sobota, 16 maja 2026

Pożary w Chorwacji



 Powierzchnia obszarów spalonych w Chorwacji przez pożary lasów w tym roku gwałtownie wzrosła – poinformował w sobotę lokalny urzędnik, gdy strażacy w wielu krajach przygotowują się do sezonu, który zapowiada się jako bardzo trudny.

W pierwszych czterech miesiącach tego roku spłonęło około 5 060 hektarów (12 500 akrów) terenów, co stanowi wzrost o około 70 procent w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku – poinformował szef chorwackiej straży pożarnej Slavko Tucakovic, cytowany przez agencję prasową Hina. „Od początku roku odnotowaliśmy 20-procentowy wzrost liczby pożarów” – dodal.

Naukowcy z Imperial College London oraz sieci klimatologów World Weather Attribution ostrzegli na początku tego tygodnia, że świat może stanąć w obliczu roku wyjątkowo gwałtownych pożarów lasów, napędzanych zmianami klimatycznymi oraz potencjalnie silnym zjawiskiem pogodowym El Niño.

W Chorwacji, gdzie w zeszłym roku w wyniku pożarów zginęły dwie osoby, a 18 zostało rannych – w tym ośmiu strażaków – liczba pożarów zwykle gwałtownie wzrasta między czerwcem a wrześniem, głównie wzdłuż wybrzeża Adriatyku.

Źródło: AFP

piątek, 15 maja 2026

Prognoza pogody podczas nadchodzących dni w Polsce



' Pogoda podczas nadchodzących dni ma się stopniowo poprawiać z powodu działania zatok podwyższonego ciśnienia w rejonie Europy środkowej. Chociaż ma  się nadal pojawiać plama wilgoci w postaci zwiększonego zachmurzenia z rodzaju warstwowego i kłębiastego z pojawiającymi się opadami deszczu i mżawki o różnej częstotliwości. Na południowym-wschodzie jutro, na wschodzie w poniedziałek, północnym-wschodzie we wtorek  oraz na zachodzie i w centrum we środę z powodu wzrostu chwiejności atmosfery przekraczającej ponad 600-1200 J/kg, LI -3,-1, wilgotności względnej ponad 65-85 % oraz przepływie powietrza ponad 10-13 m/s nie można wykluczyć wyładowań atmosferycznych z silniejszym wiatrem oraz deszczem. Nie można wykluczyć opadów drobnego gradu !!! Na pozostałym obszarze należy się liczyć ze zmiennym zachmurzeniem z pojawiającymi się opadami deszczu o różnym natężeniu. Pogodne momenty też mają się zdarzać na niebie. 

Na termometrach zobaczymy: 

W niedzielę rano: od +3,+4 stopni na Pojezierzu Pomorskim, po za tym od +6 do +10 stopni do +11,+12 stopni na południowym-wschodzie kraju. 

W niedzielę południe: od +9,+12 stopni w strefie ciągłych opadów deszczu (w Karpatach +6,+8 stopni), po za tym od +14 do +18 stopni do +20,+22 stopni na wschodzie kraju. 

W poniedziałek południe: od +9,+12 stopni w strefie ciągłych opadów deszczu (w Karpatach +6,+8 stopni), po za tym od +14 do +18 stopni do +20,+23 stopni na wschodzie kraju 

We wtorek południe: od +8,+11 stopni w Tatrach, po za tym od +14 do +19 stopni do +20,+22 stopni na zachodzie i północnym-wschodzie kraju. 

W środę południe: od +12,+16 stopni w Tatrach, po za tym od +17 do +22 stopni do +23,+24 stopni na zachodzie i wschodzie kraju. 

Wiatr ma być słaby i umiarkowany zmienny.

Warunki biometeo i drogowe mają być niezbyt korzystne. 

Burze w Tatrach i jego skutki



 Co najmniej dwie osoby odniosły obrażenia w piątkowe wczesne popołudnie w związku z rażeniem pioruna na szczycie Giewontu, z czego jedna straciła przytomność, ale jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – poinformował ratownik TOPR. Poszkodowani byli w pięcioosobowej grupie, która w momencie burzy znajdowali się na szczycie, w pobliżu metalowego krzyża.

Jak poinformowała Polska Agencja Prasowa w nieustającej likwidacji do zdarzenia miało dojść krótko przed godzina 13:00 na kopule szczytowej Giewontu podczas zejścia grupy turystów, gdy nad Tatrami pojawiła się niespodziewana burza. Ratownicy po otrzymaniu informacji o incydencie od razu ruszyli na pomoc poszkodowanym.

