Mężczyzna zginął pod koniec maja po tym, jak został brutalnie zaatakowany przez dzikiego słonia przed swoim domem.
Do zdarzenia doszło w Kerali, stanie na południu Indii, o godziny 2:45 w nocy w piątek 29 maja – podają serwisy ETV Bharat, The New Indian Express i The Hindu. Media zidentyfikowały mężczyznę jako lokalnego rolnika Pullerkatta Mohanana, który miał ok. 60 lat.
Mężczyzna wyszedł na zewnątrz przed dom po tym, jak usłyszał odgłosy słonia w okolicy – twierdzą miejscowi.
Mieszkańcy, cytowani przez stację ETV Bharat, twierdzili, że słonie wkroczyły dzień wcześniej na teren gospodarstwa Mohanana i zniszczyły uprawy, dlatego próbował on odstraszyć zwierzę.
Jak podaje gazeta „The New Indian Express”, powołując się na K. Satheesha Kumara, przewodniczącego lokalnej rady wsi, słoń ostatecznie rzucił się na Mohanana i zaczął go deptać, powodując obrażenia śmiertelne.
Mohanan został przewieziony do lokalnego szpitala, ale nie przeżył ataku – donosza media. Ten tragiczny w skutkach incydent jest najnowszym z serii ataków słoni na ludzi w tym regionie. W sobotę, 30 maja, mieszkańcy zorganizowali blokadę drogi, aby zaprotestować przeciwko temu, co określili jako brak odpowiedzialności rządu w tej sprawie.
„[Minister ds. Lasów i Ochrony Dzikiej Przyrody] zapewnił [nas, że odwiedzi ten obszar] w poniedziałek i zorganizuje spotkanie w celu omówienia tej kwestii” – podkreślił Kumar w oświadczeniu. Dodał, że główny inspektor leśny tego regionu zapewnił go, że słoń odpowiedzialny za ostatni atak zostanie przeniesiony poza ten obszar.
„Zakończyliśmy blokadę drogi po otrzymaniu zapewnień” – kontynuował Kumar. „Jeśli rząd nie znajdzie trwałego rozwiązania, mieszkańcy Athirappilly będą zmuszeni do zaostrzenia protestów”.
Pierwsza nazwana burza tegorocznego sezonu huraganowego – Amanda – powstała w środę, 3 czerwca we wschodniej części Oceanu Spokojnego – informuje Narodowe Centrum Huraganów.
W komunikacie wydanym 4 czerwca w godzinach porannych synoptycy z Centrum Huraganów poinformowali, że huragan Amanda znajdował się ok. 2400 kilometrów na południowy zachód od południowego krańca Półwyspu Kalifornijskiego, a maksymalna prędkość wyniosła wynosiła ok. 64 kilometrów na godzinę.
Burza – jak informuje NHC – przemieszcza się w kierunku północno-zachodnim z prędkością ok. 13 kilometrów na godzinę; w ciągu najbliższych kilku dni spodziewany jest stopniowa zmiana kierunku na zachodni i północno-zachodni i zachodni, a w ten weekend – zwrot w kierunku południowo-zachodnim przy mniejszej prędkości przemieszczania się.
W czwartek 4 czerwca Amanda ma nieco się wzmocnić w ciągu dnia, jednak już w piątek wieczorem lub w sobotę powinien słabnąc. Obecnie burza nie stanowi żadnego zagrożenia dla lądu.
NHC przewiduje dwa inne układy na Pacyfiku
Oprócz Amandy, NHC poinformowało, że obserwuje również dwa inne układy we wschodniej części basenu Pacyfiku. Synoptycy przewidują, że pod koniec tego tygodnia u wybrzeży Ameryki Środkowej i południowego Meksyku utworzy się obszar niskiego ciśnienia, a warunki atmosferyczne będą sprzyjać jego wzmocnieniu do statusu depresji tropikalnej w okolicach niedzieli lub poniedziałku.
Centrum huraganów podaje, że istnieje 50-procentowe prawdopodobieństwo, iż układ ten przekształci się w cyklon tropikalny w ciągu najbliższego tygodnia.
