poniedziałek, 18 maja 2026

Silne tornada w Nebrasce



 Silne tornado według wstępnych doniesień odnotowano w środkowo-wschodniej części stanu Nebraska, gdzie spowodowało zniszczenia domów na terenach głównie wiejskich.

Biuro Krajowej Służby Meteorologicznej (NWS) w Hastings w stanie Nebraska ogłosiło w niedzielę o godz. 18:08 czasu lokalnego ostrzeżenie przed tornadem o stopniu zagrożenia „szczególnie niebezpiecznym” dla części hrabstw Howard, Merrick i Nance.

Według łowców burz, którzy sfilmowali przejście burzy przez ten obszar, tornado było widoczne między miejscowościami Saint Libory i Palmer, po czym się rozproszyło.

Niektóre domy uległy zniszczeniu, a kilka z nich wydawało się częściowo zawalonych. Łowczyni burz Sarah Kassabian poinformowała, że co najmniej dwie osoby zostały uwięzione w piwnicy jednego z domów, choć dodała, że wydawały się być całe i zdrowe.

Władze nie podały informacji na temat ewentualnych ofiar ani liczby uszkodzonych budynków.

Amerykańska Służba Meteorologiczna (NWS) opublikowała wcześniej prognozę, w której dla części stanów Nebraska i Iowa ogłoszono podwyższone ryzyko wystąpienia gwałtownych burz (poziom 3 w 5-stopniowej skali), ostrzegając przed możliwością pojawienia się superkomórek burzowych zdolnych do wywołania silnych tornad i opadów dużego gradu.

Źródło: BNO News

Prognoza pogody na nadchodzące dni w Polsce



Wtorek i środa mają się zmiennie zapowiadać. Czyli pogodniejsze momenty mają być przerwane zachmurzeniem warstwowym i kłębiastym z okresowymi opadami deszczu i mżawki. Miejscami zjawiska mogą być dość intensywne. Mimo wszystko pogodnego nieba ma nie brakować na niebie. Miejscami z powodu wzrostu chwiejności atmosfery przekraczającej ponad 500-1000 J/kg, LI -3,-1, wilgotności względnej przekraczającej ponad 60-80 % oraz przepływie powietrza ponad 10-14 m/s nie można wykluczyć opadów gradu, silniejszego deszczu oraz wiatru w porywach przekraczającego ponad 40-55 km/h. Nie powinny to być zbytnio zorganizowane układy konwekcyjne.  Najwięcej komórek konwekcyjnych powinno być na wschodzie i północnym-wschodzie kraju. 

Na termometrach zobaczymy:

We wtorek rano: od +2,+3 stopni na zachodzie Beskidów, po za tym od +4 do +8 stopni do +10,+12 stopni na południowym-wschodzie kraju.

We wtorek południe: od +11,+15 stopni w Tatrach, po za tym od +16 do +20 stopni do +21,+22 stopni na zachodzie i wschodzie kraju. 

W środę południe: od +12,+16 stopni w Tatrach, po za tym od +18 do +21 stopni do +22,+23 stopni na wschodzie i zachodzie kraju. 

Wiatr ma być słaby i umiarkowany zmienny. 

Warunki biometeo i drogowe mają być zmienne.  

Spotkanie z niedźwiedziem


 

W górach Witosza, niedaleko stolicy Bułgarii, Sofii, niedźwiedź brunatny zabił mężczyznę. Jak poinformowała w niedzielę policja, był to pierwszy śmiertelny atak niedźwiedzia w tym kraju od szesnastu lat.

Zwłoki mężczyzny, który według bułgarskich mediów był w wieku około 30 lat, znaleziono w sobotę w pobliżu szlaku łączącego dwie schroniska górskie w północno-zachodniej części masywu Witosza – popularnego miejsca wśród turystów, położonego około 30 minut drogi od centrum Sofii.

Eksperci medycyny sądowej oraz specjaliści ds. dzikiej przyrody doszli do wniosku, że obrażenia zostały zadane przez niedźwiedzice w towarzystwie młodego. Świadkowie cytowani przez bułgarskie media twierdzą, że mężczyzna próbował odeprzeć zwierzę kijem, ale nie zdołał powstrzymać ataku.