„O godz. 12.50 dostaliśmy zgłoszenie, że pięć osób jest poszkodowanych. Na początku było trudno się skomunikować z nimi, dokładnie wybadać co tam się dzieje, czy są osoby nieprzytomne. Ze zgłoszenia wynikało, że jedna osoba miała chwilową utratę przytomności. Też w wyniku tego porażenia piorunem spadła kilka metrów w rejonie kopuły i doznała urazu głowy oraz nogi” – powiedział w wywiadzie dla Gazety Krakowskiej Grzegorz Kubicki, ratownik TOPR.

Na miejsce wezwano wcześniej śmigłowiec ratunkowy, ale początkowo z powodu na warunki atmosferyczne, przede wszystkim silny wiatr, miał problemy, by dolecieć na miejsce. Ratownicy desantowali się wiec na Wyżniej Przełęczy Kondrackiej i dalej udali się do poszkodowanych na piechotę. Kiedy dotarli do poszkodowanych, osoba, ktora spadła, ocknęła się i śmigłowcem trafiła do szpitala w Zakopanem.

Druga osoba odniosła jedynie niegroźne obrażenia i została sprowadzona w dół do Doliny Kondratowej, stąd została przewieziona samochodem terenowym do szpitala w Zakopanem. Najbardziej poszkodowany mężczyzna, który stracił przytomność, pozostanie pod obserwacją co najmniej do jutra.

W momencie uderzenia pioruna grupa turystów trzymała się łańcuchów, przez który przeszedł prąd elektryczny. „Tutaj te osoby miały dużo szczęścia”.

Kubicki powiedział Gazecie Krakowskiej, że pozostała czwórka turystów była w niezłym stanie. „Pomimo tego, że wszyscy w jakiś sposób byli dotknięci tym uderzeniem pioruna, byli w stanie z naszą asystą samodzielnie zejść do Doliny Kondratowej i dalej przetransportowaliśmy ich do szpitala w Zakopanem” – dodał Kubicki.

W rejonie Giewontu, gdzie znajduje się metalowy krzyż, często dochodzi do wyładowań atmosferycznych.

Do bardzo podobnego incydentu doszło na Giewoncie w sierpniu 2019 r.; i była to jedna z największych tragedii związanych z wyładowaniami atmosferycznymi w Tatrach. Piorun uderzył wówczas w metalowy krzyż na szczycie Giewontu. Zginęły cztery osoby, w tym dwoje dzieci, a rannych zostało 157 osób.

Źródło: Polska Agencja Prasowa w likwidacji/Gazeta Krakowska

Silne trzęsienie ziemi w Japonii



 W piątek wieczorem region Tohoku nawiedziło trzęsienie ziemi o sile 6,3 w skali Richtera, co odpowiada 5 stopniom w japońskiej skali intensywności sejsmicznej. Nie ma zagrożenia tsunami, nie odnotowano także żadnych zniszczeń ani nieprawidłowości w funkcjonowaniu elektrowni jądrowych.

Trzęsienie ziemi miało miejsce o godz. 20:22 i wystąpiło na głębokości 50 kilometrów u wybrzeży prefektury Miyagi, po ogłoszeniu specjalnego alarmowego ostrzeżenia sejsmicznego dla tego regionu.

W miastach Tome, Osaki i Ishinomaki w prefekturze Miyagi odnotowano dolną siłę 5. W znacznej części prefektur Miyagi i Iwate trzęsienie ziemi osiągnęło siłę 4 w skali japońskiej.

Według informacji podanych przez JR East ruch na linii Tohoku Shinkansen między stacjami Tokio a Shin-Aomori został tymczasowo wstrzymany w następstwie trzęsienia ziemi, ale pociągi miały wznowić kursowanie około godziny 22:40. Niektóre pociągi na linii Yamagata Shinkansen wciąż nie kursowały.

Nie ma żadnych natychmiastowych doniesień o ofiarach lub zniszczeniach. Przedstawiciele władz wezwali społeczeństwo do zachowania spokoju.

Kilkadziesiąt minut później publiczna stacja telewizyjna NHK poinformowała, że w elektrowniach jądrowych w prefekturach Miyagi i Fukushima, położonych około 125 km od epicentrum, nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości.

