Pogoda w trakcie weekendu ma być zmienna. Czyli pogodniejsze momenty mają być przerywane zachmurzeniem warstwowym i kłębiastym z pojawiającymi się opadami deszczu. Ponadto z powodu wzrostu chwiejności przekraczającej ponad 400-600 J/kg, LI -3,-1, wilgotności względnej ponad 60-80 % oraz przepływie powietrza ponad 10-15 m/s zwłaszcza na północy kraju nie można wykluczyć wyładowań atmosferycznych. Podczas nich może napadać ponad 10-15 mm deszczu, wiatr w porywach przekraczać 40-50 km/h i nie można wykluczyć opadów gradu drobnego. Noce i poranki mogą być z zamgleniami !!!
Na termometrach zobaczymy:
W sobotę rano: od +6,+8 stopni w Tatrach, po za tym od +11 do +15 stopni do +16,+17 stopni nad Bałtykiem.
W sobotę południe: od +14,+17 stopni w Tatrach, po za tym od +18 do +21 stopni do +22,+23 stopni na południowym-zachodzie kraju.
W niedzielę południe: od +16,+18 stopni na zachodzie kraju, po za tym od +20 do +23 stopni do +24,+25 stopni na wschodzie kraju.
W środę w południowej Francji wybuchł rozległy pożar lasu, który zmusił setki osób do ewakuacji – poinformowały służby ratownicze. Na szczęście w czwartek udało się zapanować nad żywiołem.
Setki strażaków zostało zmobilizowanych do walki z pożarem w departamentach Hérault i Aude, którego rozprzestrzenianiu sprzyjała susza oraz silny wiatr.
Do zdarzenia doszło rok po wielkich pożarach w regionie Corbières oraz kilka dni po tragicznej w skutkach fali upałów, która dotknęła znaczną część Europy, a prognozy zapowiadają kolejną.
Z danych prefektury wynika, że do późnego wieczora pożar objął obszar 800 hektarów. Pożar udało się opanować w czwartek rano, jednak strażacy ostrzegli, że z powodu utrzymujących się wiatrów nadal istnieją aktywne fronty pożarowe.
Warunki w terenie utrudniały pracę strażakom, gdyż w pagórkowatym terenie nie było dróg dojazdowych. Wykorzystywano samoloty gaśnicze. Temperatury sięgające około 30°C w połączeniu z silnymi podmuchami wiatru typu mistral i tramontana sprzyjały rozprzestrzenianiu się pożaru wśród niskiej, bardzo suchej roślinności.
W ramach środków zapobiegawczych ewakuowano około 350 mieszkańców. Władze poinformowały, że żadne domy nie uległy zniszczeniu, choć niektóre winnice zostały częściowemu strawieniu.
Dwa inne poważne pożary lasów wybuchły na północ od Marsylii, w departamencie Bouches-du-Rhône.
Pożar w Rognac został opanowany w nocy po tym, jak strawił około 50 hektarów. Ewakuowano rodziny z pięciu domów, a uszkodzeniu uległy dwa magazyny, budynek przedsiębiorstwa robót publicznych, kilka pojazdów oraz budynek gospodarczy. Nie odnotowano żadnych ofiar śmiertelnych.
W pobliżu strażacy nadal walczyli z pożarem w Lancon-Provence, gdzie spłonęło około 200 hektarów.
Pożary zakłóciły także ruch transportowy – w czwartek rano zawieszono regionalne połączenia kolejowe TER między Marsylią a Miramasem po tym, jak płomienie zbliżyły się do torów kolejowych.
W innym miejscu, w Frejus w departamencie Var, pożar lasu został opanowany w środę późnym wieczorem, choć wcześniej strawił roślinność i spowodował ewakuację około 2 200 osób z sześciu kempingów.
W czwartek francuskie władze ogłosiły w sześciu departamentach nad Morzem Śródziemnym najwyższy, czerwony poziom alarmu z powodu „bardzo wysokiego” ryzyka pożarów lasów.