Na początku przyszłego tygodnia u wybrzeży południowej i południowo-zachodniej części Meksyku utworzy się kolejny obszar niskiego ciśnienia, a warunki atmosferyczne również wydają się sprzyjać jego stopniowemu rozwojowi.
Prognozy wskazują, że w tym czasie może powstać depresja tropikalna, kiedy układ ten będzie przemieszczał się na północ lub północny zachód w pobliżu wybrzeża południowego Meksyku; synoptycy przewidują, że prawdopodobieństwo przekształcenia się burzy w układ tropikalny w ciągu najbliższych siedmiu dni wynosi 60 proc.
Sezon huraganowy na Pacyfiku rozpoczął się 15 maja i zdaniem meteorologów ma być aktywniejszy niż zwykle ze względu na anomalie El Nino. Sezon huraganowy na Atlantyku rozpoczął się w poniedziałek, a w tym roku w tym basenie nie powstał jeszcze żaden cyklon.
W przeciwieństwie do burz w basenie Oceanu Atlantyckiego, zdecydowana większość – około 85–90 proc. – burz powstających na Pacyfiku nigdy nie zagraża lądowi i często bez szkody przemieszcza się w kierunku morza. Czasami jednak mogą one powodować poważne powodzie i ulewne deszcze na Hawajach, zachodnim wybrzeżu Meksyku lub południowo-zachodniej części Stanów Zjednoczonych.
Powodzie, upadające drzewa na pojazdy i tornado – w środowy poranek aura bardzo mocno przestraszyła mieszkańców rzymskiej dzielnicy Conca d’Oro. Włoska stolica w godzinach przedpołudniowych musiała stawić czoła wyjątkowo trudnym warunkom pogodowym – ulewnym deszczu i porywistym wietrze, które dotknęły przede wszystkim północne dzielnice miasta.
Strażacy, począwszy od godz. 08:00, wykonywali dziesiątki akcji, głównie w dzielnicach Prati, Montesacro, Talenti i Conca d’Oro. Większość zgłoszeń dotyczyła zabezpieczenia niebezpiecznych drzew, które przewróciły się na jezdnie.
Tornado, które nawiedziło dzielnicę Conca d’Oro, uchwycone na filmach udostępnionych przez mieszkańców w mediach społecznościowych, przedstawia także pozrywane drewniane dachy, poważnie uszkodzone markizy oraz zalane sklepy. W dzielnicach Nomentano, Salario i Parioli doszło do rozległych powodzi – tam ruch uliczny został niemal całkowicie wstrzymany, a poziom wody sięgał niemal do dachów samochodów.
Targ przy Via Val di Sangro został tymczasowo zamknięty z powodu trudnych warunków pogodowych i zagrożenia bezpieczeństwa. Podczas ulewnego deszczu wiatr porwał stragan, który uderzył w zaparkowany samochód.
Ponadto trudne warunki pogodowe miały również poważny wpływ na ruch drogowy, prowadząc do korków w rejonie Via Salaria, Via dei Prati Fiscali i Via Conca d’Oro. Manuel Bartolomeo, lider partii Bracia Włoch w rzymskiej dzielnicy Municipio III, poinformował o utrudnieniach zgłaszanych przez mieszkańców: „Na razie nie odnotowano żadnych ofiar, ale szkody materialne wydają się być poważne. Wnoszę o nadzwyczajny monitoring drzew w obrębie budynków szkolnych oraz w miejscach publicznych (…), by zidentyfikować potencjalne zagrożenia i zapewnić bezpieczeństwo mieszkańcom”. „Niezbędne jest podjęcie szybkich działań w celu oszacowania szkód spowodowanych przez burzę oraz zaplanowania odpowiednich prac konserwacyjnych i środków bezpieczeństwa dotyczących drzewostanu w tej okolicy” – dodał.
Ponad trzysta razy interweniowała do wczesnych godzin wieczornych w środę straż pożarna na terenie województwa śląskiego w wyniku gwałtownych burz z ulewnymi opadami deszczu, które przeszły w godzinach popołudniowych nad regionem. Zdecydowana większość wyjazdów stanowiły podtopienia i zalania piwnic.
