Pogoda podczas nadchodzących dwóch dób w całej Polsce ma być sucha oraz bez opadów atmosferycznych. Zachmurzenie kłębiaste i średnie może pojawić się jako ozdoba pogodnego nieba. Tylko w nocy i nad ranem możliwe będą zamglenia zwłaszcza w zastoiskach. Pogoda będzie sprzyjała wyjazdom, aktywnościom zewnętrznym oraz dobrze wypływała na samopoczucie. Tylko poranek może okazać się niezbyt ciepły a noc miejscami jeszcze z opadami deszczu zwłaszcza wieczorem w poniedziałek wieczorem na wschodzie i południu naszego kraju. Mogą pojawiać się intensywne opady deszczu oraz silniejszy wiatr.
Na termometrach zobaczymy:
We wtorek rano: od +8,+10 stopni na północy kraju, po za tym od +11 do +14 stopni do +16,+17 stopni na południu kraju.
We wtorek po południu: od +17,+20 stopni nad Morzem Bałtyckim, po za tym od +22 do +25 stopni do +26,+27 stopni na zachodzie kraju.
W środę po południu: od +19,+22 stopni w Tatrach, po za tym od +24 do +28 stopni do +29,+30 stopni na zachodzie kraju.
W nocy z piątku na sobotę niektóre części Niemiec nawiedziły gwałtowne burze, w wyniku których wiele osób odniosło obrażenia, a także wystąpiły powodzie błyskawiczne, które na krótko podniosły lokalny poziom wody o prawie 2 metry. Oprócz burz w kraju panują tropikalne temperatury, a w nadciągającym tygodniu ma być jeszcze cieplej.
W wyniku burz najbardziej ucierpiał południowo-zachodni kraj związkowy Nadrenia-Palatynat, gdzie poziom wody w rzece w jednym miejscu wzrósł z 27 centymetrów do 1,96 metra w niecałe cztery godziny. Taka powódź zdarza się statystycznie tylko raz na 50 lat – powiedziała rzeczniczka dotkniętego powodzią powiatu Rhein-Lahn.
Jednak ostrzeżenia przed powodzią były już wydane, a służby ratunkowe zostały postawione w stan gotowości. Z przyczyn ostrożnościowych odwołano imprezy plenerowe.
Etraż pożarna interweniowała dziesiątki razy, ale udało się uniknąć poważniejszych szkód, a poziom wody opadł w ciągu nocy – poinformowali urzędnicy.
W sąsiednim kraju związkowym Badenia-Wirtembergia dziewięć osób zostało rannych w wyniku uderzenia pioruna podczas festiwalu sportowego. Sześć osób trafiło do szpitala, ale żadna z nich nie była w stanie zagrażającym życiu – zapewnił rzecznik.
Kilka osób rozbiło namioty na boisku sportowym z okazji festiwalu piłki ręcznej w mieście Rastatt niedaleko Karlsruhe, kiedy region nawiedziła gwałtowna burza.
Kobieta została lekko ranna w wyniku kolejnego uderzenia pioruna około 100 kilometrów na południowy wschód, również na boisku sportowym. Służby ratunkowe przetransportowały ją do szpitala.
Wzrastające temperatury mogą spowodować niebezpieczne nasilenie zjawiska „hydroklimatycznego szoku” w rzekach, co sprawi, że tradycyjne podejścia do planowania na wypadek powodzi i suszy okażą się niewystarczające.
Wraz ze wzrostem temperatur spowodowanym pogłębiającym się kryzysem klimatycznym rzeki będą doświadczać coraz gwałtowniejszych zmian między ulewnymi deszczami a długimi okresami suszy – zjawisk zwanych „hydroklimatycznymi wstrząsami” – bowiem cieplejsza atmosfera zatrzymuje więcej wilgoci, co nasila ekstremalne opady deszczu.
Nagłe przejścia z ekstremalnie suchych warunków w wilgotne (i odwrotnie) mogą zwiększać ryzyko gwałtownych powodzi, gdyż intensywne opady deszczu na suchej, utwardzonej glebie mają mniejsze możliwości wsiąkania w grunt. Zamiast tego woda może szybko spływać po powierzchni, prowadząc do lokalnych powodzi i pogorszenia jakości wody, a także do erozji gleby, ponieważ intensywne opady deszczu mogą spłukiwać zanieczyszczenia do rzek.