Rzecznik straży pożarnej Eric Brocardi ostrzegł, że pożary lasów pojawiają się coraz wcześniej w ciągu roku. „To fakt, to pewnik. Widzimy to dzisiaj – to niezwykle trudny okres dla strażaków” – zauważył w rozmowie z RTL, zaznaczając, że pożary wybuchają jeszcze przed szczytem sezonu wakacyjnego, co utrudnia mobilizację ochotniczej straży pożarnej.
W niektórych częściach Portugalii ogłoszony został czerwony alarm, mimo ten region stosunkowo mało ucierpiał w wyniku najgorszej fali upałów w Europie, która pobiła rekordy w kilku krajach.
Krajowa agencja meteorologiczna IPMA poinformowała, że w czwartek (2 lipca) w nadmorskich regionach Lizbony i Setúbalu ogłoszony zostanie czerwony alarm z powodu wysokich temperatur. Dzień później, 3 lipca, alarm ten zostanie rozszerzony na położone dalej na północ obszary Leirii i Coimbry, gdzie temperatury mogą miejscami osiągnąć nawet 44 stopnie Celsjusza.
1 lipca ogłoszono pomarańczowy alarm dla czterech regionów śródlądowych, w tym dla Évory, gdzie słupki rtęci osiągnęły 41 stopni Celsjusza – poinformował Portugalski Instytut Morza i Atmosfery (IPMA).
„Zazwyczaj takie temperatury występują w sierpniu; w tym roku pojawiły się wcześniej” – powiedział Jose Bonifacio, 31-letni uliczny muzyk występujący na placu w centrum Évory, średniowiecznego miasta położonego około 133 km na wschód od Lizbony.
Brukowane uliczki tego historycznego miasta opustoszały w popołudniowym upale, tymczasem zmęczeni turyści szukali schronienia w kawiarniach lub na zacienionych tarasach, gdzie czasami ochładzały ich wentylatory.
„Popołudnie jest bardzo ciężkie, ale ci, którzy pracują, muszą wytrzymać” – powiedział Carlos Guedes, 53-letni robotnik budowlany z północy kraju, który stwierdził, że „nie jest przyzwyczajony do tak intensywnego upału”.
Dodano, że drugi co do ważności poziom ostrzegawczy zostanie rozszerzony na wszystkie regiony, w których nie ogłoszono alarmu czerwonego. „W tym okresie bardzo upalnej pogody najważniejszym czynnikiem jest jej czas trwania, który powinien wynieść co najmniej tydzień” – poinformowała IPMA w oświadczeniu wydanym w nocy 30 czerwca.
W regionach przybrzeżnych będzie cieplej niż zwykle z powodu braku bryzy morskiej, a temperatury w nocy mogą przez kilka najbliższych dni nie spaść poniżej 24–28 stopni Celsjusza – dodano.
Rząd portugalski wezwał ludność do przestrzegania zaleceń władz sanitarnych i zwrócił się do gmin o wskazanie obiektów, gdzie można zapewnić schronienie osobom wymagającym szczególnej troski, zidentyfikowanym przez służby zdrowia.
„Mogą to być budynki publiczne lub kościoły, a także obiekty prywatne, takie jak centra handlowe i hotele” – powiedziała minister zdrowia Ana Povo podczas konferencji prasowej zorganizowanej 1 lipca.
W Hiszpanii ostrzeżenia przed pożarami
W Hiszpanii upał ma być mniejszy, ale pożary, które trawią Leciñenie, Despeñaperros oraz wiele innych miejscowości sprawiają, że służby ratownicze pozostają w stanie gotowości wraz z nadejściem sezonu wysokiego ryzyka. Według europejskich szacunków w 2026 roku pożary lasów w Hiszpanii strawiły już prawie 50 tys. hektarów.