Wysoka wodność atmosfery, a także wolne przemieszczanie się komórek burzowych sprawiły, że dzisiaj w woj. śląskim odnotowywano wysokie i bardzo wysokie sumy opadów, przekraczające nawet 30-40 mm/h. Nic więc dziwnego, że kanalizacja nie była stanie poradzić sobie z taką skalą ulewnych opadów deszczu i doszło do dużych podtopień.
Jak przekazała portalowi Przyroda, Pogoda, Klimat bryg. Anita Gołębiewska, rzecznik prasowy Komendanta Wojewodzkiego Panstwowej Straży Pożarnej w Katowicach, od godz. 14:00 do 20:00 na terenie woj. śląskiego przeprowadzono 310 interwencji do skutków burz z intensywnymi opadami deszczu.
Strażacy byli wysyłani przede wszystkim do wypompowania wody z zalanych piwnic, posesji i dróg
Dużo interwencji przeprowadzono w Rybniku i powiecie rybnickim – ponad 70 razy oraz Jastrzębiu Zdroju – tutaj wyjeżdżano 50 razy. „Na godz. 19:20 obsłużyliśmy 72 zdarzenia. Głównie miasto Rybnik oraz Gmina Świerklany. Wszystkie zdarzenia związane z intensywnymi opadami deszczu, czyli zalane piwnice, posesję, drogi” – powiedział Wojciech Kasperzec, rzecznik prasowy PSP w Rybniku.
„W wyniku tak gwałtownych opadów atmosferycznych stanowisko kierowania Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Jastrzębiu-Zdroju odnotowało na ten moment ponad 50 zdarzeń. Są to przede wszystkim lokalne podtopienia domostw i terenów. W chwili obecnej działania również prowadzone są na ulicy Pszczyńskiej. To jest skrzyżowanie z ulicą Zdrojową, Rondo Dolne oraz na ulicy Gagarina. Te drogi są na ten moment nieprzejezdne” – zauważył z kolei Łukasz Cepiel oficer Prasowy Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Jastrzębiu-Zdroju.
W Boguszowicach, gdzie spadła ściana deszczu, osunęła się ziemia przy nowej kładce pod torami, ale nie stanowi to większego zagrożenia. Na miejscu pracują służby. Na tory wymyty został piasek, to trasa do kopalni i jej obsługa zajmie się udrożnieniem przejazdu. Z kolei na autostradzie A1 w rejonie Żor padało tak mocno, że widzialność została ograniczona, a gwałtowne hamowanie zakończyło się kolizjami. Z kolei w Zabrzu pojawił się lej kondensacyjny, ale nie miał on kontaktu z ziemią.
Po sześciu miesiącach ciszy radiowej sonda marsjańaka kosmiczna MAVEN, administrowana przez NASA, została uznana za martwą. Amerykańska agencja kosmiczna potwierdziła w środę, że misja zakończyła się po ponad dekadzie obserwacji.
„Zespół naprawdę odczuł stratę bliskiej osoby wraz z końcem misji” – powiedział jej kierownik.
Wystrzelony w 2013 roku w celu badania atmosfery Czerwonej Planety z orbity, MAVEN w tajemniczych okolicznościach zamilkł na początku grudnia po przejściu za Marsem. Dane wskazywały, że sonda wpadła w szybki obrót, który zaburzył jej orbitę, co wyczerpało baterie pokładowe.
NASA poinformowała, że sonda była gotowa do działania przed przelotem za Czerwoną Planetą, ale po jej ponownym pojawieniu się na niebie zapadła cisza.
Komisja rewizyjna zwołana przez NASA na początku tego roku stwierdziła, że statek kosmiczny jest bezużyteczny i nie nadaje się do odzyskania. Pozostanie na orbicie przez kolejne 50 do 100 lat, zanim zderzy się z planetą, nie stwarzając do tego czasu zagrożenia dla innych statków kosmicznych. Trwa dochodzenie w sprawie ustalenia dokładnej przyczyny problemu.
W zeszłym roku MAVSN świętował 10. rocznicę swojego istnienia na orbicie.
