W piątek nie udało się ugasić pożaru na terenie powiatów wołomińskiego i mińskiego, który od wczoraj rozprzestrzenił się na powierzchnię 350 hektarów, a służby – jak same przyznają – mają przed sobą ciężką noc. Tymczasem minister klimatu Paulina Henning-Kloska poinformowała w piątek, że od początku roku w lasach – zarówno na terenach prywatnych, jak i państwowych wybuchło ok. 4 tys. pożarów, nawet o 1,5 tys. razy więcej niż analogicznie do roku ubiegłego.
W czwartek krótko po godzinie 13:00 na terenie powiatu wołomińskiego w miejscowości Międzyleś wybuchł rozległy pożar lasu, który pod wpływem silnego wiatru oraz niskiej wilgotności powietrza szybko zaczął się rozprzestrzeniał, osiągając do wieczora 30 hektarów. W związku z tym, że pożar pozostawał poza kontrolą strażaków, zdecydowano się przed zachodem słońca o ewakuacji kilkudziesięciu mieszkańców wiosek Ołdakowizny i Rządzy. Większość z nich znalazła schronienie u krewnych i przyjaciół, ale kilkoro poszkodowanych zakwaterowano w szkole podstawowej w Stanisławowie. Jednak późnym popołudniem – kiedy strażacy zaczęli kontrolować pożar – mogli ponownie wrócić do swoich domów. Ze względu na dynamiczną sytuację zaleca się śledzenie najnowszych komunikatów.
Strażacy podkreślają, że ich działania nad ugaszeniem pożaru będą trwały kilka dni, ale prawdopodobnie nadchodząca noc będzie kluczowa. „Jeżeli uda nam się zatrzymać ten pożar w miejscu, w którym jest – jeżeli nie będzie się rozprzestrzeniał – to kwestia dogaszania to kilka dni” – powiedział zastępca Komendanta Głównego PSP, nadbryg. Sławomir Sierpatowski.
Jednocześnie sprecyzował, że w nocy z piątku na sobotę prowadzone będą działania takie jak: przelewanie, przekopywanie pogorzeliska oraz oborywanie mające na celu powstrzymanie przedostawania się ognia na niewypalone fragmenty lasu.
„Na pewno ciężka noc przed strażą pożarną, to nie jest koniec akcji. Dowódca (straży pożarnej – red.) powiedział, jakie będzie podejmował działania. Dynamika pożaru się zmienia z uwagi na te warunki atmosferyczne, ale siły i środki są na tyle duże, że strażacy dadzą radę” – podkreślił podsekretarz stanu w MSWiA.
W działaniach zaangażowanych zostało setki strażaków, prawie 300 policjantów, żołnierze WOT oraz leśnicy.
W piątek na briefingu prasowym Paulina Henning-Kloska, szefowa resortu klimatu, powiedziała, ze od początku tego roku odnotowano blisko 4 tys. pożarów zarówno na terenach prywatnych, jak i państwowych. W porównaniu z tym samym okresem w roku ubiegłym to więcej o co najmniej 1,5 tys.

W piątek po południu na terenie prawie całego kraju panował, według Instytutu Badawczego Leśnictwa, trzeci stopień zagrożenia pożarowego, jedynie na krańcach wschodnich zbył on średni, na co głównie miała wpływ niższa temperatura. W większości Polski już od ponad 10 dni nie wystąpiły większe opady, co doprowadziło do gwałtownego spadku wilgotności ściółki leśnej. W wielu miejscach wynosiła ona zaledwie kilka procent, co oznacza, ze wystarczy iskra lub niedopałek papierosa, by mogło dojść do zapłonu.
Jednak wszystko wskazuje na to, że w przypadku tak rozległego pożaru w powiecie wołomińskim – podobnie jak w Puszczy Solskiej trzy tygodnie temu – było podpalenie. Henning-Kloska podkreśliła, że ogień pojawił się najpierw na terenie prywatnym, a następnie rozprzestrzenił się na lasy zarządzane przez Lasy Państwowe.
Hennig-Kloska zwróciła również uwagę na niekorzystne warunki atmosferyczne, które wpływają na obszary leśne. „W lasach pozostaje bardzo sucho, wilgotność ściółki leśnej (…) jest poniżej 10 proc., co sprawia, że każdy pożar rozprzestrzenia się bardzo szybko (…) Tego typu wilgotność w lasach jest charakterystyczna dla lipca, sierpnia, kiedy mamy upalne, bezdeszczowe, mocno nasłonecznione lato” – podkreśliła.