Hiszpania wkracza w okres największego zagrożenia pożarami lasów, a kilka ognisk pożarów jest obecnie aktywnych lub znajduje się pod obserwacją. W Aragonii najbardziej niepokojący pozostaje pożar w Leciñena (Saragossa), który strawił około 2 200 hektarów, z kolei kolejny pożar, który wybuchł w La Fueva (Huesca), wymusił prewencyjną ewakuację mieszkańców Morillo de Monclús i Formigales. W lipcu region ten boryka się z konsekwencjami dwóch poważnych pożarów, które wybuchły w ciągu zaledwie kilku dni: pożaru w Leciñenie oraz pożaru w Tamarite de Litera i Alcampell, który strawił około 4 000 hektarów i spowodował ewakuację mieszkańców trzech miejscowości.
Do tego pożaru dołączył kolejny, który wybuchł w okolicy Parku Przyrodniczego Despeñaperros (Jaén) i który w czwartek nadal trwa. W ramach planu Infoca podniesiono stan alarmowy do poziomu operacyjnego 1, a po nocnych działaniach w tym rejonie wznowiono gaszenie pożaru przy użyciu środków lotniczych. Pożar spowodował prewencyjną ewakuację prawie 200 osób, w tym mieszkańców miejscowości Miranda del Rey oraz dzieci z pobliskiej szkoły rolniczej.
Niedawna fala upałów była najsilniejszą, jaką kiedykolwiek odnotowano w Europie, i – jak stwierdziła grupa naukowców z organizacji World Weather Attribution – bez zmian klimatycznych byłaby ona w czerwcu „praktycznie niemożliwa”.
Pobito historyczne rekordy temperatur w Niemczech, Polsce, Czechach, Słowacji i na Węgrzech, a także rekordy czerwcowe w Wielkiej Brytanii i Szwajcarii.
We Francji odnotowano rekordowe średnie temperatury, w całym kraju zarejestrowano najwyższe w historii temperatury w nocy.
Oceany na całym świecie odnotowały najgorętszy czerwiec w historii i mogą ustanowić nowe rekordy w nadchodzących miesiącach z powodu gwałtownie nasilającym się zjawiskiem El Niño i zmianami klimatycznymi powodującymi dalszy wzrost temperatur – poinformowali w środę naukowcy.
Średnia globalna temperatura powierzchni morza w czerwcu wyniosła 20,98 stopni C, pobijając poprzedni rekordy z lat 2023 i 2024 – wynika z danych udostępnionych przez Służbę Morską serwisu Copernicus Unii Europejskiej
Rekord ten zwieńczył sześć miesięcy niemal bezprecedensowego ocieplenia oceanów w 2026 r., charakteryzujących się przedłużającymi się morskimi falami upałów. Średnia temperatura powierzchni morza w pierwszej połowie 2026 r. wyniosła 20,04°C, czyli tylko nieznacznie poniżej maksymalnej wartości odnotowanej w tym samym okresie w 2024 r.
Naukowcy ostrzegli, że pojawienie się potencjalnie silnego zjawiska pogodowego El Niño może spowodować jeszcze większy wzrost globalnej temperatury oceanów i atmosfery w 2026 roku oraz na początku przyszłego.
„Obecna sytuacja może wskazywać na początek nowej fazy, która po raz kolejny zaprowadzi nas na nieznane terytorium” – zauważył Carlo Buontempo, dyrektor Copernicus Climate Change Service, unijnej służby monitorującej zmiany klimatyczne. „Przy takich temperaturach oceanów i zbliżającym się zjawisku El Niño w nadchodzących miesiącach prawdopodobnie będziemy świadkami kolejnych pobitych rekordów temperatur” – stwierdził w oświadczeniu.