Góra Witosza, wznosząca się na wysokość 2295 metrów ok. 30 minut na południe od stolicy, jest siedliskiem jeleni, dzików, wilków oraz ok. 10–15 niedźwiedzi brunatnych i stanowi jedno z najczęściej odwiedzanych przez mieszkańców Sofii miejsc na łonie natury.

Tragiczne spotkania z niedźwiedziami są rzadkością w Bułgarii, gdzie ogólną populację niedźwiedzi brunatnych szacuje się na 300–500 osobników. Ostatni śmiertelny atak niedźwiedzia w Bułgarii odnotowano w 2010 roku w górach Rodopach na południu kraju.

Źródło: dpa/AFP

Ciekawostki na temat suszy


 

Naturalna retencja oraz restrukturyzacja rzek to priorytet w walce z suszami, które są i będą coraz częściej pojawiły się nad Polską, a budowa sztucznych zbiorników to rozwiązanie „ostateczne” – wynika z wytycznych krajowych i UE. Eksperci wskazali również na szereg barier prawnych i zabudowy terenów zalanych.

Polska już od wielu lat próbuje stawić czoła pogłębiającej się suszy, za co przyczynę w dużej mierze ponoszą postępujące zmiany klimatyczne. Jednak kraj wciąż nie jest przystosowany do tego typu zjawisk, pomimo faktu, że Polska nie jest zbyt zasobna w wodę.

Pierwszym planistycznym dokumentem o randze krajowej, który podjął temat minimalizowania skutków suszy, jest przyjęty we wrześniu 2021 r. Plan przeciwdziałania skutkom suszy (PPSS). W planie na lata 2021-2027 jako pożądane działania wymieniono renaturyzację rzek i ekosystemów wodnych, terenów podmokłych i zalesień. Miasta powinny być planowane w sposób zrównoważony, z uwzględnieniem tzw. błękitno-zielonej infrastruktury, czyli roślinności i systemów wodnych. W wytycznych podkreślono, że ograniczana powinna być wodochłonność gospodarki.

Załącznik do planu przeciwdziałania skutkom suszy zawiera listę planowanych przez samorządy inwestycji, z których większość to budowa zbiorników retencyjnych. Część ekspertów krytykuje to rozwiązanie jako mało skuteczne w zapobieganiu suszy, w tym rolniczej, a także ze względu na wysokie koszty budowy i utrzymania zbiornika. W Planie przeciwdziałania skutkom suszy zwrócono uwagę, że zgodnie z wytycznymi Komisji Europejskiej należy w pierwszej kolejności rozważać metody naturalnej retencji, a budowanie sztucznych zbiorników należy traktować jako ostateczny wybór, po analizie wszystkich możliwych wariantów.

Ministerstwo Infrastruktury przekazało, że do końca ubiegłego roku zrealizowano łącznie 36 inwestycji w ramach PPSS. Resort zaznaczył, że w programie inwestycji w gospodarce wodnej Wód Polskich znajduje się blisko 400 przedsięwzięć, które mają przeciwdziałać suszy i zwiększać retencję, o łącznej wartości ponad 12 mld zł. MI poinformowało, że 120 z nich jest obecnie realizowanych lub przygotowywanych.

Resort podkreślił, że popiera tzw. dużą retencję, czyli budowę wielofunkcyjnych zbiorników i stopni wodnych, a także małą retencję, która ma wspierać utrzymanie bioróżnorodności. – Kluczowe znaczenie ma dobór rozwiązań odpowiednich dla konkretnego obszaru i charakteru zlewni – zaznaczyło Ministerstwo Infrastruktury.

Według dr inż. Marty Wiśniewskiej z Fundacji Greenmind i Polskiej Zielonej Sieci okazją do zmiany dominującego w Polsce podejścia, czyli budowy sztucznych zbiorników i stopni wodnych w przeciwdziałaniu suszy, jest unijne rozporządzenie tzw. Nature Restoration Law (NRL), nad którego wdrożeniem pracuje Ministerstwo Klimatu i Środowiska w postaci Krajowego Planu Odbudowy Zasobów Przyrodniczych (KPOZP). NRL obowiązuje na terenie całej Unii Europejskiej. Celem jest odtworzenie oraz ochrona zniszczonych ekosystemów, m.in. torfowisk, rzek, lasów, łąk. Polska powinna przygotować dokument i przedłożyć go Komisji Europejskiej do 1 września.