Było to najsilniejsze trzęsienie ziemi, jakie nawiedziło region Tohoku od czasu trzęsienia o sile 7,7 w skali Richtera, które miało miejsce 20 kwietnia i spowodowało ogłoszenie alarmu tsunami oraz wydanie rzadkiego specjalnego ostrzeżenia o podwyższonym ryzyku wystąpienia poważnych trzęsień ziemi.

Japonia jest jednym z krajów o największej aktywności sejsmicznej na świecie, położonym na styku czterech głównych płyt tektonicznych wzdłuż zachodniego krańca „Pacyficznego Pierścienia Ognia”.

Źródło: The Japan Times/CNA

czwartek, 14 maja 2026

Prognoza pogody weekendowa w Polsce



Pogoda podczas nadchodzącego weekendu zapowiadać się ma zmiennie. Czyli pogodniejsze niebo ma być zasłonięte chmurami kłębiastego i warstwowego z którego może popadać deszcz o różnej częstotliwości. Mowa tutaj o dzielnicach południowych i środkowych naszego kraju. Tam może napadać ponad 20-45 litrów wody na każdy metr kwadratowy. W dodatku przypadkowego zafalowania sumy opadowe mogą być jeszcze większe przekraczając ponad 50 mm. Przy czym nie jest to do końca pewne. Po za tym ma być więcej przejaśnień powodujące wzrosty temperatur.  Ponadto jutro na południu i południowym-wschodzie z powodu wzrostu chwiejności atmosfery przekraczającej ponad 500-700 J/kg, LI -3,-1, wilgotności względnej przekraczającej ponad 60-80 % oraz przepływie powietrza ponad 10-14 ms nie można wykluczyć wyładowań atmosferycznych, opadów deszczu przekraczających rzędu 15-25 mm, wiatru w porywach przekraczający ponad 40-65 kilometrów na godzinę i opady gradu poniżej 3 centymetrów średnicy. Między obszarami wilgotnymi i suchymi może pojawić się spora rozpiętość temperatury. Pod deszczowymi chmurami może być poniżej +10 stopni a w pogodniejszych ponad +20 stopni.   

Na termometrach zobaczymy: 

W sobotę rano: od +2,+4 stopni na Pojezierzu Pomorskim, po za tym od +5 do +9 stopni do +10,+11 stopni na południowym-wschodzie kraju. 

W sobotę południe: od +10,+13 stopni w strefie ciągłych opadów atmosferycznych, po za tym od +14 do +18 stopni do +19,+20 stopni przy granicy z Ukrainą. 

W niedzielę południe: od +7,+9 stopni miejscami w Karpatach, po za tym +10,+13 stopni w strefie zachmurzenia i opadów, po za tym od +14 do +18 stopni do +20,+21 stopni na wschodzie kraju. 

Wiatr ma być słaby i umiarkowany zmienny. 

Warunki biometeo i drogowe mają być niekorzystne. 

Akcja łazika Curiosity


 

Łazik Curriosity należący do NASA napotkał ostatnio na Marsie niezwykły problem: wywiercona próbka skały nie chciała się odłączyc.

Problem pojawił się 25 kwietnia, kiedy łazik Curiosity wykonał otwór w skale o pseudonimie „Atacama”. Jednak gdy łazik cofnął ramię, cała skała podążyła za nim, zawisając na nieruchomej tulei otaczającej wiertło.

W przeszłości wiercenia powodowały pękanie lub oddzielanie górnych warstw skał, ale nigdy nie zdarzało się, by skała pozostała przyczepiona do tulei wiertniczej” – poinformowała NASA.

Skała miała u podstawy około 45 cm szerokości, 15 cm grubości i ważyła około 13 kg.

Zespół Curiosity najpierw próbował wibrować wiertło, aby oderwać skałę, ale nic się nie zmieniło. Druga próba, którą podjęto 29 kwietnia, polegała na zmianie położenia ramienia łazika i ponownym wibrowaniu wiertła. Zdjęcia pokazywały piasek spadający ze skały, ale Atacama nadal nie chciała się ruszyć.

Trzecia próba w końcu przyniosła skutek.

„W końcu, 1 maja, zespół Curiosity podjął kolejną próbę, mocniej przechylając wiertło, obracając je i wprawiając w drgania oraz znów obracając wiertło” – poinformowała NASA. „Zespół planował wykonać te czynności wielokrotnie, ale skała oderwała się już przy pierwszym podejściu, pękając przy uderzeniu w ziemię”.

