Pogoda podczas nadchodzącej doby ma być sucha oraz bez opadów atmosferycznych mowa o weekendzie. Zachmurzenie kłębiaste i pierzaste może pojawić się jako ozdoba pogodnego nieba. Przeważnie niebo ma być błękitne Tylko w nocy i nad ranem możliwe będą zamglenia zwłaszcza w zastoiskach. Pogoda będzie sprzyjał wyjazdom, aktywnościom zewnętrznym oraz dobrze wypływała na samopoczucie. Tylko poranek może okazać się dość ciepły w tym bez z opadów deszczu co w poniedziałek wieczorem na wschodzie i południu naszego kraju się pojawiały. Towarzyszyły im intensywne opady deszczu oraz silniejszy wiatr. Teraz ma być słonecznie i coraz cieplej.
Na termometrach zobaczymy:
W sobotę rano: od +13,+15 stopni w Tatrach, po za tym od +17 do +19 stopni do +20,+21 stopni na zachodzie kraju..
W sobotę po południu: od +27 do +30 stopni w Tatrach, po za tym od +33 do +36 stopni do +38,+39 stopni na zachodzie kraju.
W niedzielę południe: od +31,+33 stopni w Tatrach, po za tym od +34 do +38 stopni do +40,+42 stopni na zachodzie kraju.
Co najmniej 101 mln Europejczyków będzie musiało stawić w czwartek czoła temperaturom przekraczającym 35 st. C – wynika z szacunków agencji AFP – podczas śmiertelnej i coraz intensywniejszej fali upałów, której temperatura przewyższa wartości panujące w niektórych regionach Afryki.
Francja i Hiszpania, należące do krajów najbardziej dotkniętych upałami, zaczęły podsumowywać skutki ekstremalnych temperatur – tam wśród ofiar śmiertelnych znalazły się również dzieci.
Z obliczeń agencji AFP, opartych na prognozach niemieckiej służby meteorologicznej oraz prognozach demograficznych na rok 2025, opracowanych przez Europejskie Wspólne Centrum Badawcze, wynika, że ponad 380 milionów ludzi będzie narażonych na temperatury przekraczające 30°C.
Naukowcy przypisują tę falę upałów – zaostrzoną przez zwarte zabudowania pochłaniające i oddające ciepło oraz infrastrukturę nieprzystosowaną do takich temperatur – zmianom klimatycznym spowodowanym przez człowieka.
„Na tej potężnej fali upałów w Europie widać wyraźnie ślady kryzysu klimatycznego” – powiedział Simon Stiell, szef ds. klimatu ONZ. „To kolejna cena, jaką płacimy za zanieczyszczenie spowodowane paliwami kopalnymi, które ocieplają naszą planetę. Dopóki ludzkość nie przestanie spalać ogromnych ilości węgla, ropy i gazu, ekstremalne upały będą się nasilać” – dodał.
W czwartek na większości kontynentalnego terytorium Francji ogłoszono alarmy związane z ekstremalnymi upałami, a około 63 miliony osób spośród 67 milionów mieszkańców musi zmagać się z temperaturami przekraczającymi 30°C. W Niemczech na upał powyżej 30 st. C będzie narażonych 70 mln mieszkańców Niemiec, 48 mln Włochów i 38 mln Brytyjczyków, ale bardzo wysokie temperatury mają panować także w Belgii, Luksemburgu i Niderlandach.
Meteorolodzy prognozują, że od piątku temperatury w krajach Europy Zachodniej zaczną spadać, ale pojawią się ekstremalnie gwałtowne burze z gradem i trąbami powietrznymi, ale fala 40-stopniowych upałów przesunie się bardziej na wschód, do Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej, gdzie w wielu miejscach ogłoszono najwyższy poziom ostrzeżenia.
W Hiszpanii, gdzie odnotowano nowe rekordy temperatur w czerwcu, system monitorowania zgonów MoMo podał, że 212 zgonów odnotowanych między niedzielą a środą może być związanych z upałami.
Orzeźwienie w kanałach
Władze lokalne regionu Pas-de-Calais na północy Francji stwierdziły, że trzy zgony były „prawdopodobnie” spowodowane upałami, tymczasem policja poinformowała, że na przedmieściach znaleziono martwe trzyletnie dziecko.
W tym tygodniu w podobnych okolicznościach zmarło jeszcze dwoje innych dzieci.
Szwajcarski dostawca energii Axpo ostrzegł, że będzie musiał tymczasowo wyłączyć elektrownię jądrową w Beznau z powodu wysokiej temperatury wody w rzece Aare.
Francja po raz kolejny zarejestrowała najgorętszą noc od początku prowadzenia pomiarów w 1947 roku – poinformowała służba meteorologiczna Meteo-France – a średnie temperatury w nocy ze środy na czwartek wzrosły do 22°C. Z kolei w Niemczech został zrównany dotychczasowy rekord minimalnej temperatury – minionej nocy odnotowano 26,2 st. C.
W Paryżu, gdzie w środę temperatura przekroczyła 40°C, dziesiątki osób – od par po rodziny z niemowlętami – postanowiły spać pod gołym niebem w hamakach i na matach kempingowych, próbując w ten sposób uciec przed upałem.
26-letnia Maissame Decosse powiedziała, że przyszła do parku Buttes-Chaumont, gdyż w jej mieszkaniu było zbyt gorąco, mimo włączonych wentylatorów.