Wiśniewska zaznaczyła, że odzyskiwanie terenów zalewowych i renaturyzacja rzek działa przeciw suszy, bo spowalnia odpływ wód, pomaga utrzymać wody gruntowe na wyższym poziomie. – Wody opadowe dłużej pozostają w obiegu, co bezpośrednio chroni przed suszą – zaznaczyła.

Według ekspertki Polska straciła co najmniej trzy czwarte pierwotnych rozlewisk Odry i Wisły. Zwróciła uwagę, że wciąż naturalna retencja jest bardziej skuteczna niż zbiornikowa, a tylko obszar rozlewisk Warty może przyjąć 150 mln m3 wody, a Międzyodrze 140 mln m3 wody, a rezerwy powodziowe największych zbiorników Solina i Czorsztyn to odpowiednio: 50 mln m3 i 65 mln m3 wody.

Ekohydrolog dr Sebastian Szklarek powiedział, że są pozytywne przypadki działań pożądanych w sytuacji suszy, czyli retencji krajobrazowej, ale jest to kropla w morzu potrzeb.

Eksperci podkreślają, że na przeszkodzie w przywracaniu naturalnych ekosystemów stoją niejasne przepisy. Wyzwaniem są m.in. utworzone lata temu rowy melioracyjne, które osuszają lasy i pola. Według Fundacji Wolne Rzeki w Polsce jest około 400 tys. kilometrów, a na terenie Lasów Państwowych szacunkowo około 80-100 tys. kilometrów rowów. Eksperci zwracają uwagę, że część z tych instalacji nie widnieje w żadnej ewidencji, co uniemożliwia uzyskanie zgody na zasypanie rowu.

Wskazują też na problem rozproszonej zabudowy bez dostatecznej kontroli, czy powstaje ona w miejscach zalewowych. NIK w raporcie z 2023 r. zaznaczył, że samorządy nieskutecznie ograniczały zabudowę takich terenów. W dokumentach planistycznych nie uwzględniały decyzji Wód Polskich, wydawały decyzje o warunkach zabudowy bez analizy kosztów, które samorząd będzie musiał ponieść, by chronić mieszkańców przed podtopieniami, powodziami i potencjalnymi stratami.

Sezon pożarowy w Portugali

 W lasach sosnowym i eukaliptusowych w środkowej Portugalii słychać buczenie pił łańcuchowych oraz pracujących koparek, które torują drogę przez drzewa wyrwane z korzeniami podczas zimowych burz, jednak obecnie największym zagrożeniem jest wysokie ryzyko letnich pożarów.

Zespół złożony ze strażaków leśnych, funkcjonariuszy służb ochrony ludności oraz żołnierzy usuwa pnie drzew zalegające na leśnych drogach, które stanowią kluczowe trasy dojazdowe do gaszenia pożarów.

„Ten region to prawdziwa beczka prochu” – powiedział Paulo Vicente, burmistrz Marinha Grande, nadmorskiego miasta położonego na terenie Lasu Państwowego Leiria.

Las ten zasadzono w XIII wieku, aby zapewnić drewno potrzebne do budowy karawel, na których żeglarze z epoki wielkich odkryć geograficznych wyruszyli na podbój i eksplorację rozległych obszarów świata.

Gwałtowne wichury związane z orkanem Kristin przeszły w styczniu nad obszarem, powodując szkody o równowartości ok. 140 mln euro – poinformowały władze lokalne. „Burza pozostawiła w lesie ogromne ilości martwego drewna, które łatwo może wywołać pożar na +ogromną skalę+” – wyjaśnił Vasco Fernandes, urzędnik miejskiej służby ochrony ludności.

„Będę czuł się bezpieczniej”

„Nasze stanowisko jest jasne: musimy bronić tego obszaru, a przede wszystkim chronić ludzi” mieszkających w pobliżu – podkreślił Vicente. „Oczywiście, że się boję… ale jeśli to wszystko usuną, będę czuł się znacznie bezpieczniej” – zauważył Manuel Calhanas, 79-letni emeryt, którego dom otacza sad.

Gmina, której celem jest oczyszczenie około 178 km leśnych dróg, wciąż odczuwa skutki wielkich pożarów z października 2017 roku.