Zjawisko El Niño charakteryzuje się niezwykle ciepłymi wodami w niektórych rejonach Oceanu Spokojnego, co powoduje uwalnianie większej ilości ciepła do atmosfery i wpływa na wzorce wiatrów, chmur oraz warunki pogodowe na całym świecie. Może ono zwiększyć ryzyko wystąpienia ekstremalnych zjawisk pogodowych – od powodzi w Peru, przez susze w niektórych regionach Afryki, po pożary lasów w Australii.
Ponadto może również spowodować tymczasowy wzrost globalnych temperatur, potęgując długoterminowe ocieplenie spowodowane spalaniem paliw kopalnych przez ludzkość. Temperatury zarówno lądów, jak i oceanów pod koniec ostatniego El Nino, czyli w 2024 r., osiągnęły najwyższe wartości w całej historii pomiarów meteorologicznych.
„Wraz z nadejściem i początkiem roku El Niño… możemy spodziewać się, że rok 2026 będzie jednym z najcieplejszych w historii” – stwierdził podczas briefingu prasowego Simon Van Gennip, główny oceanograf w ramach Służby Morskiej Copernicus.
Pogłębiający się kryzys
Raport ten jest kontynuacją ostrzeżenia zawartego w opublikowanej w czerwcu szeroko zakrojonej ocenie naukowej ONZ, w której stwierdzono, że światowe oceany znajdują się w „pogłębiającym się kryzysie”, ponieważ morza ocieplają się i ich poziom podnosi się w coraz szybszym tempie.
Oceany odgrywają kluczową rolę w regulacji klimatu Ziemi, ponieważ pochłaniają około 90 procent nadmiaru ciepła spowodowanego emisją gazów cieplarnianych, takich jak dwutlenek węgla, przez ludzkość.
Cieplejsze oceany zwiększają wilgotność atmosfery, co sprzyja powstawaniu cyklonów tropikalnych i niszczycielskich w skutkach opadów deszczu.
Cieplejsze morza przyczyniają się również bezpośrednio do podnoszenia się poziomu morza – woda rozszerza się pod wpływem ciepła – oraz stwarzają nie do zniesienia warunki dla raf tropikalnych, których koralowce mogą ulegać wybieleniu i obumierać podczas długotrwałych fal upałów morskich.
Pierwsze sześć miesięcy roku charakteryzowały się rozległymi falami upałów morskich, które dotknęły około 82 proc. światowych oceanów, co stanowi drugi co do wielkości zasięg po roku 2024 – wynika z danych Copernicus Marine Service.
Morskie fale upałów – długotrwałe okresy niezwykle wysokich temperatur morza – mogą wpływać na pogodę, powodować bielenie koralowców oraz stanowić bezpośrednie zagrożenie dla życia morskich zwierząt.
Globalne upały
Według serwisu prowadzonego przez Mercator Ocean International, „niezależną” organizację wspieraną przez UE, globalne temperatury powierzchni morza w pierwszej połowie roku ulegały wahaniom.
Morze Śródziemne pobiło swój czerwcowy rekord, osiągając temperaturę 24,3°C, przewyższając tym samym poprzednie maksima odnotowane w latach 2023 i 2025. W ciągu pierwszych sześciu miesięcy morska fala upałów dotknęła aż 98 proc. obszaru tego basenu.
Fala upałów na morzu, która dotknęła północno-zachodnią część Morza Śródziemnego, pobiła 29 czerwca rekord intensywności po tygodniu rekordów temperatur odnotowanych w całej Europie – poinformował hiszpański instytut klimatyczny.
Również w tropikalnej części Pacyfiku odnotowano najgorętszy czerwiec w historii, z temperaturą wynoszącą 27,26°C.
Nad wschodnimi i południowymi województwami naszego kraju miały dzisiaj przechodzić gwałtowne burze i tak też się stało. Połamane i powyrywane drzewa z korzeniami, a nawet uszkodzone dachy – to krajobraz po dzisiejszych nawałnicach na Warmii i Mazurach, Podlasiu, Mazowszu, Lubelszczyźnie, Ziemi Świętokrzyskiej, w Małopolsce i w woj. śląskim.