„Naprawdę mamy tu wszystko, czego potrzebujemy. Poza tym spędza tu sporo ludzi, więc panuje tu fajna atmosfera” – powiedziała w wywiadzie dla agencji AFP. „Lepiej być tutaj niż w domu”.
Ponadto mieszkańcy tłumnie przybywali nad kanał Saint-Martin na północy miasta, niektórzy z dmuchanymi zabawkami, po tym jak władze ze względu na upał zezwoliły na kąpiele.
Natomiast w Brukseli mieszkańcy narzekali na brak czynnych publicznych kąpielisk w stolicy Belgii, co utrudniało im radzenie sobie z temperaturami sięgającymi 40°C.
„Szczerze mówiąc, to żart w przypadku miasta takiego jak Bruksela, które liczy ponad milion mieszkańców” – powiedział Paul Steinbruck, współzałożyciel organizacji „Pool is Cool”. „Nie ma gdzie popływać na świeżym powietrzu – nie ma basenu, plaży ani stawu”. „Tak wielu z nas desperacko pragnie się gdzieś ochłodzić, a nie mamy takiej możliwości” – dodała copywriterka, Sally Tipper.
Królewski Instytut Meteorologiczny w Belgii ogłosił na piątek rzadki czerwony alarm przed upałami. dla wschodnich prowincji Liège i Limburga, ponieważ w niektórych częściach kraju temperatura ma sięgać 40°C.
Czerwony alarm ogłasza się dopiero wtedy, gdy temperatury osiągają poziomy uznawane za niebezpieczne dla zdrowia i bezpieczeństwa publicznego, co wymaga podjęcia środków zapobiegawczych i zwiększonej czujności.
Pomimo czerwonego ostrzeżenia belgijska Federalna Służba Publiczna ds. Zdrowia Publicznego oświadczyła, że obecnie nie ma planów ponownego zwołania Grupy ds. Zarządzania Ryzykiem, która koordynuje działania w sytuacjach kryzysowych o zasięgu krajowym – poinformowała stacja telewizyjna VRT.
Agencja zaznaczyła, że Grupa ds. Zarządzania Ryzykiem już na początku tego tygodnia uruchomiła fazę ostrzegawczą krajowego planu dotyczącego ozonu i upałów, określając sytuację jako „wyjątkowo poważną”, ale nie wprowadzając przy tym środków o zasięgu ogólnokrajowym.
Władze służby zdrowia wystosowały wspólny apel o zachowanie zwiększonej czujności podczas imprez publicznych, zwłaszcza w odniesieniu do grup szczególnie narażonych, w tym małych dzieci, osób starszych, kobiet w ciąży oraz osób z chorobami współistniejącymi.
Służby wystosowały wspólny apel o zachowanie zwiększonej ostrożności podczas imprez publicznych, zwłaszcza w odniesieniu do grup szczególnie narażonych, w tym małych dzieci, osób starszych, kobiet w ciąży oraz osób z chorobami współistniejącymi.
W Niemczech, gdzie temperatury utrzymywały się w okolicach 30°C i przewidywano, że w weekend dojdą do 40°C, odwołano kilka imprez plenerowych, w tym półmaraton w Hamburgu, na który zapisało się 25 tys. biegaczy.
„Fala upałów w piątek i w ten weekend ma charakter wyjątkowy” – stwierdził w oświadczeniu Gerlant Van Berlaer, główny lekarz Federalnej Służby Publicznej ds. Zdrowia Publicznego. Wezwał on osoby szczególnie narażone do starannego rozważenia, czy powinny brać udział w zajęciach na świeżym powietrzu, ostrzegając, że „w tych upałach lepiej zrezygnować z danej aktywności niż narażać się na niepotrzebne ryzyko”.
Operator kolejowy Deutsche Bahn również zalecił swoim pasażerom unikanie podróży ze względu na duże ryzyko utrudnień spowodowanych pożarami lasów, ulewnymi deszczami i burzami.
W czwartek temperatury w całych Czechach zdecydowanie przekraczały 30 stopni, tymczasem Instytut Hydrometeorologiczny (ČHMÚ) poinformował, że w piątek upał się nasili, a w weekend słupki rtęci pokażą nawet do 40 st. C. W stolicy Austrii, Wiedniu, temperatury w weekend mogą również osiągnąć 40°C.
We Włoszech muzeum Uffizi we Florencji wstrzymało sprzedaż biletów do 28 czerwca, a wstęp będą mieli wyłącznie goście z wcześniejszą rezerwacją.
Kierownictwo stwierdziło, że system klimatyzacji nie był w stanie poradzić sobie z dużym napływem zwiedzających i ekstremalnymi temperaturami, które w środę osiągnęły w muzeum 32°C.
Włosi borykają się z wysokimi temperaturami od początku tego tygodnia – jednak szczyt upałów przewiduje się na poniedziałek, kiedy to w różnych regionach północnych spodziewane są temperatury rzędu 40°C. Temperatury w nocy w tych rejonach mogą nie spaść poniżej 29°C.
„Natura się gniewa”
Skutki ekstremalnych upałów – od odwodnienia po udar cieplny – budzą niepokój osób opiekujących się osobami szczególnie narażonymi, w tym najmłodszymi i najstarszymi oraz osobami z problemami zdrowotnymi. „Kiedy cierpią na demencję, zapominają zapytać, czy odczuwają pragnienie” – zauważył.