Na podstawie badań przeprowadzonych przez Mavena naukowcy doszli do wniosku, że to Słońce i aktywność słoneczna były przyczyną utraty przez Marsa większości jego atmosfery na przestrzeni eonów, w wyniku czego z wilgotnego, ciepłego świata przekształcił się w suchą, zimną planetę, którą znamy dzisiaj.
MAVEN, oprócz badania marsjańskiej pogody oraz obserwacji zabłąkanej komety międzygwiezdnej w zeszłym roku, pomagał w przekazaniu informacji z łazików Curiosity i Perseverance NASA pracujących na powierzchni. Przedstawiciele NASA poinformowali, że cztery inne sondy kosmiczne krążące wokół Marsa – dwa amerykańskie i dwa europejskie – przejmą część zadań, nie tracąc żadnych danych naukowych z łazików.
„Zespół jest z pewnością podzielony w tej sprawie, ale jednocześnie jesteśmy niezwykle dumni z osiągnięć naukowych, jakie udało nam się osiągnąć w ciągu ostatniej dekady” – powiedziała główna naukowiec projektu Maven, Shannon Curry z University of Colorado Boulder.
Curry zauważyła, że statek kosmiczny pogłębił wiedzę naukowców na temat atmosfery Marsa i jego ewolucji.
Mieszkańcy wiejskich terenów Oregonu w USA byli świadkami rzadkiego i spektakularnego zjawiska atmosferycznego – w zeszły czwartek nocne niebo rozświetliły intensywne błyskawice skierowane ku górze, a nie jak zwykle z góry na dół, kiedy przez region przechodziła potężna burza – podaje Fox Weather
Nagrania filmowe z miasta Rufus przedstawiają derię potężnych burz z częstymi wyładowaniami elektrycznymi. Na materiałach widać również pioruny, które, według świadków, „wydają się wyrastać” z ziemi.
Podczas burzy w hrabstwie Pendleton odnotowano ponad 3700 doziemnych wyładowań atmosferycznych= – informuje Narodowy Serwis Pogodowy (NWS)
Meteorolodzy uważają, że jest to najprawdopodobniej wyładowanie skierowane ku górze — rzadki rodzaj pioruna, który występuje, kiedy pole elektryczne ulega gwałtownej zmianie i najczęściej obserwuje się go w pobliżu wysokich obiektów, takich jak turbiny wiatrowe, wieże bądź wzgórza.
Eksperci podkreślają, że tego typu wyładowania są związane z oddziaływania mini chmur oraz ziemi i mogą powstawać po wcześniejszych silnych piorunach, które zmieniają strukturę elektryczną atmosfery.
Nadchodzące dni czyli środa i Boże Ciało zapowiadać się mają zmiennie w pogodzie. Czyli pogodne niebo ma być na przemian z zachmurzeniem warstwowym i kłębiastym z pojawiającymi się opadami deszczu i burzami. Wszystko ma się dziać z powodu wzrostu chwiejności atmosfery przekraczającej ponad 800-1200 J/kg, LI -4,-2, wilgotności względnej przekraczającej ponad 60-80 % oraz przepływie powietrza przekraczającej ponad 10-15 m/s może zaowocować konwekcją z opadami rzędu przekraczającymi ponad 15-30 mm wody, wiatrem w porywach przekraczającym ponad 50-65 km/h oraz opadami gradu o średnicy poniżej 4 centymetrów. Nie powinny to być bardzo zorganizowane układy konwekcyjne. Jeśli chodzi o regiony zagrożone konwekcją to jutro powinny się tyczyć zachodu i południa naszego kraju a w czwartek wschodu i południowego-wschodu czy północnego-wschodu. Po za tym ma być więcej przejaśnień oraz wypogodzeń.
Na termometrach zobaczymy:
W środę rano: od +6,+8 stopni w Karpatach, po za tym od +10 do +14 stopni do +15,+16 stopni na zachodzie kraju.
W środę południe: od +15,+17 stopni w Sudetach, po za tym od +22 do +26 stopni do +27 stopni w centrum kraju.
W czwartek południe: od +16,+18 stopni w Karpatach, po za tym od +20 do +24 stopni do +25,+26 stopni na zachodzie kraju.
