Do 1 430 wzrosła w sobotę liczba ofiar katastrofalnych podwójnych trzęsień ziemi, które w minioną środę nawiedziły północną część Wenezueli. Na szczęście wśród wielu mrożących krew w żyłach historii jest promyczek nadziei – norodek został uratowany z zawalonego budynku 32 godziny po trzęsieniu ziemi w nadmorskim miasteczku.
Rząd Wenezueli poinformował, że w sobotę rano liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do 1 430, ponad 3 300 innych zostało rannych, a 243 zostało wyciągniętych spod gruzów. Przewidywano, że liczba ofiar śmiertelnych wzrośnie, a w niezależnych bazach danych podawano, że zaginęło dziesiątki tysięcy osób. Liczby te prawdopodobnie obejmowały osoby, z którymi nie udało się nawiązać kontaktu z powodu braku zasięgu sieci komórkowej, a niektóre zgłoszenia mogły się powtarzać.
Materiał opublikowany w piątek na portalach społecznościowych pokazuje ratowników pracujących w świetle reflektorów na gruzach zawalonej konstrukcji murowanej i wynoszących niemowlę przy oklaskach w piątek późnym wieczorem w najbardziej dotkniętym katastrofą mieście La Guaira, na północ od stolicy Caracas.
Ratownicy ostrożnie przekazują dziecko, owinięte w kołdrę, z rąk do rąk, a następnie delikatnie oczyszczają je chusteczkami – widać na nagraniu.
W kolejnym filmie opublikowanym później w piątek Quintero pokazał matkę leżącą w szpitalnym łóżku, a pracownik służby zdrowia informował ją, że dziecko nie wydaje się mieć żadnych obrażeń. Następnie pracownik służby zdrowia zasugerował, że matka uratowała dziecko, osłaniając je własnym ciałem bądź innym przedmiotem.
Już 1400 ofiar śmiertelnych i 70 tys. zaginionych
Mieszkańcy Caracas wygwizdali tymczasową przywódczynię Delcy Rodriguez podczas jej wizyty w zniszczonej dzielnicy, w miarę jak narastało oburzenie związane z postrzeganym brakiem oficjalnej reakcji.
Szef agencji pomocy humanitarnej ONZ, Tom Fletcher, poinformował agencję AFP, że prawie 70 tys. osób uznano za zaginione po dwóch potężnych trzęsieniach ziemi, które nawiedziły kraj w środę wieczorem w odstępie jednej minuty, niszcząc budynki na północy kraju.
Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji podała, że sytuacja ta może dotknąć nawet 6,76 mln osób, z czego około 2 mln w samym Caracas. Eksperci stwierdzili, że zniszczenia spotęgowała seria następujących po sobie w krótkich odstępach czasu płytkich trzęsień ziemi.
Minister spraw wewnętrznych Diosdado Cabello ogłosił w przemówieniu telewizyjnym, że w piątek od godziny 20:00 czasu lokalnego (w sobotę o godz. 02:00 czasu polskiego) wprowadzono ograniczenia w dostępie do obszaru dotkniętego katastrofą.
Ekipa ratownicza z Chile dotarła do jednego z kompleksów mieszkaniowych w La Guaira, składającego się z czterech wysokich budynków, gdzie znajdowały się setki mieszkań, które w większości zostały zrównane z ziemią.
„Niestety, zawalenia są całkowite i szanse na odnalezienie ocalałych są znikome. Obecnie działania skupiają się na wydobyciu ciał ofiar” – powiedział na miejscu zdarzenia, które przypomina wiele innych w mieście, kierownik ekipy Nadiomar Polanco.
W innych miejscach członkowie rodzin, sąsiedzi oraz wolontariusze próbowali własnymi rękami odkopać ocalałych, ubolewając nad brakiem ciężkiego sprzętu lub oficjalnej pomocy w ratowaniu osób uwięzionych pod gruzami.
„Szukam mojego małego Gaela… miał zaledwie pięć miesięcy” – powiedziała zrozpaczona 40-letnia Marjosly Salazar, której 16-letnia córka zginęła w trzęsieniu ziemi. Zarówno dziecko, jak i kuzynka Salazar są zaginieni. „Proszę, potrzebujemy tu pomocy. Potrzebujemy sprzętu, żeby zacząć wydobywać kolumny” – podkreśliła. „Nie widzieliśmy tu żadnych przedstawicieli rządu, ani jednego” – dodała.