W okresie od 22 stycznia do 15 lutego Portugalię nawiedziło siedem burz, w tym orkan Kristin, które przyniosły silne wiatry i ulewne deszcze, przyczyniając się do śmierci co najmniej siedmiu osób oraz straty w wysokości około 5,3 miliarda euro.

„Zintensyfikować działania”

Premier Luis Montenegro wezwał do „zintensyfikowania działań” w ramach operacji wycinki lasów, natomiast minister spraw wewnętrznych Luis Neves ostrzegł przed „bardzo trudnym” sezonem pożarowym tego lata.

W okresie od 1 lipca do 30 września Portugalia, która w zeszłym roku doświadczyła najgorętszego lata od 1931 roku, przeznaczy około 50 milionów euro na mobilizację około 15 tys. osób oraz 80 samolotów i helikopterów.

Półwysep Iberyjski zmaga się ze skutkami zmian klimatycznych oraz coraz częstszymi falami upałów i długotrwałymi suszami, które one powodują.

Pomimo dziesięciokrotnego zwiększenia nakładów na działania zapobiegawcze po katastrofalnych pożarach z 2017 roku, w których zginęło ponad 100 osób, w zeszłym roku w Portugalii spłonęło 270 tys. hektarów roślinności, co stanowi najgorszy wynik od dziesięciu lat.

Źródło: AFP


sobota, 16 maja 2026

Wzrost emisji CO2 w atmosferze może być groźne dla człowieka.



 Wzrastające stężenie dwutlenku węgla w atmosferze może stanowić długoterminowe zagrożenie dla zdrowia ludzkiego poprzez zmianę składu chemicznego krwi i potencjalne zaburzenie równowagi metabolicznej – stwierdził ekspert ds. zdrowia publicznego.

W rozmowie z agencją Anadolu Nazmi Bilir, specjalista w dziedzinie medycyny wewnętrznej i zdrowia publicznego, ostrzegł, że nawet niewielki wzrost stężenia dwutlenku węgla (CO2) może wywoływać skutki fizjologiczne, choć w obecnych warunkach poważne problemy zdrowotne nadal występują rzadko.

„Środowiska o nieznacznie podwyższonym stężeniu dwutlenku węgla mogą powodować trudności w oddychaniu, kołatanie serca i zaburzenia rytmu serca” – zwrócił uwagę Bilir. „Jednak takie przypadki są niezwykle rzadkie, ponieważ stężenie CO₂ zazwyczaj nie osiąga poziomów, które mogłyby spowodować poważne szkody u ludzi” – dodal.

Jego uwagi pojawiły się w następstwie opublikowanego badania w czasopiśmie „Springer Nature”, w którym zasugerowano, że rosnące stężenie CO₂ w atmosferze może z czasem doprowadzić do wymiernych zmian w markerach krwi u ludzi. W ramach badania przeanalizowano dane pochodzące z amerykańskiego Narodowego Badania Zdrowia i Żywienia (NHANES) z lat 1999–2020, skupiając się na pośrednich wskaźnikach narażenia na CO₂, w tym na stężeniach wodorowęglanu, wapnia i fosforu w surowicy.

Naukowcy odkryli, że w ciągu ostatnich dwudziestu lat stężenie wodorowęglanu w surowicy wzrosło o około 7 proc., co zbiegło się w czasie ze wzrostem stężenia CO₂ w atmosferze, z kolei stężenie wapnia i fosforu wykazywało stopniowy spadek.

Zmiany te odzwierciedlają wzrost stężenia CO₂ w atmosferze, które wzrosło z około 369 części na milion (ppm) w 2000 roku do ponad 420 ppm obecnie.

Jeśli te tendencje się utrzymają – jak zauważono w badaniu – poziom wodorowęglanu może zbliżyć się do górnej granicy zdrowego przedziału w ciągu 50 lat, tymczasem poziom wapnia i fosforu może spaść do dolnej granicy przed końcem wieku.

Bilir zauważył, że dwutlenek węgla może wpływać na organizm, tworząc kwas węglowy we krwi, co potencjalnie może zaburzyć równowagę pH. Zdrowe pH krwi wynosi zazwyczaj od 7,3 do 7,4, a nawet niewielkie przesunięcie w kierunku kwasowości może zakłócać procesy metaboliczne.