Dokładnie taka sytuacja miała miejsce w Polsce we wrześniu 2024 r., kiedy w Polskę uderzył wyjątkowo wilgotny niż genueński o imieniu Boris z opadami, których wysokość na południu odpowiadała kilkumiesięcznej normie wieloletniej. Opady spadły po długim okresie suszy i upałów, co sprawiło, że woda deszczowa nie była w stanie być wchłonięta przez glebę i błyskawicznie spłynęła do cieków wodnych, powodując ich gwałtowne wezbrania i powodzie.
Dla porównania, przejście z okresu obfitych opadów do okresu suszy może utrudniać planowanie działań na wypadek suszy, gdyż poprzedzające ją warunki wilgotne mogą wywołać fałszywe poczucie bezpieczeństwa przed szybkim nadejściem suszy.
W badaniu opublikowanym w środę w czasopiśmie „Earth’s Future” naukowcy wykorzystali prognozy klimatyczne oraz model hydrologiczny do symulacji zmian w 698 zlewniach rzek w Wielkiej Brytanii w scenariuszach ocieplenia o 2°C i 4°C. W badaniu zjawisko „hydroklimatycznego szoku” zdefiniowano jako sytuację, w której miesięczny przepływ rzeki zmienia się z niezwykle niskiego na niezwykle wysoki lub odwrotnie.
Główny autor badania, dr Yi He z Uniwersytetu Wschodniej Anglii, stwierdził, że Wielka Brytania już teraz doświadcza gwałtownych zmian pogodowych – od suszy do opadów i odwrotnie – co sprawia, że zjawisko gwałtownych wahań hydroklimatycznych stanowi poważny powód do niepokoju.
Modelowanie, które dostarcza jak dotąd najbardziej kompleksowych ocen w skali krajowej dotyczących tego, jak rzeki w Wielkiej Brytanii mogą reagować na różne poziomy globalnego ocieplenia, wykazało, że w scenariuszach ocieplenia o 2°C i 4°C spodziewany jest powszechny wzrost częstotliwości obu rodzajów zjawisk typu „smagnięcia biczem” – przejścia od wilgotnego do suchego oraz od suchego do wilgotnego.
Naukowcy ustalili, że w niektórych zlewniach liczba zjawisk typu „whiplash” może wzrosnąć z około czterech w okresie 30 lat w scenariuszu bazowym z lat 1981–2010 do nawet dziewięciu w scenariuszu zakładającym ocieplenie o 4°C.
Wzrost ten prognozowany jest dla większości terytorium Wielkiej Brytanii, jednak w przypadku zjawiska „smagnięcia biczem” typu „z suchego do mokrego” największy wzrost prawdopodobnie wystąpi w południowej Walii, Irlandii Północnej, północnej i zachodniej Anglii oraz w niektórych częściach południowo-wschodniej Anglii.
Dr He zauważył, że takie gwałtowne zmiany będą coraz bardziej utrudniać zarządzanie zasobami wodnymi, wywierając jednocześnie presję zarówno na systemy ochrony przeciwpowodziowej, jak i na systemy reagowania na suszę. „W miarę postępującego ocieplenia tradycyjne podejścia do planowania działań przeciwpowodziowych oraz przeciwko suszy mogą okazać się niewystarczające” – zauważył. „Musimy przygotowywać się na serie zjawisk ekstremalnych, a nie tylko na pojedyncze zdarzenia” – dodał.
Zgodnie z prognozami w niedziele nad wieloma regionami naszego kraju znów przechodzą burze z intensywnymi opadami deszczu, gradem i silnymi podmuchami. Od północy straż pożarna przeprowadziła już ponad tysiąc interwencji związanych z silnymi burzami, przy czym najwięcej interwencji odnotowano na w Wielkopolsce, Pomorzu Zachodnim i w Małopolsce. Do bardzo poważnej sytuacji doszło w Brwinowie.
W sobotę, 20 czerwca 2026 r., w związku z przechodzącym frontem burzowym zarejestrowano 897 miejscowych zagrożeń spowodowanych warunkami atmosferycznymi. Najwięcej – bo 427 interwencji – odnotowano w woj. dolnośląskim, 155 w wielkopolskim oraz 142 w lubuskim. Prace strażaków polegały przede wszystkim na usuwaniu z dróg i posesji powalonych i połamanych drzew, ale interweniowano także przy wypompowaniu wody, np. garaży i piwnic oraz zabezpieczaniu innych zagrożeń, takich jak pozrywane kable energetyczne.