„W związku z przechodzącym frontem atmosferycznym strażacy odnotowali 2 335 interwencji. Najwięcej w woj.: śląskim – 749, lubelskim – 344, kujawsko-pomorskim – 222, świętokrzyskim – 215 i mazowieckim – 173” – przekazała w komunikacie Państwowa Straż Pożarna.
Dęblin i Puławy były jednym z miast na Lubelszczyźnie, które bardzo mocno ucierpiały wskutek dzisiejszych bardzo gwałtownych burz, które przechodzą nad regionem. Od godziny 15:00, kiedy rozpoczęły sie nawałnice, do 20:00 straż pożarna w całym regionie odebrała 320 interwencji do skutków nawałnic.
Ponad 200 razy strażacy wyjeżdżali w regionie usuwać połamane lub powyrywane z korzeniami drzewa, a także 80 interwencji dotyczyło podtopień i zalań dróg i posesji (oraz piwnic). Na około 50 budynkach gospodarczych i mieszkaniowych uszkodzone zostały.
Zarówno w Dęblinie, jak i Puławach burzom towarzyszyły silne podmuchy wiatru. Drzewa łamały się często na zaparkowane samochody, które powodowały ich zniszczenie. Na szczęście w wyniku nawałnicy nikt nie odniósł żadnych obrażeń. Są też uszkodzone budynki, a także przerwy w dostawach prądu elektrycznego z powodu uszkodzonych linii napowietrznych. W niektórych rejonach obu miast są trudności z przejechaniem, ponieważ wiatrołomy blokują drogi.
„Ulica Podchorążych jest obecnie nieprzejezdna z powodu skutków nawałnicy. Prosimy o omijanie tego odcinka i wybieranie tras alternatywnych” – poinformował portal E-Deblin Portal Nowoczesnego Miasta.
Na jednym z nagrań, które publikuje portal wPulawach widać, jak po uderzeniu pioruna w drzewo wybucha pożar.
Ze skutkami poważnego załamania pogody walczy również Śląsk – tam strażacy do godziny 20:00 przeprowadzili ok. 700 interwencji, głównie w rejonie Chorzowa, Rudy Śląskiej i Mikołowa.. Drugi raz w tym tygodniu oberwały Katowice, gdzie tym razem mieliśmy do czynienia ze zjawiskiem downburst – silną burzą połączoną z ulewnym deszczem znacznie ograniczającym widzialność oraz bardzo silnym wiatrem wiejącym z prędkością powyżej 100 km/h. Strażacy wyjeżdżali przede wszystkim do usuwania połamanych i powalonych drzew – takich interwencji było 35, siedem razy byli wzywani do wypompowania wody, a także do budynku jednorodzinnego, w które uderzył piorun.
W Żywcu przy ulicy Brackiej, silny wiatr zerwał poszycie dachowe o wielkości 50 metrów kwadratowych.
W Rudzie Śląskiej spadł z kolei grad wielkości orzecha włoskiego.
Pierwsze doniesienia o szkodach napływają również z województwa świętokrzyskiego, gdzie burze teraz najmocniej dają się we znaki. Jak poinformował Paweł Mazur, p.o. zastępcy komendanta włoszczowskiej straży pożarnej, w powiecie włoszczowskim odebrano jak dotąd 26 interwencji do skutków popołudniowych burz – działania strażaków prowadzone są głównie przy powalonych przez silny wiatr drzewach.
Zgodnie z zapowiedziami meteorologów i ostrzeżeniami w środę po południu nad region świętokrzyski nadciągnęły nawałnice i burze. Front przyniósł intensywny deszcz i potężne podmuchy wiatru.
W powiecie włoszczowskim, jak przekazywał młodszy brygadier Paweł Mazur, pełniący obowiązki zastępcy komendanta włoszczowskiej straży pożarnej, interweniowano głównie przy powalonych drzewach.