaci Krajowego Planu Odbudowy Zasobów Przyrodniczych (KPOZP). NRL obowiązuje na terenie całej Unii Europejskiej. Celem jest odtworzenie oraz ochrona zniszczonych ekosystemów, m.in. torfowisk, rzek, lasów, łąk. Polska powinna przygotować dokument i przedłożyć go Komisji Europejskiej do 1 września.

Wiśniewska zaznaczyła, że odzyskiwanie terenów zalewowych i renaturyzacja rzek działa przeciw suszy, bo spowalnia odpływ wód, pomaga utrzymać wody gruntowe na wyższym poziomie. – Wody opadowe dłużej pozostają w obiegu, co bezpośrednio chroni przed suszą – zaznaczyła.

Według ekspertki Polska straciła co najmniej trzy czwarte pierwotnych rozlewisk Odry i Wisły. Zwróciła uwagę, że wciąż naturalna retencja jest bardziej skuteczna niż zbiornikowa, a tylko obszar rozlewisk Warty może przyjąć 150 mln m3 wody, a Międzyodrze 140 mln m3 wody, a rezerwy powodziowe największych zbiorników Solina i Czorsztyn to odpowiednio: 50 mln m3 i 65 mln m3 wody.

Ekohydrolog dr Sebastian Szklarek powiedział, że są pozytywne przypadki działań pożądanych w sytuacji suszy, czyli retencji krajobrazowej, ale jest to kropla w morzu potrzeb.

Eksperci podkreślają, że na przeszkodzie w przywracaniu naturalnych ekosystemów stoją niejasne przepisy. Wyzwaniem są m.in. utworzone lata temu rowy melioracyjne, które osuszają lasy i pola. Według Fundacji Wolne Rzeki w Polsce jest około 400 tys. kilometrów, a na terenie Lasów Państwowych szacunkowo około 80-100 tys. kilometrów rowów. Eksperci zwracają uwagę, że część z tych instalacji nie widnieje w żadnej ewidencji, co uniemożliwia uzyskanie zgody na zasypanie rowu.

Wskazują też na problem rozproszonej zabudowy bez dostatecznej kontroli, czy powstaje ona w miejscach zalewowych. NIK w raporcie z 2023 r. zaznaczył, że samorządy nieskutecznie ograniczały zabudowę takich terenów. W dokumentach planistycznych nie uwzględniały decyzji Wód Polskich, wydawały decyzje o warunkach zabudowy bez analizy kosztów, które samorząd będzie musiał ponieść, by chronić mieszkańców przed podtopieniami, powodziami i potencjalnymi stratami.

Sezon pożarowy w Portugali

 W lasach sosnowym i eukaliptusowych w środkowej Portugalii słychać buczenie pił łańcuchowych oraz pracujących koparek, które torują drogę przez drzewa wyrwane z korzeniami podczas zimowych burz, jednak obecnie największym zagrożeniem jest wysokie ryzyko letnich pożarów.

Zespół złożony ze strażaków leśnych, funkcjonariuszy służb ochrony ludności oraz żołnierzy usuwa pnie drzew zalegające na leśnych drogach, które stanowią kluczowe trasy dojazdowe do gaszenia pożarów.

„Ten region to prawdziwa beczka prochu” – powiedział Paulo Vicente, burmistrz Marinha Grande, nadmorskiego miasta położonego na terenie Lasu Państwowego Leiria.

Las ten zasadzono w XIII wieku, aby zapewnić drewno potrzebne do budowy karawel, na których żeglarze z epoki wielkich odkryć geograficznych wyruszyli na podbój i eksplorację rozległych obszarów świata.

Gwałtowne wichury związane z orkanem Kristin przeszły w styczniu nad obszarem, powodując szkody o równowartości ok. 140 mln euro – poinformowały władze lokalne. „Burza pozostawiła w lesie ogromne ilości martwego drewna, które łatwo może wywołać pożar na +ogromną skalę+” – wyjaśnił Vasco Fernandes, urzędnik miejskiej służby ochrony ludności.

„Będę czuł się bezpieczniej”

„Nasze stanowisko jest jasne: musimy bronić tego obszaru, a przede wszystkim chronić ludzi” mieszkających w pobliżu – podkreślił Vicente. „Oczywiście, że się boję… ale jeśli to wszystko usuną, będę czuł się znacznie bezpieczniej” – zauważył Manuel Calhanas, 79-letni emeryt, którego dom otacza sad.

Gmina, której celem jest oczyszczenie około 178 km leśnych dróg, wciąż odczuwa skutki wielkich pożarów z października 2017 roku.

W okresie od 22 stycznia do 15 lutego Portugalię nawiedziło siedem burz, w tym orkan Kristin, które przyniosły silne wiatry i ulewne deszcze, przyczyniając się do śmierci co najmniej siedmiu osób oraz straty w wysokości około 5,3 miliarda euro.

„Zintensyfikować działania”

Premier Luis Montenegro wezwał do „zintensyfikowania działań” w ramach operacji wycinki lasów, natomiast minister spraw wewnętrznych Luis Neves ostrzegł przed „bardzo trudnym” sezonem pożarowym tego lata.

W okresie od 1 lipca do 30 września Portugalia, która w zeszłym roku doświadczyła najgorętszego lata od 1931 roku, przeznaczy około 50 milionów euro na mobilizację około 15 tys. osób oraz 80 samolotów i helikopterów.

Półwysep Iberyjski zmaga się ze skutkami zmian klimatycznych oraz coraz częstszymi falami upałów i długotrwałymi suszami, które one powodują.

Pomimo dziesięciokrotnego zwiększenia nakładów na działania zapobiegawcze po katastrofalnych pożarach z 2017 roku, w których zginęło ponad 100 osób, w zeszłym roku w Portugalii spłonęło 270 tys. hektarów roślinności, co stanowi najgorszy wynik od dziesięciu lat.

Źródło: AFP


Pogoda weekendowa w Polsce

 Pogoda w trakcie weekendu ma być zmienna. Czyli pogodniejsze momenty mają być przerywane zachmurzeniem warstwowym i kłębiastym z pojawiając...