Wiatr ma być słaby i umiarkowany w burzach silniejszy zmienny.
Superkomórkowa burza, która późnym popołudniem przeszła przez wschodnie powiaty województwa opolskiego i zachodnie śląskiego, wyrządziła sporo spustoszeń. Oprócz intensywnych opadów atmosferycznych pojawiły się grad oraz bardzo silny wiatr. W powiecie strzeleckim w miejscowości Balcarzowice mogła przejść trąba powietrzna o sile co najmniej EF2 w zaktualizowanej skali Fujity.
Ostrzegaliśmy, że w dniu dzisiejszym potencjał do gwałtownych burz na południu naszego kraju jest spory i nasze przewidywania okazały się słuszne. Na pograniczu województw śląskiego i opolskiego pojawiła się superkomórka przemieszczająca się z północy na południe, a wraz z nią cały arsenał najróżniejszych zjawisk atmosferycznych.
W sobotę do godziny 20:00 opolscy strażacy interweniowali ponad 50 razy do skutków silnej burzy, która przed 17:00 rozszalała się we wschodniej części regionu. Najwięcej szkód dochodzi z powiatu strzeleckiego – we wsi Balcarzowice w gminie Ujazd, które 15 sierpnia 2008 r. zostało dotknięte trąbą powietrzną wiatr poderwał poszycie dachowe z pięciu budynków.
„Poszkodowanym mieszkańcom zapewniono pełne wsparcie, w tym pomoc psychologiczną. Wspólnie ze służbami oraz przedstawicielami samorządu rozmawiamy z mieszkańcami, aby na bieżąco identyfikować ich potrzeby i koordynować niezbędną pomoc” – przekazała wojewoda opolski Monika Jurek w mediach społecznościowych, która pojechała do Balcarzowic. Naruszonych zostało 11 budynków, w tym 5 mieszkalnych.
Szkody w drzewostanie oraz pozrywane linie energetyczne zgłaszają także mieszkańcy Kolonowskich.
Przejazd drogą krajową nr 94 był utrudniony z powodu powalonych drzew. Z podobnymi problemami musieli zmierzyć się kierowcy na A4, gdzie na 281. kilometrze w kierunku Wrocławia podczas nawałnicy runęły drzewa, co zmusiło kierujących do gwałtownego hamowania.
W samych Strzelcach Opolskich deszcz zmieszany z gradem padał tak mocno, że studzienki nie były w stanie od razu przyjmować tak dużych ilości wody, w związku z tym doszło do podtopień. „Do godziny 20:00 ze Strzelec Opolskich i samego powiatu strzeleckiego odnotowaliśmy 35 zdarzeń do skutków dzisiejszej burzy” – powiedział portalowi Przyroda. Pogoda, Klimat st. bryg. Piotr Zdziechowski, zastępca Komendanta Powiatowego PSP w Strzelcach Opolskich.
„W chwili obecnej prowadzone są skoordynowane działania ratownicze, mające na celu przede wszystkim przykrycie uszkodzonych dachów, jak również udrożnienie dróg z powalonych drzew” – dodał Zdziechowski.
Jak powiedziała Marzena Rabczewska, synoptyk portalu Przyroda, Pogoda, Klimat, dzisiejsze burze były w stanie wygenerować trąby powietrzne, o czym wspominaliśmy w porannym komentarzu synoptycznym – niski poziom kondensacji, umiarkowana chwiejność termodynamiczna, jak również obecność kierunkowego uskoku wiatru sprzyjają powstawaniu tego typu zjawisk. „Jednak dopóki naocznie nie ma dowodów na obecność trąby powietrznej, to raczej mówimy o podejrzeniu niż potwierdzeniu” – podkreśliła.
Tymczasem Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej w Gliwicach poinformowała, że w związku z ulewnym deszczem i bardzo silnym wiatrem nad powiatem dotychczas straż pożarna odnotowała 31 zdarzeń – najwięcej na terenie gminy Rodziniec.