Źródło: AccuWeather 

Ulewne pady w Indiach



 Co najmniej sześć osób, w tym troje dzieci, zginęło, a kilkanaście zostało rannych, kiedy konstrukcja pod się schronili przed ulewnymi deszczami i silnym wiatrem, nagle zawaliła się w południowo-zachodnim indyjskim stanie Maharasztra. Informację tę potwierdziła w środę lokalna policja.

Do zdarzenia doszło późnym wieczorem we wtorek w dystrykcie Sangli.

Ofiary były wśród prawie 350 wiernych, którzy odwiedzili świątynię z okazji lokalnego święta religijnego. Kiedy tylko zaczęły się ulewne deszcze i silny wiatr, schronili się w będącej w budowie konstrukcji. W wyniku silnego wiatru zawaliły się na nich blaszane wiaty i ściana, natychmiast ich blokując.

Po przeprowadzeniu akcji ratunkowej odnaleziono sześć ciał, a co najmniej 12 osób rannych przewieziono do miejscowego szpitala – poinformował miejscowy policjant.

W poście na platformie X premier złożył najszczersze kondolencje pogrążonym w żałobie rodzinom. Życzył również szybkiego powrotu do zdrowia rannym w tym wypadku, podkreślając, że w tej trudnej chwili pozostaje myślami z rodzinami ofiar.

„Z głębokim bólem przyjmuję wiadomość o ofiarach śmiertelnych w wyniku zawalenia się muru w Sangli w stanie Maharasztra. W tej smutnej godzinie moje myśli są z pogrążonymi w żałobie rodzinami. Oby ranni jak najszybciej powrócili do zdrowia” – napisało Biuro Premiera (PMO) na X.

Burze piaskowe i gradowe w Indiach



 W środę ponad 100 osób straciło życie z powodu nietypowej jak na tę porę roku gwałtownej burzy, ktora nawiedziła północny indyjski stan Uttar Pradesh, przynosząc ulewne deszcze, grad i wyładowania atmosferyczne.

Burza przetoczyła się przez pięć dzielnic, wyrywając z korzeniami drzewa i billboardy, które następnie spadły na samochody. Ponadto spowodowała także zakłócenia w działaniu sieci komórkowych na wielu obszarach, utrudniając prowadzenie akcji ratowniczych i pomocowych oraz uniemożliwiając władzom przeprowadzenie pełnej oceny szkód.

„W wyniku burzy, uderzeń pioruna i zdarzeń związanych z deszczem zginęły 104 osoby” – poinformował agencję Reuters anonimowy urzędnik państwowy, dodając, że wiele ofiar śmiertelnych spowodowały spadające drzewa i zawalające się ściany domów. W trakcie nawałnic rannych zostało co najmniej 50 osób.

W okregu Bhadohi – najbardziej dotkniętym katastrofą – co najmniej 26 osób zmarło w oddzielnych zdarzeniach, a sześć odniosło obrażenia, w tym dwa – poważnie – podała policja.

Z kolei w Fatehpur zginęło dziewięć osób, a 16 zostało rannych. Zastępca starosty okręgowego Avinash Tripathi poinformował, że w tehsilu Khaga zginęło osiem osób, w tym pięć kobiet, a dziewiąta ofiara – kobieta – zginęła w wyniku zawalenia się ściany domu w okręgu Sadar.

W Budaun zginęło pięć osób, a tyle samo zostało rannych. Wśród ofiar śmiertelnych znalazły się dwie młode dziewczynki: 10-letnia Mausami i 9-letnia Rajni zginęły w wyniku zawalenia się glinianej ściany chaty, gdzie szukały schronienia. Dwie kobiety, które przebywały z nimi w chacie, odniosły poważne obrażenia.

W innym zdarzeniu, który miał miejsce we wsi Tark Paroli, 40-letnia kobieta o imieniu Laxmi zginęła, gdy drzewo runęło na pomieszczenie studni rurowej, w którym schroniło się kilka osób, powodując zawalenie się dachu.

Trzy osoby zostały ranne, w tym kobieta, której stan określono jako krytyczny. Kierowca ciężarówki zginął po tym, jak drzewo eukaliptusowe spadło na jego pojazd w pobliżu Bisoli, a 22-latek zginął, kiedy drzewo spadło na niego, gdy był w drodze, aby dostarczyć jedzenie swojemu ojcu.

W Sonbhadrze śmierć poniósł mężczyzna, na którego spadło drzewo, gdy zatrzymał się, by schronić się pod nim. W Chandauli dwie osoby poniosły śmierć na miejscu w oddzielnych wypadkach związanych z zawaleniem się muru i upadkiem drzewa.