Interwencje z dzisiejszych działań po gwałtownych burzach dopiero napływają, ale od północy do godziny 21:00 przeprowadzono kolejnych 1 415 interwencji. Najwięcej – bo prawie 300 razy – wyjeżdżano do skutków nocnych nawałnic w woj. wielkopolskim, ale kolejne 190 zgłoszeń odebrano w woj. zachodniopomorskim oraz 154 w woj. małopolskim i 131 w pomorskim – przekazała w niedzielę wieczorem Państwowa Straż Pożarna. Nie odnotowano żadnych poszkodowanych ani ofiar śmiertelnych.
Do jednego z najpoważniejszych zdarzeń doszło krótko po południu, po godzinie 13:00, w Brwinowie w powiecie pruszkowski, pod Warszawą, gdzie zjawisko microburst z bardzo silnym wiatrem, ulewnym deszczem i gradem doprowadziły do zalań posesji oraz dróg, a ponadto na drogi zostały powalone drzewa, budynki i linie energetyczne.
Jak informuje Wirtualna Polska, powołując się na informację kpt. Michała Składanowskiego z pruszkowskiej straży pożarnej, w zalanym tunelu PKP utknął pojazd straży pożarnej, który miał wziąć udział w akcji, a wraz z nim kilka samochodów osobowych. „W tunelu utknął pojazd pożarniczy, który jechał do zdarzenia. Tunel był nieprzejezdny. Trzeba wypompować z niego wodę – relacjonował kapitan Składanowski.
Na szczęście po kilkudziesięciu minutach samochody udało się wydostać, a inni strażacy przystąpili do wypompowania wody z tunelu. Aktualnie tunel już jest przejezdny, ponadto nie ma informacji, by w wyniku tego zdarzenia ktokolwiek ucierpiał.
Z kolei w gminie Banie (powiat gryfiński) silny wiatr spowodował przewrócenie się drzewa na budynek szkoły. W wyniku zdarzenia uszkodzeniu uległy dach oraz ściana obiektu. Na szczęście w momencie nawałnicy obiekt był pusty i nikt nie odniósł żadnych obrażeń – poinformował rzecznik prasowy KW PSP w Szczecinie asp. Dariusz Schacht.
W gminie Reciechowice w powiecie myślenickim (małopolskie) w wyniku porannej ulewy doszło do licznych podtopień. W związku z nawałnicami przed południem obradował sztab kryzysowy, który zdecydował o ogłoszeniu stanu pogotowia przeciwpowodziowego. W związku z poważną sytuacją władze gminy zaapelowały do mieszkańców o natychmiastowe sprawdzenie stanu rowów odwadniających, przepustów burzowych i urządzeń melioracyjnych znajdujących się na posesjach. Usunięcie zatorów ma pomóc w swobodnym odpływie wody i ograniczeniu lokalnych podtopień.,
Władze gminy zaapelowały do mieszkańców o natychmiastowe sprawdzenie stanu rowów odwadniających, przepustów oraz urządzeń melioracyjnych znajdujących się przy posesjach. Usunięcie zatorów ma pomóc w swobodnym odpływie wody i ograniczyć ryzyko lokalnych podtopień. Z uwagi na sytuację kryzysową w stan najwyższej gotowości postawiono jednostki zarówno Państwowej, jak i Ochotniczej Straży Pożarnej.
W powiecie myślenickim interweniowano również w gminie Doboczyce, gdzie woda zalewała posesje i drogi.
Z kolei w Ełku (woj. warmińsko-mazurskie) w wyniku intensywnych opadów deszczu doszło do podtopień, a z jednego z budynków wiatr zerwał dach. ,”Z terenu całego miasta mamy informacje o lokalnie pozalewanych ulicach, piwnicach i garażach. Jest też kilka powalonych drzew czy połamanych gałęzi. Wypompowanie wody było konieczne m.in. na ul. Wawelskiej i Targowej” – poinformował oficer prasowy komendy powiatowej PSP w Ełku mł. kpt. Hubert Zawistowski, cytowany przez Polsat News.
Dużo szkód burze narobiły również nad Tarnobrzegiem i okolicami. Po 15:00 nad miastem przeszła krótka, aczkolwiek intensywna ulewa, która doprowadziła do licznych zalań. Z kolei przy ulicy Sienkiewicza, w pobliżu Państwowej Akademii Nauk Stosowanych w Tarnobrzegu silny wiatr złamał jeden z grubych konarów lipy rosnącej przy drodze.