„Wartość pH jest niezwykle czułym wskaźnikiem równowagi kwasowo-zasadowej organizmu” – podkreślił badacz, jednocześnie dodając: „Przesunięcie w kierunku warunków bardziej kwaśnych może prowadzić do zaburzeń metabolicznych”.

Pomimo tych obaw Bilir podkreślił, że obecne stężenie CO₂ w atmosferze raczej nie spowoduje bezpośrednio powszechnych problemów zdrowotnych, chociaż długotrwałe narażenie na podwyższone stężenia może z czasem przyczynić się do wystąpienia takich schorzeń, jak zaburzenia kostne.

Dwutlenek węgla jest naturalnym składnikiem atmosfery, stanowiącym niewielką część jej składu obok azotu i tlenu. Odgrywa on kluczową rolę w utrzymywaniu temperatury na Ziemi poprzez zatrzymywanie ciepła, jednak jego stężenie wzrosło w wyniku działalności człowieka, takiej jak spalanie paliw kopalnych, produkcja przemysłowa i transport.

W związku z tym wezwano do podjęcia pilnych działań mających na celu ograniczenie emisji, w tym ograniczenie zużycia paliw kopalnych, rozwój odnawialnych źródeł energii, takich jak energia słoneczna oraz zwiększenie powierzchni terenów zielonych poprzez ponowne zalesianie.

„Istnieją źródła emitujące dwutlenek węgla oraz systemy, które go pochłaniają. Należy zmienić tę równowagę poprzez ograniczenie emisji i zwiększenie pochłaniania. Niezwykle ważne jest na przykład ograniczenie ruchu drogowego, zmniejszenie liczby zakładów przemysłowych oraz źródeł ogrzewania opartych na paliwach kopalnych, a także szersze wykorzystanie energii słonecznej, która ostatnio cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Jednocześnie należy zwiększyć pochłanianie” – zauważył.

„Na przykład niezwykle ważne jest ograniczenie ruchu drogowego, zmniejszenie liczby zakładów przemysłowych oraz źródeł ciepła opartych na paliwach kopalnych, a także szersze wykorzystanie energii słonecznej, która ostatnio cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Jednocześnie należy zwiększyć jej zużycie” – kontynuował.

„Innymi słowy, należy zwiększyć powierzchnię obszarów pochłaniających dwutlenek węgla – czyli lasów – bądź przynajmniej zapobiegać ich zanikowi. Ogromne znaczenie ma intensyfikacja działań związanych z zalesianiem, zapobieganie pożarom lasów oraz zapewnienie szybkiej i skutecznej interwencji w razie ich wystąpienia” – dodał.

Współautor badania, profesor nadzwyczajny Alexander Larcombe, stwierdził, że wyniki sugerują, iż organizm ludzki może już teraz dostosowywać się do zmieniającej się atmosfery. „Obserwujemy stopniową zmianę składu chemicznego krwi, która odzwierciedla wzrost stężenia dwutlenku węgla w atmosferze, będący główną przyczyną zmian klimatycznych” – dodał Larcombe.

Źródło: Anadolu Agency/phys.org 

Pożary w Chorwacji



 Powierzchnia obszarów spalonych w Chorwacji przez pożary lasów w tym roku gwałtownie wzrosła – poinformował w sobotę lokalny urzędnik, gdy strażacy w wielu krajach przygotowują się do sezonu, który zapowiada się jako bardzo trudny.

W pierwszych czterech miesiącach tego roku spłonęło około 5 060 hektarów (12 500 akrów) terenów, co stanowi wzrost o około 70 procent w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku – poinformował szef chorwackiej straży pożarnej Slavko Tucakovic, cytowany przez agencję prasową Hina. „Od początku roku odnotowaliśmy 20-procentowy wzrost liczby pożarów” – dodal.

Naukowcy z Imperial College London oraz sieci klimatologów World Weather Attribution ostrzegli na początku tego tygodnia, że świat może stanąć w obliczu roku wyjątkowo gwałtownych pożarów lasów, napędzanych zmianami klimatycznymi oraz potencjalnie silnym zjawiskiem pogodowym El Niño.