W okręgu Prayagraj mieszkańcy opowiadali o panice, jaka zapanowała, gdy silne wiatry przetoczyły się przez dzielnice. „Burza nadeszła nagle, a niebo w ciągu kilku minut całkowicie pociemniało” – powiedział Ram Kishore. „Blaszane dachy latały w powietrzu, a ludzie biegli do domów. Przez cały wieczór słyszeliśmy, jak przewracają się drzewa” – dodal.

Premier stanu Adityanath polecił urzędnikom okręgowym udać się do dotkniętych katastrofą obszarów i zakończyć działania pomocowe w ciągu 24 godzin, ostrzegając, że zaniedbania nie będą tolerowane. Nakazał również wypłatę odszkodowań za poniesione straty oraz polecił departamentom skarbowym i rolniczym, we współpracy z firmami ubezpieczeniowymi, przeprowadzenie oceny szkód i złożenie sprawozdania rządowi.

Uttar Pradesh, gdzie mieszka 240 milionów ludzi – czyli więcej niż w Brazylii – jest szczególnie narażony na gwałtowne burze poprzedzające porę monsunową.

Jednak burze gradowe o takiej intensywności są rzadkością w połowie maja, kiedy to w stanie zazwyczaj panują największe upały, a temperatury często przekraczają 40°C, chociaż do pory monsunowej pozostało jeszcze kilka tygodni.

Tego lata Indie borykają się z intensywną falą upałów. Pod koniec kwietnia wszystkie 50 najgorętszych miast świata znajdowało się właśnie w tym południowoazjatyckim kraju.

środa, 13 maja 2026

Prognoza pogody na ostatnie dni pracy czy szkoły





 Pogoda w trakcie czwartku i piątku zapisywać się ma zmiennie. Za taki stan odpowiadać ma zatoka obniżonego ciśnienia, który znajdować się ma w pobliżu naszego kraju. Podsyłać ma nam liczną ilość chmur na niebie z przejściowymi opadami deszczu o różnej intensywności. Ponadto z powodu wzrostu chwiejności atmosfery przekraczającej ponad 350-700 J/kg, LI -3,-1, wilgotności względnej przekraczającej ponad 60-80 % oraz przepływie powietrza ponad 10-15m/s nie można wykluczyć pojawienia się wyładowań atmosferycznych. Pojedyncze komórki konwekcyjne mają się łączyć się w niezbyt zorganizowane układy konwekcyjne. Nie można wykluczyć występowania zwiększonych sum opadowych. Przy czym największa ilość zjawisk konwekcyjnych prognozuje się w dzielnicach centralnych. Po za tym ma być więcej przejaśnień czy pogodnych momentów. Na termometrach wciąż mają być dość niskie temperatury jak na obecną porę roku przeważnie poniżej +20 stopni a nocami możliwe są spadki poniżej +10 stopni. Nie można wykluczyć pojawiających się zamgleń zwłaszcza w zastoiskach po opadach deszczu czy burzach. 

Na termometrach zobaczymy: 

W czwartek rano: od -3,-1 stopni w Tatrach, po za tym od +2 do +5 stopni do +6,+7 stopni na południowym-zachodzie kraju. 

W czwartek południe: od +11,+12 stopni na Pojezierzu Pomorskim, po za tym od +14 do +17 stopni do +18,+19 stopni na południowym-wschodzie kraju. 

W piątek południe: od +11,+13 stopni na zachodzie kraju, po za tym od +14 do +18 stopni do +19,+21 stopni na wschodzie kraju.   

Wiatr ma być słaby i umiarkowany zmienny. 

Warunki biometeo i drogowe mają być niezbyt korzystne. 

Nowa asteroida zbliżająca się do ziemi

 Niedawno odkryta asteroida nazwana 2026 JH2, wkrótce przeleci bardzo blisko Ziemi. Przejdzie tak blisko, że obserwatorzy na naszej planecie powinni ją dostrzec przy użyciu stosunkowo skromnego sprzętu.

Astronomowie z całego świata, a także zautomatyzowane systemy nieustannie skanujące niebo, bez przerwy wypatrują potencjalnie niebezpiecznych obiektów przemierzających nasz Układ Słoneczny. Oprócz poszukiwania interesujących obiektów na niebie, celem tych działań jest sprawdzenie, czy dana kosmiczna skała może stanowić zagrożenie dla naszej planety.