„Zdarzenia obejmują przede wszystkim powalone drzewa na jezdnię, uszkodzone dachy budynków mieszkalnych i gospodarczych – 8 obiektów (wszystkie w gminie Rudziniec) W działaniach biorą udział strażacy Państwowej Straży Pożarnej oraz Ochotniczej Straży Pożarnej z terenu miasta Gliwice i powiatu gliwickiego. Brak osób poszkodowanych” – napisała KM PSP w Gliwicach.
Francuska służba meteorologiczna ostrzegła w sobotę, że silne burze mogą oznaczać koniec rekordowej fali upałów, która spowodowała liczne ofiary śmiertelne, głównie w wyniku utonięć, w całej północnej Europie.
Podczas fali upałów we Francji, Wielkiej Brytanii i Portugalii odnotowano najgorętsze dni w historii w historii maja. W sobotę w regionie paryskim temperatura jeszcze utrzymywała się powyżej 33°C, a w kilku innych częściach Francji przekraczała 30°C.
Służba meteorologiczna Meteo-France poinformowała, że „nadejście nieco chłodniejszej masy powietrza” spowodowala spadek temperatur w sobotę wieczorem. Jednak ostrzegła przed burzami w północnej Francji, które będą miały charakter „lokalny, ale miejscami mogą być gwałtowne, z gradem i porywami wiatru” przekraczającymi 80 kilometrów na godzinę.
W komunikacie zaznaczono, że ogromne tłumy wypełniające ulice Paryża z okazji finału Ligi Mistrzów w piłce nożnej pomiędzy Arsenalem a Paris Saint-Germain, a także podczas turnieju tenisowego French Open i dużych koncertów powinny zachować ostrożność w związku z ostrzeżeniami pogodowymi.
We Francji najwyższą temperaturę, wynoszącą 37,8°C, zarejestrowano w departamencie Charente. Upały spowodowały odwołanie połączeń kolejowych oraz przerwy w dostawach prądu w niektórych miastach. Kilka zgonów we Francji i Wielkiej Brytanii przypisano właśnie upałom.
Mattieu Sorel, specjalista z Meteo-France, stwierdził, że jest „bardzo prawdopodobne”, iż tego lata w kraju wystąpią kolejne ekstremalne fale upałów.
Nadchodzące dni w Polsce mają w pogodzie zapowiadać się zmiennie. Czyli pogodne niebo ma przemijać z zachmurzeniem warstwowym i kłębiastym z okresowymi opadami deszczu o różnym natężeniu. Ponadto z powodu wzrostu chwiejności atmosfery przekraczającej 600-1200 J/kg, LI -3,-1, wilgotności względnej przekraczającej ponad 60-80 % oraz przepływie powietrza przekraczającej 10-14 m/s nie można wykluczyć konwekcji z opadami deszczu przekraczającej 20-30 mm, wiatrem w porywach przekraczającej 40-65 kilometrów na godzinę oraz opady gradu o średnicy poniżej 3 centymetrów. Pojedyncze komórki nie mają się łączyć w zbytnio zorganizowane układy konwekcyjne. Mimo tego nie brakować ma miejsc z pogodnym niebem. Jeśli chodzi o wilgotne miejsca to te mają się pojawiać w dzielnicach wschodnich jutro, w poniedziałek na południowym-wschodzie a w środę w wielu regionach naszego kraju (przede wszystkim na zachodzie i południu naszego kraju).
Na termometrach zobaczymy:
W niedzielę rano: od +7,+9 stopni w Tatrach, po za tym od +10 do +14 stopni do +15 stopni na zachodzie kraju.
W niedzielę południe: od +14,+16 stopni nad Morzem Bałtyckim, po za tym od +18 do +23 stopni do +24,+25 stopni na południowym-zachodzie kraju.
W poniedziałek południe: od +14,+17 stopni w Sudetach, po za tym od +20 do +24 stopni.
We wtorek południe: od +16,+19 stopni w Tatrach, po za tym od +22 do +26 stopni do +27,+28 stopni na zachodzie i południu kraju
W środę południe: od +19,+21 stopni w Tatrach i Bieszczadach, po za tym od +23 do +27 stopni do +28,=29 stopni na zachodzie i północy kraju.
Wiatr ma być słaby i umiarkowany w burzach mocniejszy.