W Chorwacji, gdzie w zeszłym roku w wyniku pożarów zginęły dwie osoby, a 18 zostało rannych – w tym ośmiu strażaków – liczba pożarów zwykle gwałtownie wzrasta między czerwcem a wrześniem, głównie wzdłuż wybrzeża Adriatyku.

Źródło: AFP

piątek, 15 maja 2026

Prognoza pogody podczas nadchodzących dni w Polsce



' Pogoda podczas nadchodzących dni ma się stopniowo poprawiać z powodu działania zatok podwyższonego ciśnienia w rejonie Europy środkowej. Chociaż ma  się nadal pojawiać plama wilgoci w postaci zwiększonego zachmurzenia z rodzaju warstwowego i kłębiastego z pojawiającymi się opadami deszczu i mżawki o różnej częstotliwości. Na południowym-wschodzie jutro, na wschodzie w poniedziałek, północnym-wschodzie we wtorek  oraz na zachodzie i w centrum we środę z powodu wzrostu chwiejności atmosfery przekraczającej ponad 600-1200 J/kg, LI -3,-1, wilgotności względnej ponad 65-85 % oraz przepływie powietrza ponad 10-13 m/s nie można wykluczyć wyładowań atmosferycznych z silniejszym wiatrem oraz deszczem. Nie można wykluczyć opadów drobnego gradu !!! Na pozostałym obszarze należy się liczyć ze zmiennym zachmurzeniem z pojawiającymi się opadami deszczu o różnym natężeniu. Pogodne momenty też mają się zdarzać na niebie. 

Na termometrach zobaczymy: 

W niedzielę rano: od +3,+4 stopni na Pojezierzu Pomorskim, po za tym od +6 do +10 stopni do +11,+12 stopni na południowym-wschodzie kraju. 

W niedzielę południe: od +9,+12 stopni w strefie ciągłych opadów deszczu (w Karpatach +6,+8 stopni), po za tym od +14 do +18 stopni do +20,+22 stopni na wschodzie kraju. 

W poniedziałek południe: od +9,+12 stopni w strefie ciągłych opadów deszczu (w Karpatach +6,+8 stopni), po za tym od +14 do +18 stopni do +20,+23 stopni na wschodzie kraju 

We wtorek południe: od +8,+11 stopni w Tatrach, po za tym od +14 do +19 stopni do +20,+22 stopni na zachodzie i północnym-wschodzie kraju. 

W środę południe: od +12,+16 stopni w Tatrach, po za tym od +17 do +22 stopni do +23,+24 stopni na zachodzie i wschodzie kraju. 

Wiatr ma być słaby i umiarkowany zmienny.

Warunki biometeo i drogowe mają być niezbyt korzystne. 

Burze w Tatrach i jego skutki



 Co najmniej dwie osoby odniosły obrażenia w piątkowe wczesne popołudnie w związku z rażeniem pioruna na szczycie Giewontu, z czego jedna straciła przytomność, ale jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – poinformował ratownik TOPR. Poszkodowani byli w pięcioosobowej grupie, która w momencie burzy znajdowali się na szczycie, w pobliżu metalowego krzyża.

Jak poinformowała Polska Agencja Prasowa w nieustającej likwidacji do zdarzenia miało dojść krótko przed godzina 13:00 na kopule szczytowej Giewontu podczas zejścia grupy turystów, gdy nad Tatrami pojawiła się niespodziewana burza. Ratownicy po otrzymaniu informacji o incydencie od razu ruszyli na pomoc poszkodowanym.

„O godz. 12.50 dostaliśmy zgłoszenie, że pięć osób jest poszkodowanych. Na początku było trudno się skomunikować z nimi, dokładnie wybadać co tam się dzieje, czy są osoby nieprzytomne. Ze zgłoszenia wynikało, że jedna osoba miała chwilową utratę przytomności. Też w wyniku tego porażenia piorunem spadła kilka metrów w rejonie kopuły i doznała urazu głowy oraz nogi” – powiedział w wywiadzie dla Gazety Krakowskiej Grzegorz Kubicki, ratownik TOPR.

Na miejsce wezwano wcześniej śmigłowiec ratunkowy, ale początkowo z powodu na warunki atmosferyczne, przede wszystkim silny wiatr, miał problemy, by dolecieć na miejsce. Ratownicy desantowali się wiec na Wyżniej Przełęczy Kondrackiej i dalej udali się do poszkodowanych na piechotę. Kiedy dotarli do poszkodowanych, osoba, ktora spadła, ocknęła się i śmigłowcem trafiła do szpitala w Zakopanem.