Kilka dni temu astronomowie z kilku obserwatoriów, w tym z Mount Lemmon Survey i Farpoint Observatory w Eskridge, zaobserwowali nowy obiekt, który przejdzie bardzo blisko naszych stron. Wstępne obliczenia jego orbity wskazują, że jego trajektoria nie sięga aż do Jowisza, a przebiega bardzo blisko orbity Ziemi, co czyni go obiektem bliskim Ziemi (NEO) klasy Apollo.

Orbita ta może ulec doprecyzowaniu w miarę gdy będziemy dokładniej badać asteroidę i lepiej poznawać jej rozmiary, odległość oraz trajektorię. Na razie jednak wygląda na to, że będziemy mieli okazję naprawdę dobrze przyjrzeć się jej orbicie, gdyż według obecnych prognoz asteroida zbliży się bardzo blisko Ziemi i Księżyca w poniedziałek, 18 maja 2026 roku.

Więc o jakiej odległości mowa? Czy to już czas, żeby rozłupać sobie nawzajem głowy i posilić się lepką zawartością? Jak zwykle – nie. Chociaż z kosmicznego punktu widzenia asteroida zbliży się niezwykle blisko, ale nic nie wskazuje na to, by miała uderzyć w Ziemię.

W poniedziałek ok. godziny 20:51 czasu polskiego (plus minus 5 godzin ze względu na niepewność danych) asteroida zbliży się po raz pierwszy, osiągając odległość 0,00284 jednostki astronomicznej (AU) od Księżyca, przy czym jedna AU to średnia odległość między Ziemią a Słońcem. Po tym zbliżeniu obiekt skieruje się w stronę Ziemi, a dystans dzielący obiekt a naszą planetę wyniesie maksymalnie 0,00064 AU, a minimalnie 0,00058 AU i nastąpi ok. godziny 23:23 czasu polskiego.

Jak wspomniano powyżej, w skali kosmicznej jest to naprawdę bardzo blisko, ale w przeliczeniu na kilometry wygląda to znacznie mniej niepokojąco. W momencie największego zbliżenia do Ziemi obiekt ten nadal będzie oddalony o ok. 90 tys. kilometrów od zderzenia z naszą planetą, co stanowi około 24 proc. średniej odległości między Ziemią a Księżycem.

Nie wiadomo jeszcze, jak duża jest asteroida 2026 JH2. Jednak na podstawie jej jasności bezwzględnej wynoszącej 26,14 szacuje się, że średnica asteroidy wynosi od 15 do 35 metrów, w zależności od tego, jak dobrze odbija światło jej powierzchnia. To mniej więcej tyle samo, ile mierzył obiekt odpowiedzialny za wybuch atmosferyczny nad Czelabińskiem w Rosji w 2013 roku.

Krótko mówiąc, obiekt ten minie naszą planetę, a my będziemy mieli okazję dobrze mu się przyjrzeć. Według serwisu Virtual Telescope Project osiągnie on jasność 11,5 magnitudo, dzięki czemu będzie widoczny nawet przez skromny teleskop amatorski. Jeśli nie macie dostępu do czystego nieba i teleskopu, serwis Virtual Telescope Project rozpocznie transmisję na żywo z obserwacji przelotu asteroidy o godz. 21:45 czasu polskiego.

„Bóg chaosu”



W piątek, 13 kwietnia 2029 r., asteroida bliska Ziemi 99942 Apophis wykona jeden z najbliższych przelotów w historii, jakie kiedykolwiek odnotowano dla obiektu tej wielkości – minie Ziemię w odległości aż trzy razy bliższej niż 2026 JH2 — bliżej niż wiele satelitów geostacjonarnych. Odkryta po raz pierwszy w 2004 roku asteroida o szerokości 375 metrów budziła niegdyś obawy o możliwą kolizję z Ziemią, zanim astronomowie wykluczyli ryzyko uderzenia przynajmniej na najbliższe stulecie — stąd jej przydomek „bóg chaosu”.

To rzadka okazja dla naukowców do zbadania, w jaki sposób grawitacja Ziemi może wpłynąć na obrót i powierzchnię asteroidy. Podczas tego bliskiego zbliżenia Apofis będzie widoczny z miejsc o ciemnym niebie, takich jak Teneryfa, Maroko i Mauretania.

Pogoda weekendowa w Polsce

 Pogoda w trakcie weekendu ma być zmienna. Czyli pogodniejsze momenty mają być przerywane zachmurzeniem warstwowym i kłębiastym z pojawiając...