Brytyjska służba meteorologiczna Met Office przedłużyła czerwony alarm dotyczący ekstremalnych upałów do piątku wieczorem dla Londynu i okolicach. W czwartek w Merryfield w hrabstwie Somerset w Anglii temperatura sięgała 36,7 st. C, ale upał pojawił się nawet w Szkocji – 31,2 st. C odnotowano w Threave oraz 30,9 st. C w Castlederg w hrabstwie Tyrone w Irlandii Północnej.
Met Office zauważa, że po raz pierwszy od czasu wprowadzenia obecnego systemu ostrzeżeń pogodowych czerwone ostrzeżenia przed upałami utrzymują się przez trzy kolejne dni.
Ostrzeżenie dotyczy Londynu i części południowo-wschodniej Anglii, natomiast na większości obszaru południowej Anglii i Walii nadal obowiązuje szerszy pomarańczowy alarm.
Ostrzeżenia pojawiły się po nocy, którą władze określiły jako najcieplejszą czerwcową noc w historii Wielkiej Brytanii. Wstępne dane wskazują, że temperatura w Cardiff nie spadła w nocy poniżej 23,5°C, co nie przyniosło znaczącej ulgi od upału.
Zaledwie kilka tygodni po śmierci humbaka o imieniu „Timmy” uwagę przyciąga nowa obserwacja w Danii. W pobliżu mostu nad Małym Beltem sfilmowano humbaka o długości około 15 metrów.
Krótko po tragedii z udziałem „Timmy’ego” pojawiły się doniesienia, że w wodach duńskich pływa kolejny humbak. Duńska przewodniczka turystyczna Linda Frølund Hansen sfilmowała zwierzę w sobotę z mostu nad Małą Cieśniną Belt, łączącą regiony Jutlandii i Fionii.
Przewodniczka był na moście wraz z grupą uczestników wycieczki, którzy brali udział w „spacerze po moście”. „Spojrzeliśmy w dół na wodę pod nami – i nagle pojawiło się coś białego i spiczastego, co powoli wysunęło się spod mostu” – powiedziała Hansen agencji informacyjnej DPA.
Na początku pomyślała, że to dziób kajaka lub łodzi wiosłowej. „Szybko jednak zorientowaliśmy się, że to, co widzieliśmy, znajdowało się w wodzie – a nie na wodzie. Wtedy nie pozostały już żadne wątpliwości: to był wieloryb!”. Nagranie „zdecydowanie” przedstawia humbaka – powiedział agencji DPA ekspert ds. wielorybów, Peter Teglberg Madsen. „Nie potrafię jednak stwierdzić na podstawie samych zdjęć, czy jest chory”.
Populacja humbaków na Północnym Atlantyku stale rośnie – poinformował w duńskim radiu biolog Carl Kinze z Muzeum Historii Naturalnej w Kopenhadze. „To właśnie dlatego również tutaj obserwujemy coraz więcej humbaków. W ostatnich latach co roku pojawiał się jeden – a czasem nawet kilka” – dodał..
Mogą to być na przykład młode humbaki, wyruszające w podróż odkrywczą. W poszukiwaniu nowych źródeł pożywienia mogą one również trafić na wody duńskie. „To prawdopodobnie właśnie to zjawisko obserwujemy tutaj”.
W czwartek w Wielkiej Brytanii zanotowano najgorętszy dzień czerwca w historii. Temperatura na południowym zachodzie osiągnęła 36,7°C, bijąc rekord ustanowiony wcześniej tego dnia. Ekstremalne upały utrudniły pracę londyńskiego pogotowia ratunkowego.
Biuro meteorologiczne Met Office poinformowało, że najnowszy rekord temperatury w czerwcu odnotowano w Merryfield w Somerset, chwilę po tym jak wcześniej tego samego dnia w tym samym hrabstwie zanotowano temperaturę rzędu 36,4°C.
Nowe rekordy zostały pobite, tymczasem fala upałów, która zbiera coraz bardziej śmiertelne żniwo, sprawiła, że zachodnia Europa stała się niezwykle gorąca, a pogoda była cieplejsza niż w niektórych częściach Afryki. Stwarza to liczne wyzwania – od transportu po reagowanie kryzysowe.
Przed środą, kiedy po raz pierwszy został ustanowiony nowy rekord temperatury w czerwcu w Wielkiej Brytanii, najwyższa odnotowana temperatura w tym miesiącu padła podczas upalnego lata w 1976 r., chociaż w ostatnich latach rekordy temperatur w innych miesiącach w kraju były pobijane wielokrotnie.
Zamknięto ponad 1200 szkół, a transport został wstrzymany. Pasażerom pociągów zalecono unikanie podróży, które nie są niezbędne.
Met Office poinformowało, że temperatury mogą sięgnąć w piątek 38 stopni Celsjusza, „choć istnieje ryzyko, że wartość zostanie przekroczona”.
W czwartek przed południem Met Office przedłużyło czerwone ostrzeżenie przed ekstremalnymi upałami, które obowiązuje do piątkowego wieczora dla Londynu i okolic.
Czerwone ostrzeżenie o „wysoce prawdopodobnych zagrożeniach dla zdrowia i infrastruktury” było wcześniej aktualne do północy w czwartek, ale teraz obowiązuje do piątku do godziny 21:00 (22:00 czasu polskiego) w Londynie i innych miastach południowo-wschodniej Anglii, w tym Dover i Oksfordzie.
Brak klimatyzacji
W ośrodku chłodzenia społecznego w zachodnim Londynie, Alley, 45-letni niepełnosprawny mężczyzna, wachlował sobie twarz, narzekając, że na zewnątrz panuje „piekło”.
W zeszłym miesiącu, gdy temperatura również osiągnęła rekordowy poziom, „trafiłem do szpitala, bo leki na nadciśnienie przestały działać” – podkreślił.
„Tym razem zadbałem o lepsze nawodnienie organizmu i przychodzę tu z butelką wody” – dodał.
Stwierdził jednak, że to „diabelskie”, iż rząd nie dba o to, by miejsca publiczne w miastach takich jak Londyn były „klimatyzowane, bo znacznie poprawiłoby to sytuację”.
Służba Pogotowia Ratunkowego w Londynie poinformowała w czwartek, że poprzedniego dnia odnotowano najwyższą w historii liczbę „zagrażających życiu nagłych przypadków”. Jak wyjaśnił dyrektor generalny Jason Killens, przyczyną była „ekstremalna pogoda”.
„Nasze załogi ciężko pracują w trudnych warunkach, aby opiekować się pacjentami” – oświadczył.
„Proszę, pomóż im pomóc Tobie, dbając o siebie i innych – unikaj słońca i pij dużo płynów” – zaapelował Killens.
Połączenia alarmowe
W związku ze wzrostem temperatur w ostatnich dniach w stolicy Wielkiej Brytanii, gdzie mieszka około 9 milionów ludzi, tylko w środę karetki pogotowia zareagowały na rekordową liczbę 642 wezwań z powodu zagrożenia kategorią 1 – poinformowały służby ratunkowe.
Do zdarzeń kategorii pierwszej zaliczają się najpoważniejsze, zagrażające życiu obrażenia i choroby, w tym zatrzymanie akcji serca i pacjenci, którzy nie oddychają.
Według danych służby, w sumie odebrano 7900 połączeń, a zespoły karetek pogotowia udzieliły pomocy niemal 3600 pacjentom.
„Wzrost liczby zgłoszeń jest związany z upałami, a zespoły ratownictwa medycznego muszą interweniować w przypadku większej liczby osób mdlejących, mających trudności z oddychaniem lub cierpiących na problemy z sercem” – podała London Ambulance Service w swoim oświadczeniu.
Co najmniej dwa szpitale w Anglii zgłosiły poważne incydenty spowodowane awarią sprzętu z powodu upału, w tym urządzeń chłodzących i skanerów MRI, co zmusiło szpitale do przełożenia operacji i wizyt.
„Myślę, że to oczywiste, że naszym pacjentom jest za gorąco. Personel jest naprawdę, naprawdę przeciążony. I tak naprawdę, myślę, że te krytyczne incydenty pokazały nam, iż maszyny sobie nie radzą” – powiedziała Hilary Williams, wiceprezes ds. klinicznych w Royal College of Physicians, organizacji zrzeszającej lekarzy
Zaledwie kilka tygodni po śmierci humbaka o imieniu „Timmy” uwagę przyciąga nowa obserwacja w Danii. W pobliżu mostu nad Małym Beltem sfilmowano humbaka o długości około 15 metrów.
Krótko po tragedii z udziałem „Timmy’ego” pojawiły się doniesienia, że w wodach duńskich pływa kolejny humbak. Duńska przewodniczka turystyczna Linda Frølund Hansen sfilmowała zwierzę w sobotę z mostu nad Małą Cieśniną Belt, łączącą regiony Jutlandii i Fionii.
Przewodniczka był na moście wraz z grupą uczestników wycieczki, którzy brali udział w „spacerze po moście”. „Spojrzeliśmy w dół na wodę pod nami – i nagle pojawiło się coś białego i spiczastego, co powoli wysunęło się spod mostu” – powiedziała Hansen agencji informacyjnej DPA.
Na początku pomyślała, że to dziób kajaka lub łodzi wiosłowej. „Szybko jednak zorientowaliśmy się, że to, co widzieliśmy, znajdowało się w wodzie – a nie na wodzie. Wtedy nie pozostały już żadne wątpliwości: to był wieloryb!”. Nagranie „zdecydowanie” przedstawia humbaka – powiedział agencji DPA ekspert ds. wielorybów, Peter Teglberg Madsen. „Nie potrafię jednak stwierdzić na podstawie samych zdjęć, czy jest chory”.
Populacja humbaków na Północnym Atlantyku stale rośnie – poinformował w duńskim radiu biolog Carl Kinze z Muzeum Historii Naturalnej w Kopenhadze. „To właśnie dlatego również tutaj obserwujemy coraz więcej humbaków. W ostatnich latach co roku pojawiał się jeden – a czasem nawet kilka” – dodał..
Mogą to być na przykład młode humbaki, wyruszające w podróż odkrywczą. W poszukiwaniu nowych źródeł pożywienia mogą one również trafić na wody duńskie. „To prawdopodobnie właśnie to zjawisko obserwujemy tutaj”.
Wiosną humbak — określany później przez opinię publiczną „Timmy” — wielokrotnie był wyrzucany na brzeg u wybrzeży Niemiec, co wzbudziło ogromne zainteresowanie opinii publicznej. W ramach prywatnej inicjatywy przeprowadzono skomplikowaną operację transportu zwierzęcia barką na Morze Północne, gdzie zostało wypuszczone na wolność. Eksperci skrytykowali to jako okrucieństwo wobec zwierząt. Wieloryb nie przeżył. W połowie maja znaleziono jego tuszę u wybrzeży duńskiej wyspy Anholt na Morzu Bałtyckim.
W Wielkiej Brytanii odnotowano najgorętszy dzień czerwca w historii, pobijając poprzedni rekord, który utrzymywał się od 1976 r.,
W środę rekord ten został pobity trzykrotnie – maksymalną temperaturę 36,1°C odnotowano w Gosport w hrabstwie Hampshire.- podała brytyjska służba meteorologiczna Met Office.
Wcześniej odnotowano 35,8°C w Wiggonholt w hrabstwie West Sussex oraz 35,7°C w Charlwood w hrabstwie Surrey. Ta bezprecedensowa fala upałów przewyższa poprzedni rekord wynoszący 35,6°C, który utrzymywał się od 1976 i 1957 roku.
Rekordowe temperatury pojawiły się w momencie, gdy znaczna część Anglii i Walii borykała się z wyjątkowo upalną i wilgotną pogodą, co skłoniło Met Office do wydania rzadko spotykanego czerwonego ostrzeżenia przed ekstremalnymi upałami.
Prognozy wskazują, że dane o temperaturze mogą się jeszcze nieznacznie wzrosnąć, a w najbliższych dniach mogą paść kolejne rekordy.
Ta intensywna fala upałów, która już spowodowała wydanie ostrzeżeń zdrowotnych, zamknięcie szkół i znaczne zakłócenia w transporcie, jest powodowana przez „kopułę upałów”, która obecnie unosi się nad zachodnią Europą, powodując ekstremalne warunki na całym kontynencie.
Eksperci ostrzegają, że pobicie tego 50-letniego rekordu stanowi dobitny przykład zmian klimatycznych, których główną przyczyną jest spalanie paliw kopalnych. Prowadzi to do coraz częstszych i intensywniejszych fal upałów, na które Wielka Brytania jest podobno nieprzygotowana.
Dane mają obecnie charakter wstępny i zostaną zweryfikowane po zakończeniu fali upałów w celu ustalenia, czy stanowią one nowy rekord krajowy.
„Jeśli informacja ta się potwierdzi, nowy rekord dziennej temperatury w czerwcu będzie miał duże znaczenie, zwłaszcza w kontekście niedawnych rekordów ustanowionych w maju” – powiedziała kierowniczka ds. naukowych w Met Office, Amy Doherty. „Nowy rekord stanowi kolejny dowód na to, że temperatury, które wcześniej uważano za ekstremalne, stają się coraz bardziej powszechne w wyniku zmian klimatycznych spowodowanych działalnością człowieka” – dodał.
Według prognozy Met Office w czwartek temperatury mogą wzrosnąć jeszcze bardziej. Jeżeli osiągną 39°C, będzie to drugi najgorętszy dzień w historii Wielkiej Brytanii oraz najgorętszy dzień czerwca w historii. Jeśli odnotowana zostanie temperatura 38°C, nadal będzie to jeden z pięciu najgorętszych dni w historii i dzień cieplejszy niż jakikolwiek inny w XX wieku.
Rekord ten padł podczas ogromnej fali upałów, a brytyjska służba meteorologiczna (Met Office) ogłosiła rzadkie czerwone ostrzeżenie przed ekstremalnymi upałami na środę i czwartek, obejmujące obszary od Londynu i południowego wybrzeża po Swansea, Somerset i Birmingham.
Brytyjska Agencja Bezpieczeństwa Zdrowia (UKHSA) wydała również czerwone ostrzeżenia zdrowotne związane z upałami dla wschodniej Anglii, East Midlands, Londynu, południowo-wschodniej i południowo-zachodniej Anglii oraz West Midlands, a także pomarańczowe ostrzeżenia zdrowotne dotyczące upałów dla północno-wschodniej i północno-zachodniej Anglii, północno-zachodniej Anglii oraz Yorkshire i Humber.
W związku z tym, że w niektórych częściach kraju ekstremalne upały mają utrzymać się aż do weekendu, brytyjska służba meteorologiczna (Met Office) ogłosiła na sobotę także pomarańczowy alarm przed ekstremalnymi upałami, obejmujący część wschodniej i południowo-wschodniej Anglii.
W ciągu najbliższych dwóch dni w Anglii i Walii co najmniej 1 000 szkół i przedszkoli zostanie zamkniętych lub częściowo zamkniętych.
Niektóre placówki wprowadziły wcześniejsze zakończenie zajęć lub złagodziły przepisy dotyczące mundurków, ponadto z powodu upałów doszło do zakłóceń w funkcjonowaniu środków transportu, a mieszkańcom zaleca się pozostanie w domach, zamknięcie okien i zasłon oraz dbanie o odpowiednie nawodnienie organizmu.
Minister edukacji Bridget Phillipson stwierdziła, że rodzice powinni wysyłać dzieci do szkoły, jeśli placówka pozostaje otwarta, jednocześnie dodając, że szkoły podejmują działania mające na celu pomoc uczniom w radzeniu sobie z upałami, a nieobecności wiążą się z pewnymi kosztami.
Wybierając się do lasu na spacery, uciekając przed duszącym upałem w miastach, powinniśmy przygotować się nie tylko na plagę kleszczy. Leśnicy z Nadleśnictwa Browsk w Gruszkach opublikował w Internecie zdjęcie przedstawiające, jak owady dosłownie obsiadły go podczas prac, które prowadził w terenie.
Na profilu Nadleśnictwa Browsk na Facebooku wstawiono filmik, na którym widać leśniczego – pana Andrzeja – który przemierza leśne chaszcze w towarzystwie… chmary brzęczących owadów. Niektórzy koledzy żartują, że ich kolega zyskał „tysiąca natrętnych fanów”.
Jednak nagranie idealnie pokazuje, jak wygląda typowy czerwiec w lesie, kiedy warunki atmosferyczne sprzyjają gwałtownemu rozmnażaniu się komarów, meszek i innych owadów.
Sam autor filmu podchodzi do zjawiska ze spokojem. „Jeden wielki rój. Na szczęście to tylko muchy. Ale też jest fajnie. Spoko” – przyznał w wypowiedzi.
O tej porze roku w lasach roi się od wszelkiego rodzaju owadów – wilgotna pogoda z wysokimi temperaturami sprzyja ich gwałtownemu rozmnażaniu. Najwięcej można ich spotkać na bankach, wokół zbiorników wodnych oraz w miejscach zacienionych. W ciepłe dni są bardzo aktywne i mogą obsiadać zarówno ludzi, jak i zwierzęta, a spotkanie z nimi zapewne do najprzyjemniejszych nie należy.
Najbardziej niebezpieczne strzyżaki, korowódka dębówka, oleica krówka, itd.
Do najbardziej niebezpiecznych owadów, które możemy spotkać w lesie, są m.in. strzyżaki, zwane latającymi kleszczami. Wielkość strzyżaków sprawia, że z łatwością mogą wejść do nosa, uszu czy pod powiekę. Dzięki nóżkom z haczykami na końcach, czepiają się w skórę głowy, między włosy, przez co trudno jest je wypleść. Kiedy przyczepią się do swojego żywiciela, tracą skrzydła i zaczynają wypijać jego krew.
Miejsce ugryzienie jest nie tylko bolesne, ale blizna może pozostawać nawet rok. U niektórych osób może wystąpić nawet reakcja alergiczna z silnym rumieniem na skórze widocznym kilka miesięcy.
Kolejnym toksycznym owadem występującym w polskich lasach jest oleica krówka – gatunek chrabąszcza, który wytwarza niebezpieczną dla człowieka toksynę – kantarydynę. Dorosłe osobniki osiągają 35 mm i są spotykane do lipca. Zwykle oleistą, żółtą cień wytwarza w sytuacjach stresowych. Kantarydyna to jedna z najsilniejszych toksyn występujących w przyrodzie; niegdyś była stosowana do produkcji trucizny.
„Dawka śmiertelna dla człowieka wynosi około 0,03 g tej substancji. Chociaż pojedynczy owad nie potrafi wyprodukować aż takiej ilości kantarydyny, to jego „porcja”, może silnie podrażnić ludzką skórę szczególnie, gdy substancja dostanie się do nosa i oczu” – ostrzegają Lasy Państwowe.
Atakują również meszki. Najczęściej spotkać je w ogromnych chmurach liczących nawet kilkadziesiąt tysięcy osobników. Już z odległości wyczuwają drobne ranki i skaleczenia. Wędrując po lasach należy się liczyć z ich obecnością i zachować ostrożność, gdyż ukąszenia meszek mogą być nawet groźne dla życia. Owad wpuszcza do ciała „ofiary” ślinę, która powoduje w organizmie reakcję podobną do alergicznej. Liczne ukąszenia przyczyniają się do ogólnego złego samopoczucia, bólów głowy, a nawet dolegliwości sercowych. Na meszki narażone są małe dzieci. Naukowcy obliczyli, że około 20 tysięcy ukąszeń jest w stanie zabić krowę! Dodatkowo meszki, podobnie jak komary mogą przenosić groźne choroby i rozmaite pasożyty. Trzeba na nie uważać, zabezpieczając się przed nimi podobnie jak przed kleszczami. Najlepiej korzystać ze szlaków i ścieżek przygotowanych przez leśników.
Na zakończenie warto przypomnieć o rozprzestrzeniającej się pladze „gąsienic z włoskami”. Korowódka dębówka na pierwszy rzut oka może wydawać się niegroźna, toksyna, którą wyściełane są włoski gąsienicy, mogą powodować silną reakcję alergiczną, podrażnienie skóry i kłopoty z oddychaniem.
Pogoda podczas nadchodzącej doby ma być sucha oraz bez opadów atmosferycznych mowa o II połowie tygodnia. Zachmurzenie kłębiaste i średnie może pojawić się jako ozdoba pogodnego nieba. Przeważnie niebo ma być błękitne Tylko w nocy i nad ranem możliwe będą zamglenia zwłaszcza w zastoiskach. Pogoda będzie sprzyjał wyjazdom, aktywnościom zewnętrznym oraz dobrze wypływała na samopoczucie. Tylko poranek może okazać się niezbyt ciepły w tym bez z opadów deszczu co w poniedziałek wieczorem na wschodzie i południu naszego kraju się pojawiały. Towarzyszyły im intensywne opady deszczu oraz silniejszy wiatr. Teraz ma być słonecznie i coraz cieplej.
Na termometrach zobaczymy:
W czwartek rano: od +10,+12 stopni w Tatrach, po za tym od +14 do +17 stopni do +18,+19 stopni na zachodzie kraju.
W czwartek po południu: od +20,+24 stopni nad Morzem Bałtyckim, po za tym od +27 do +32 stopni do +33,+34 stopni na zachodzie kraju.
W piątek południe: od +20,+24 stopni nad Morzem Bałtyckim, po za tym od +27 do +32 stopni do +33,+34 stopni na zachodzie kraju.
Bąbel zimna na Północnym Atlantyku wpływa nie tylko na Europę, przynosząc nam susze, ale także na pogodę w innych regionach świata. Ostatnie badania wskazują, że ogromna masa niezwykle zimnej wody w północnej części Oceanu Atlantyckiego powoduje przesunięcie indyjskiego monsunu letniego, co zagraża źródłom utrzymania ponad 1 miliarda ludzi.
Naukowcy twierdzą, że związek między tymi dwoma układami ujawnia nieznane dotąd powiązanie, które może mieć znaczenie dla dokładniejszych prognoz pogody w Azji Południowej oraz rzucić światło na zjawiska klimatyczne w innych regionach.
Indyjski monsun letni to zjawisko opadowe trwające od czerwca do września, do powstania którego przyczyniają się różnice temperatur między ciepłymi wodami północnego Oceanu Indyjskiego a chłodniejszymi wodami morskimi poniżej równika. W przeszłości monsun powodował ulewne deszcze wzdłuż zachodniego wybrzeża Indii oraz na rozległym obszarze północnych Indii zwanym Równiną Indusko-Gangesową. Jednak – jak stwierdzili naukowcy w nowym badaniu – od 1999 roku ten schemat uległ radykalnej zmianie.
Zespół naukowców ustalił, że w północno-zachodnich Indiach w porze monsunowej opady deszczu są obecnie o ok. 25 proc. większe niż przed 1999 r., ale na Równinie Indusko-Gangesową stały się one o 4 proc. słabsze. Ma to katastrofalne skutki skutki zwłaszcza dla rolników, ponieważ ich gleby i uprawy są przystosowane do dawnego rozkładu opadów – powiedział pierwszy autor badania, Mahendra Nimmakanti, klimatolog z Centrum Nauk Atmosferycznych i Oceanicznych przy Indyjskim Instytucie Naukowym.
„Indie są w dużej mierze uzależnione od rolnictwa” – zauważył Nimmakanti w wywiadzie dla serwisu Live Science, udzielonym wspólnie ze współautorem badania Matthew Huberem, profesorem na Wydziale Nauk o Ziemi, Atmosferze i Planetach Uniwersytetu Purdue w stanie Indiana. Wyższe od normy opady w północno-zachodnich Indiach powodują powodzie błyskawiczne i straty w uprawach, gdyż rolnictwo w tym regionie jest przystosowane do suchych warunków. W międzyczasie na Równinie Indusko-Gangesowej odnotowano okresy suszy, które również spowodowały spadek plonów i wpłynęły na źródła utrzymania rolników – zauważył Nimmakanti.
Wcześniejsze badania wykazały związek między zmianami w indyjskim monsunie letnim a zmianami w atlantyckim obiegu termohalinowym (AMOC) – gigantycznej sieci prądów oceanicznych w Atlantyku, która reguluje globalny klimat i transportuje ciepło na półkulę północną. Dane wskazują, że AMOC ulega spowolnieniu w wyniku zmian klimatycznych i dostarcza do północnego Atlantyku mniej ciepła niż wcześniej. Może to powodować przesunięcie się na południe międzyzwrotnikowej strefy konwergencji – rozległego układu niskiego ciśnienia po obu stronach równika, który napędza monsuny tropikalne, w tym letni monsun indyjski.
Jednak badania te nie precyzowały, w jaki sposób indyjski monsun mógłby ulec zmianie ani nie wyjaśniały szczegółowo leżącego u tego zjawiska mechanizmu – zauważył Nimmakanti. „Ogólnie wyjaśniają one, że osłabienie AMOC powoduje osłabienie indyjskiego monsunu letniego” – dodał.
Jednym z aspektów tego problemu jest to, że obecne modele klimatyczne nie odzwierciedlają zmian w monsunie indyjskim, które miały miejsce w rzeczywistości, prawdopodobnie dlatego, że nie uwzględniają one w pełni zmian temperatur powierzchni morza na Północnym Atlantyku. Dotyczy to zwłaszcza regionu na południowy wschód od Grenlandii, znanego jako „zimna plama”, gdzie w latach 1901–2021 woda była zimniejsza niż pod koniec XIX wieku, mimo że otaczający ją ocean uległ ociepleniu.
Zimna plama wskazuje na osłabienie AMOC, gdyż świadczy o zmniejszeniu ilości ciepła docierającego do północnego Atlantyku.
Aby ustalić, w jaki sposób i dlaczego zmienił się monsun indyjski, naukowcy wprowadzili dane dotyczące opadów, zapisy temperatury powierzchni morza oraz inne rzeczywiste obserwacje do dziesiątek modeli klimatycznych. Pozwoliło to odtworzyć zmiany zaobserwowane w ciągu ostatnich 27 lat. Wyniki te sugerowały jednak jedynie istnienie korelacji między zmianami na Północnym Atlantyku a zmianami w sezonie monsunowym, a nie to, że te pierwsze bezpośrednio powodowały te drugie.
Ponadto w celu znalezienia korelacji, czy temperatury powierzchni morza na Północnym Atlantyku spowodowały nietypowe zachowanie monsunu indyjskiego, zespół w ramach symulacji dodawał i usuwał „zimną plamę”. Wyniki nie pozostawiały wątpliwości, że „zimna plama” wpłynęła na przebieg monsunu indyjskiego poprzez wytworzenie silnego gradientu temperatury nad Północnym Atlantykiem, co z kolei oddziałuje na wiatry prądu strumieniowego i układy ciśnienia w atmosferze nad Eurazją.
W szczególności nasilił się prąd strumieniowy nad Północnym Atlantykiem, a układ „blokujący” nad Uralem w zachodniej Rosji uległ wzmocnieniu – zauważył badacz. W rezultacie zmieniły się układy pogodowe w Indiach, co sprawiło, że wilgotne powietrze jest zasysane w kierunku północno-zachodniej części kraju, a odciągane od pozostałych regionów.
„Chodzi o przemieszczanie się układów wysokiego i niskiego ciśnienia” – zauważył Huber. „Uświadomienie sobie, że te dwa układy były bezpośrednio powiązane poprzez ten ciąg fal nadchodzący z północnego Atlantyku, było nowym odkryciem” – dodał.
Ponad miliard ludzi w Indiach i innych częściach Azji Południowej jest uzależnionych od pory monsunowej, jeśli chodzi o bezpieczeństwo żywnościowe i stabilność gospodarczą. Najnowsze wyniki badań, opublikowane 27 kwietnia w czasopiśmie „AGU Advances”, mogą pomóc synoptykom w przewidywaniu ekstremalnych opadów deszczu i susz w Indiach oraz w sąsiednich krajach, takich jak Pakistan, w sezonie monsunowym.
W poniedziałek wieczorem tornado przetoczyło się przez miasto Kuszwa w obwodzie swierdłowskim w regionie Uralu, zrywając linie energetyczne, niszcząc domy i powodując obrażenia u co najmniej 16 osób – poinformowały lokalne służby ratownicze.
Potężny wiatr całkowicie zrównał z ziemią dziesiątki domów, a prawie 100 innych uległo zniszczeniu. Filmy opublikowane w mediach społecznościowych uchwyciły trąbę powietrzną przemieszczającą się nad zaludnionym obszarem, a kolejne zdjęcia ukazały krajobraz pełen porywanych z korzeniami drzew, zmiażdżonych pojazdów i zniszczonych domów.
„Wszystko zostało zniszczone. To zmierza w naszą stronę!” – zauważają świadkowie w jednym z filmów opublikowanych w mediach społecznościowych.
Siła tornada nie była od razu znana.
Szesnaście osób odniosło obrażenia; jedna z nich została przewieziona do Niżnego Tagilu ze złamanym ramieniem.
Władze regionalne poinformowały, że służby ratownicze pracowały przez całą dobę, by przywrócić dostawy energii elektrycznej do miasta, położonego około 170 kilometrów na północ od stolicy regionu, Jekaterynburga.
„Obecnie szpital miejski i szpital dziecięcy są zasilane przez agregaty prądotwórcze. Ponadto doprowadzono prąd do ponad 6 tys. odbiorców indywidualnych za pośrednictwem ” – poinformowały władze regionalne w komunikacie prasowym.
Władze poinformowały o wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego w regionie. Strażacy zaczęli rozpoczęły działania naprawcze – przywrócono dostawy wody i uprzątnięto wiele powalonych drzew i gruz tarasujący drogi. Z powodu uszkodzonej infrastruktury wstrzymano dostawy gazu. Dla mieszkańców, który w wyniku ataku żywiołu stracili dach nad głową, otworzono schroniska.
Lokalne organizacje społeczne wezwały mieszkańców do pomocy w oczyszczaniu ulic, ponieważ służby miejskie nie były w stanie poradzić sobie ze skalą szkód.
Chociaż tornada są w Rosji rzadkością ze względu na ukształtowanie terenu, co roku odnotowuje się w całym kraju ponad 100 takich zjawisk.
„To z pewnością rzadkie zjawisko. Jednak takie tornada zdarzają się raz na kilka lat w obwodzie swierdłowskim i okolicach” – zauważył lokalny meteorolog, Aleksiej Pulin. „Wyjątkowość tego konkretnego zdarzenia polega na tym, że przeszło ono bezpośrednio przez miasto, spowodowało rozległe zniszczenia i było obserwowane przez wielu mieszkańców” – dodał.
Okręgowy oddział Ministerstwa Sytuacji Nadzwyczajnych w Swerdłowsku ostrzegł, że trudne warunki pogodowe będą utrzymywać się przez cały tydzień. Synoptycy przewidują, że w okresie od środy do czwartku region nawiedzą ulewne deszcze, burze, grad i wiatr o sile huraganu.