Druga osoba odniosła jedynie niegroźne obrażenia i została sprowadzona w dół do Doliny Kondratowej, stąd została przewieziona samochodem terenowym do szpitala w Zakopanem. Najbardziej poszkodowany mężczyzna, który stracił przytomność, pozostanie pod obserwacją co najmniej do jutra.

W momencie uderzenia pioruna grupa turystów trzymała się łańcuchów, przez który przeszedł prąd elektryczny. „Tutaj te osoby miały dużo szczęścia”.

Kubicki powiedział Gazecie Krakowskiej, że pozostała czwórka turystów była w niezłym stanie. „Pomimo tego, że wszyscy w jakiś sposób byli dotknięci tym uderzeniem pioruna, byli w stanie z naszą asystą samodzielnie zejść do Doliny Kondratowej i dalej przetransportowaliśmy ich do szpitala w Zakopanem” – dodał Kubicki.

W rejonie Giewontu, gdzie znajduje się metalowy krzyż, często dochodzi do wyładowań atmosferycznych.

Do bardzo podobnego incydentu doszło na Giewoncie w sierpniu 2019 r.; i była to jedna z największych tragedii związanych z wyładowaniami atmosferycznymi w Tatrach. Piorun uderzył wówczas w metalowy krzyż na szczycie Giewontu. Zginęły cztery osoby, w tym dwoje dzieci, a rannych zostało 157 osób.

Źródło: Polska Agencja Prasowa w likwidacji/Gazeta Krakowska

Silne trzęsienie ziemi w Japonii



 W piątek wieczorem region Tohoku nawiedziło trzęsienie ziemi o sile 6,3 w skali Richtera, co odpowiada 5 stopniom w japońskiej skali intensywności sejsmicznej. Nie ma zagrożenia tsunami, nie odnotowano także żadnych zniszczeń ani nieprawidłowości w funkcjonowaniu elektrowni jądrowych.

Trzęsienie ziemi miało miejsce o godz. 20:22 i wystąpiło na głębokości 50 kilometrów u wybrzeży prefektury Miyagi, po ogłoszeniu specjalnego alarmowego ostrzeżenia sejsmicznego dla tego regionu.

W miastach Tome, Osaki i Ishinomaki w prefekturze Miyagi odnotowano dolną siłę 5. W znacznej części prefektur Miyagi i Iwate trzęsienie ziemi osiągnęło siłę 4 w skali japońskiej.

Według informacji podanych przez JR East ruch na linii Tohoku Shinkansen między stacjami Tokio a Shin-Aomori został tymczasowo wstrzymany w następstwie trzęsienia ziemi, ale pociągi miały wznowić kursowanie około godziny 22:40. Niektóre pociągi na linii Yamagata Shinkansen wciąż nie kursowały.

Nie ma żadnych natychmiastowych doniesień o ofiarach lub zniszczeniach. Przedstawiciele władz wezwali społeczeństwo do zachowania spokoju.

Kilkadziesiąt minut później publiczna stacja telewizyjna NHK poinformowała, że w elektrowniach jądrowych w prefekturach Miyagi i Fukushima, położonych około 125 km od epicentrum, nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości.

Było to najsilniejsze trzęsienie ziemi, jakie nawiedziło region Tohoku od czasu trzęsienia o sile 7,7 w skali Richtera, które miało miejsce 20 kwietnia i spowodowało ogłoszenie alarmu tsunami oraz wydanie rzadkiego specjalnego ostrzeżenia o podwyższonym ryzyku wystąpienia poważnych trzęsień ziemi.

Japonia jest jednym z krajów o największej aktywności sejsmicznej na świecie, położonym na styku czterech głównych płyt tektonicznych wzdłuż zachodniego krańca „Pacyficznego Pierścienia Ognia”.

Źródło: The Japan Times/CNA

Pogoda weekendowa w Polsce

 Pogoda w trakcie weekendu ma być zmienna. Czyli pogodniejsze momenty mają być przerywane zachmurzeniem warstwowym i kłębiastym z pojawiając...