Omar Reyes powiedział, że zginęło około 20 członków jego rodziny. „Zostałem sam na tym świecie” – zauważył Reyes, przechodząc wśród gruzów, pod którymi spoczywają dwa z jego dzieci.
W ekskluzywnej dzielnicy Caracas Rodriguez została powitana gniewnymi okrzykami tłumu ludzi, których bliscy zostali uwięzieni pod gruzami. „Rząd nic nie robi dla ludzi” – krzyczeli zza kordonów obok doszczętnie zniszczonego budynku.
„Bardzo złożone”
Dziennikarze agencji AFP obserwowali, jak pracownicy używali młotów kowalskich do przedzierania się przez gruz, wzywając do „całkowitej ciszy”, aby usłyszeć ewentualne krzyki ocalałych.
„To bardzo, bardzo złożona akcja ratunkowa” – przyznał w wywiadzie dla agencji AFP przedstawiciel ONZ Fletcher, ostrzegając, że liczba ofiar śmiertelnych może znacznie wzrosnąć.
Wstrząsy wtórne i zniszczone budynki nadal stanowiły poważne zagrożeni. „Ludzie wciąż boją się wrócić do miejsc, które kiedyś były ich domami” – powiedziała Loyce Pace, dyrektor regionalny Międzynarodowego Czerwonego Krzyża na Amerykę
Najsilniejsze trzęsienie ziemi w Wenezueli od ponad wieku nastąpiło po tym, jak ten bogaty w ropę kraj przez ponad dekadę borykał się z załamaniem gospodarczym.
Kryzys doprowadził do upadku szpitali i usług publicznych, zmuszając miliony ludzi do opuszczenia kraju.
Sześć miesięcy po tym, jak Stany Zjednoczone w ramach operacji słonecznej odsunęły od władzy przywódcę Nicolasa Maduro, kraj nadal znajduje się w delikatnej fazie transformacji.
Agencja humanitarna ONZ OCHA poinformowała, że mobilizowane są ekipy poszukiwawczo-ratownicze z co najmniej 17 krajów, aby pomóc w odnalezieniu ocalałych.
Na miejscu zdarzenia działały już ekipy ratownicze z Hiszpanii, Salwadoru, Szwajcarii, Kolumbii i Meksyku.

Rodriguez poinformowała w piątek, że otrzymała telefon od prezydenta USA Donalda Trumpa oraz sekretarza stanu Marco Rubio, którzy „potwierdzili swoje zaangażowanie we wspieranie działań ratowniczych poprzez wysłanie ekip ratowniczych, specjalistycznego sprzętu, pomocy w zakresie tymczasowych schronień oraz pomocy humanitarnej dla poszkodowanych rodzin”.
Stany Zjednoczone poinformowały wcześniej, że wysyłają zespół ratowniczy liczący ponad 250 osób, w tym trzy specjalne jednostki poszukiwawczo-ratownicze z psami wyszkolonymi do lokalizowania osób uwięzionych pod gruzami.
Wysoki rangą przedstawiciel amerykańskich sił zbrojnych przybył do Caracas, by nadzorować działania pomocowe prowadzone przez Waszyngton.
„Jeszcze przed trzęsieniami ziemi miliony ludzi w całej Wenezueli borykały się z brakiem bezpieczeństwa żywnościowego, załamaniem się systemu opieki zdrowotnej, zagrożeniami dla bezpieczeństwa oraz ograniczonym dostępem do podstawowych usług” – stwierdziły ONZ i inne organizacje pomocowe w piątkowym oświadczeniu.
„Społeczność międzynarodowa nie może dopuścić, by ta sytuacja kryzysowa przerodziła się w jeszcze większą tragedię ludzką”.
Trzęsienia ziemi o podobnej sile pochłonęły ponad 200 tys. ofiar śmiertelnych na Haiti w styczniu 2010 roku oraz 73 tys. w Kaszmirze w październiku 2005 roku.
Wśród ofiar obcokrajowcy
Wśród ofiar śmiertelnych znalazło się 28 obywateli Portugalii, pięciu Hiszpanów, dwóch Brazylijczyków, siedmiu obywateli Chin, jeden Chilijczyk oraz jeden Włoch pochodzenia wenezuelskiego. Według danych odpowiednich rządów zaginęło lub nie ma informacji o losie 85 obywateli Portugalii i 119 Hiszpanów. Nie ma informacji, by wśród ofiar lub poszukiwanych byli Polacy – uzyskaliśmy informację w polskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych.