wtorek, 30 czerwca 2026

Ptaki cierpiące na pogodę



 Kiedy Europa smaży się w upale, wysokie temperatury i wilgotność dotykają nie tylko ludzi. Ptaki oraz inne dzikie zwierzęta również znajdują się w niebezpieczeństwie i nie mają chwili wytchnienia. Eksperci wyjaśnili, jak należy postąpić, kiedy zauważymy ptaka potrzebującego pomocy w upale, oraz jak reagować na inne dzikie zwierzęta.

Szczególnie ptaki odgrywają kluczową rolę w ekosystemach na całym świecie, zapewniając takie usługi jak zapylanie kwiatów, naturalne zwalczanie szkodników, roznoszenie nasion, a nawet pełnienie funkcji systemów wczesnego ostrzegania.

Co się dzieje z ptakami w przypadku upałów?

Ptaki są bardzo zróżnicowane i często dobrze przystosowane do radzenia sobie z długotrwałymi okresami upałów – powiedział David Bird, emerytowany profesor biologii dzikiej przyrody na Uniwersytecie McGill. Mają one również wyższą temperaturę ciała niż ssaki; u niektórych ptaków wynosi ona około 38 stopni Celsjusza, a nawet nieco więcej.

„Jednak ptaki, podobnie jak ludzie, mają maksymalny poziom ciepła, który są w stanie wytrzymać” – stwierdziła Aimee Van Tatenhove, doktorantka w Cornell Lab of Ornithology.

„Poziom ten różni się w zależności od gatunku i, jak można sobie wyobrazić, gatunki żyjące bliżej biegunów są często znacznie bardziej wrażliwe na upały od tych żyjących bliżej równika” – wyjaśnił Van Tatenhove. „Długotrwałe, intensywne upały, takie jak te, których obecnie doświadcza Europa, prawdopodobnie doprowadzają wiele gatunków do granicy ich maksymalnej tolerancji na upał, narażając je na choroby związane z wysokimi temperaturami lub śmierć” – dodal.

Eksperci twierdzą, że ptaki nie pocą się tak jak ludzie i niektóre inne ssaki, ale mają inne naturalne sposoby na radzenie sobie z wysokimi temperaturami.

Niektóre gatunki, w tym ptaki występujące w ogrodach, otwierają dzioby i dyszą, podobnie jak ma to miejsce w przypadku psów. Inne natomiast machają fałdem skórnym na szyi, aby się ochłodzić. Zachowanie to znane jest jako „machanie fałdem szyjnym”.

Ptaki często szukają też cienia oraz zanurzają się w wanienkach dla ptaków, fontannach i płytkich stawach, aby obniżyć temperaturę ciała.

Co należy zrobić, gdy zauważy się ptaki na zewnątrz w upale?

Trudno jest w pełni chronić ptaki, które również odczuwają skutki trwającej fali upałów, ale eksperci podali kilka wskazówek.

W perspektywie krótkoterminowej można przygotować płytkie zbiorniki z wodą — w miejscach bezpiecznych przed zagrożeniami, takimi jak drapieżniki — choć eksperci ostrzegają, że ważne jest utrzymywanie tych wanienek w czystości.

Ludzie mogą również napełniać karmniki, zapewniając ptakom łatwo dostępne źródło pożywienia, zwłaszcza tym, które w upale unikają poszukiwania kolejnego posiłku. Liczebność owadów również drastycznie spadła, częściowo z powodu zmian klimatycznych oraz zanieczyszczenia środowiska, co ma wpływ na jedno z głównych naturalnych źródeł pożywienia dla ptaków.

W dłuższej perspektywie osoby, które mają taką możliwość, mogą zapewnić zacienione miejsca na swoim podwórku, w tym wielopoziomową roślinność, taką jak niewielkie krzewy i wyższe drzewa – zauważył Bird.

Jeśli nie uda się zastosować metod pasywnych, najlepiej po prostu zostawić je w spokoju – radzi Jack Kottwitz, adiunkt na Wydziale Medycyny Weterynaryjnej Uniwersytetu Stanowego w Michigan. „Te ptaki wiedzą lepiej od nas, co jest dla nich wygodne”.

Ptaki często szukają chłodu, wybierając niższe miejsca do odpoczynku, a nawet wentylatory.

A co z innymi dzikimi zwierzętami, które można tu zobaczyć i spotkać?

Jeśli chodzi o inne dzikie zwierzęta, eksperci twierdzą, że próby interwencji polegające na podawaniu zwierzęciu obcego pokarmu lub wody albo próby zabrania go do domu również mogą nie być najlepszym rozwiązaniem.

W przypadku znalezienia chorego lub rannego zwierzęcia najlepiej skontaktować się z lokalnymi ośrodkami rehabilitacji dzikich zwierząt, ponieważ objawy skrajnego stresu cieplnego mogą być podobne do objawów chorób, które mogą przenosić dzikie zwierzęta. Eksperci najlepiej wiedzą, jak pomóc dzikim zwierzętom i zapewnić im niezbędną opiekę.

Pogoda na najbliższe dni w Polsce


 

 Pogoda podczas nachodzącym czasie ma ulec poprawie z powodu działania ośrodków barycznych wysokiego ciśnienia w rejonie Europy środkowej. Dlatego po dość burzowej i deszczowej nocy z powodu wzrostu chwiejności atmosferycznej przekraczającej ponad 1500-2500 J/kg, LI -5,-3, wilgotności względnej przekraczającej 60-80 % oraz przepływie powietrza przekraczającej 15-30 m/s oraz poprawiającej się warunki kinematyczne i termodynamiczne mogą sprzyjać w tworzeniu się burz. Podczas nich może napadać ponad 30-50 mm deszczu, wiatr w porywach przekraczać ponad 100-120 km/h oraz występować opady gradu o średnicy 4-6 centymetrów. Początkowo pojedyncze komórki mogą się łączyć w nieco bardziej zorganizowane układy konwekcyjne. Najbardziej aktywne zjawiska mogą być w dzielnicach południowych i środkowych naszego kraju. Po czym ma się zacząć przejaśniać w następnych dniach. Choć nie można wykluczyć opadów miejscami w następnym czasie to mimo wszystko ma nie brakować pogodnego nieba. Temperatura ma się obniżyć w stosunku do poprzednich dni w Polsce. Nie będziemy zatem doświadczać upałów takich jakich mieliśmy w ostatnim czasie. 

Na termometrach zobaczymy:

W czwartek rano: od +11 do +13 stopni na północy kraju, po za tym od +14 do +18 stopni do +19,+20 stopni na Roztoczu.. 

W czwartek południe: od +20 do +22 stopni  do +23,+25 stopni na zachodzie kraju (blisko granic z Niemcami może być blisko +27 stopni) a najchłodniej w Karpatach +17,+19 stopni. 

Wiatr ma być słaby i umiarkowany zmienny. 

Warunki biometeo i drogowe mają być zmienne. 


poniedziałek, 29 czerwca 2026

Ataki krokodyla



 28-letni mężczyzna zginął w piątek wieczorem w wyniku ataku krokodyla na popularnej plaży w Puerto Vallarta w Meksyku – donoszą media.

Ofiara, pochodząca z Meksyku, przebywała na plaży przed ośrodkiem Marriott Puerto Vallarta Resort and Spa, kiedy rzekomo została zaatakowana przez gada i wciągnięta do morza – poinformowała w niedzielnym oświadczeniu policja stanu Jalisco.

Incydent miał miejsce około godziny 18:00 czasu lokalnego – podała policja.

Ciało ofiary odnaleziono w sobotę rano ok. 300 metrów od brzegu, po całonocnej akcji poszukiwawczo-ratunkowej prowadzonej na morzu i lądzie.

Władze lokalne przypominają, aby stosować się do znaków ostrzegawczych i unikać wchodzenia do wody w miejscach, w których mogą przebywać dzikie zwierzęta, zwłaszcza w estuariach i namorzynach.

„Bezpieczeństwo naszych gości i współpracowników jest naszym najwyższym priorytetem” – poinformował ośrodek w oświadczeniu dla ABC News. „W Marriott Puerto Vallarta mamy odpowiednie oznakowanie, patrole nocne i czerwone flagi wskazujące na konieczność zachowania ostrożności w okolicy. Wszystkie te elementy były i są prawidłowo rozmieszczone”.

Ośrodek poinformował, że często dokonuje przeglądu swoich „planów i procedur” i „na bieżąco ściśle współpracuje z odpowiednimi władzami, a nasz personel jest przeszkolony w zakresie odpowiedniego reagowania na kwestie bezpieczeństwa”.

Rekordy temperatur w Polsce

 

Nie tylko w dolinach padły historyczne rekordy temperatury. Na Śnieżce, najwyższym szczycie Karkonoszy (1603 m n.p.m..), odnotowano najwyższą temperaturę w historii pomiarów IMGW. Wyniosła 25,7 stopnia Celsjusza – przekazali pracownicy Karkonoskiego Parku Narodowego. To o pół stopnia więcej niż wynosił rekordowy dotychczas pomiar, wykonany w 1982 r.

Jak podali w poniedziałek w komunikacie pracownicy KPN, pomiaru dokonano w niedzielę. „Temperatura została odnotowana wczoraj, choć nie pojawiła się w prezentowanych co godzinę odczytach. Dziś, po weryfikacji przez meteorologów, została potwierdzona jako rekordowa” – przekazali.

25,7 stopnia Celsjusza to najwyższa temperatura w historii pomiarów, jaką odczytano w obserwatorium Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej na Śnieżce. Jak podali pracownicy KPN, do tej pory rekordem był pomiar z 2 sierpnia 1982 r., kiedy słupek rtęci wskazał 25,2 stopnia Celsjusza.

Wysokogórskie Obserwatorium Meteorologiczne na Śnieżce to jedna z dwóch takich placówek w Polsce; druga znajduje się w Tatrach na Kasprowym Wierchu. Pomiary meteorologiczne na najwyższym szczycie Karkonoszy prowadzone są nieprzerwanie od niemal 145 lat.

Charakterystyczny budynek obserwatorium, składający się z trzech połączonych dysków, powstał w 1974 r., a jego budowa trwała pięć lat. W budynku obserwatorium w części dolnej do 2015 r. działała restauracja, w środkowej i górnej znajduje się obserwatorium.

Pora monsunowa w Indiach



 Opóźniający się początek pory monsunowej w Indiach oraz opady poniżej średniej spowodowały szereg problemów – od opóźnień w siewie u rolników po ograniczenia w dostawach wody na placach budowy w największym centrum biznesowym kraju, Mumbaju.

W całym kraju występują niedobory wody spowodowane opóźnionym nadejściem pory deszczowej, która zazwyczaj rozpoczyna się w czerwcu, ale w ostatnich latach stała się coraz bardziej nieregularna. Eksperci ds. klimatu stwierdzili, że zjawisko El Niño – czyli ocieplenie Pacyfiku, które wpływa na pogodę na całym świecie – w połączeniu z postępującym ociepleniem klimatu prawdopodobnie przyczynia się do słabych i rozproszonych opadów deszczu w całym kraju.

Chociaż deszcze monsunowe dotarły do Mumbaju w minioną środę – około dwa tygodnie później niż zwykle – wprowadzono ograniczenia w zużyciu wody, aby wzmocnić kurczące się zapasy w miejskich zbiornikach. Synoptycy stwierdzili, że do ich uzupełnienia prawdopodobnie nie wystarczą deszcze z tego tygodnia. Władze lokalne wstrzymały dostawy wody miejskiej do basenów i placów budowy, gdzie może być ona wykorzystywana do mieszania betonu, dzięki czemu więcej wody jest dostępne na potrzeby podstawowe.

Z powodu niedoboru wody przed publicznymi punktami poboru wody tworzą się wielogodzinne kolejki. „Żeby zebrać zaledwie 10 litrów wody, muszę czekać dwie godziny. Muszę iść do pracy, zająć się dziećmi i zadbać o to, żeby w domu nie zabrakło wody” – powiedziała Aishah Khan, 33-letnia pomoc domowa z MuAmbaju.

Wielu rolników z północnych, wiejskich regionów Indii opóźnia zasiewy, gdyż deszcze wciąż nie nadeszły. Obawiają się, że słabe opady w tym roku pogrążą ich w jeszcze większych długach. „Nie możemy wysiać nasion, dopóki nie nadejdą deszcze. Już teraz ponosimy straty. Myślę, że w tym roku sytuacja jest gorsza niż w poprzednich latach” – stwierdził Suresh Kumar, hodowca prosa ze stanu Uttar Pradesh w Indiach.

W sąsiednim stanie Madhja Pradesś Kedar Sirohi, rolnik uprawiający soję i pszenicę, powiedział, że modli się o nadejście obfitych deszczy. „Bardzo się martwię, ale nie pozostaje nam nic innego, jak tylko poczekać i zobaczyć, co się stanie” – dodał.

Czerwiec i lipiec to najważniejsze miesiące siewne dla milionów indyjskich rolników, którzy są uzależnieni od pory deszczowej w celu nawadniania swoich pól. Rolnicy twierdzą, że słabe opady deszczu potęgują istniejące już trudności, w tym niepewność co do dostaw nawozów, zakłóconych przez wojnę z Iranem oraz umowę handlową ze Stanami Zjednoczonymi, która ich zdaniem jest dla nich niekorzystna.

Jak zmiany klimatyczne wpływają na monsuny?

Od dawna mieszkańcy Indii i krajów sąsiednich z niecierpliwością czekali na deszcze monsunowe, które w końcu oznaczały koniec letnich upałów. Jednak wraz z globalnym ocieplaniem się klimatu w Indiach i innych regionach coraz częściej występują ekstremalne zjawiska pogodowe, takie jak nieregularne opady deszczu i wysokie temperatury.

W regionie Azji Południowej tradycyjnie występują dwie pory monsunowe. Jedna z nich trwa zazwyczaj od czerwca do września, a deszcze przemieszczają się z południowego zachodu na północny wschód. Druga, trwająca mniej więcej od października do grudnia, przebiega w przeciwnym kierunku.

Jednak wraz ze wzrostem stężenia gazów powodujących ocieplenie klimatu w atmosferze — wynikającym ze spalania ropy, węgla i gazu — opady deszczu tylko w niewielkim stopniu odpowiadają obecnie temu schematowi. Wynika to z faktu, że cieplejsze powietrze może pomieścić więcej wilgoci z Oceanu Indyjskiego, a deszcz ten ma wówczas tendencję do opadania w jednym intensywnym przypływie. Oznacza to, że pora monsunowa charakteryzuje się naprzemiennymi okresami intensywnych powodzi i suszy, a nie ciągłymi opadami deszczu.

„W wyniku globalnego ocieplenia indyjski monsun staje się coraz bardziej zmienny” – zauważył Akshay Deoras, meteorolog z Uniwersytetu w Reading w Wielkiej Brytanii, który od ponad dziesięciu lat śledzi indyjskie systemy pogodowe. Dodał: „Obserwujemy, że okresy deszczowe stają się coraz bardziej ekstremalne, a okresy suszy – coraz dłuższe”

niedziela, 28 czerwca 2026

Pogoda na następne dni w Polsce

 


 Pogoda podczas I połowy nowego tygodnia  ma być zmienna oraz bez opadów atmosferycznych mowa o Polsce. Zachmurzenie kłębiaste i pierzaste może pojawić się jako ozdoba pogodnego nieba. Choć opadów deszczu i burz wykluczyć nie można z powodu wzrostu chwiejności atmosfery przekraczającej 1500-3500 J/kg, LI -5,-3, wilgotności względnej ponad 45-60 % oraz niewielkim przepływie powietrza mogą się tworzyć burze. Tylko w nocy i nad ranem możliwe będą zamglenia zwłaszcza w zastoiskach. Pogoda będzie sprzyjał wyjazdom, aktywnościom zewnętrznym oraz dobrze wypływała na samopoczucie. Tylko poranek może okazać się dość ciepły w tym bez z opadów deszczu  co w tym tygodniu zwłaszcza na wschodzie i południu naszego kraju się pojawiały. Towarzyszyły im intensywne opady deszczu oraz silniejszy wiatr. Dopiero koło wtorku i środę mogą pojawiać się opady deszczu i burze. Podczas nich może napadać ponad 30-50 mm deszczu, wiatr w porywach przekraczać 80-110 km/h i pojawiać się grad ponad 4-6 cm średnicy. Pojedyncze komórki mogą się łączyć w zorganizowane układy wielokomórkowe. 


Na termometrach zobaczymy: 

We wtorek rano: od przeważnie ma być od +16 do +20 stopni. 

We wtorek po południu: od +22,+25 stopni na północy kraju, po za tym od +27 do +32  do +33 do +35 stopni na SE kraju.

W środę południe: od +17,+20 stopni na zachodzie kraju, po za tym od +24 do +30 stopni do +34,+37 stopni na wschodzie kraju.  

Wiatr ma być słaby i umiarkowany w burzach silniejszy zmienny.

Warunki biometeo i drogowe mają być korzystne.   


sobota, 27 czerwca 2026

Upały w Europie



 Dziesiątki milionów ludzi w Europie będzie musiało zmierzyć się z weekendem ekstremalnych temperatur, gdyż zabójcza fala upałów przesuwa się na wschód. Niemieccy synoptycy ostrzegają, że mogą zostać pobite kolejne rekordy, a kraje na wschodzie wydały szereg najwyższych czerwonych alertów na nadchodzące dni.

Z analizy agencji AFP wynika, że ​​w sobotę niemal 200 milionów ludzi będzie musiało zmierzyć się z temperaturami przekraczającymi 35 stopni Celsjusza w związku z utrzymującą się bezprecedensową fala upałów, która już ustanowiła rekordy w Wielkiej Brytanii, Francji i Szwajcarii.

Dziesiątki osób zmarło w wyniku chorób związanych z upałem lub utonięć, tymczasem służby ratunkowe w wielu krajach poinformowały, że ich placówki są przepełnione.

We Francji, Niemczech i Holandii odwołano imprezy uliczne i festiwale muzyczne, choć w Budapeszcie i Monachium miały się odbyć w sobotę Marsze Równości, mimo ostrzeżeń przed ekstremalnymi upałami.

Zarówno Szwajcaria, jak i Francja wyłączyły reaktory jądrowe, gdyż istniało ryzyko, że woda używana do ich chłodzenia przegrzeje pobliskie rzeki.

Niemiecka Służba Meteorologiczna (DWD) ogłosiła w sobotę czerwony alert dla większości kraju. W piątek w pobliżu miasta Saarbrücken, niedaleko granicy z Francją, odnotowano rekordową dla Niemiec temperaturę 41,3°C – poinformował rzecznik niemieckiej krajowej służby meteorologicznej, zaznaczając, że odczyt ten ma nadal charakter wstępny.

Jednak w sobotę ten rekord został pobity. Stacja pomiarowa w Drewitz, na wschodzie kraju, zanotowała temperaturę
+41,5°C około godziny 16:30 – poinformował AFP rzecznik DWD.

„Nie można wykluczyć, że temperatura sięgnie 42 stopni Celsjusza” – ostrzegła służba meteorologiczna, co oznaczałoby ustanowienie kolejnego rekordu ciepła zaledwie dzień po poprzednim.

Naukowcy wykazali, że powtarzające się fale upałów są wyraźnym wskaźnikiem globalnego ocieplenia spowodowanego spalaniem paliw kopalnych przez ludzi. Co więcej będą występować częściej, trwać dłużej i być coraz bardziej intensywne, tym bardziej, że w równikowej części Pacyfiku rozwija się anomalia El Nino, która będzie odpowiedzialna za kolejne rekordy ciepła w drugiej połowie tego roku i przynajmniej w większości przyszłego.

Eksperci stwierdzili, że przyczyną tych ekstremalnych warunków pogodowych jest „kopuła cieplna”, do powstania której przyczyniło się gorące powietrze z Afryki Północnej i choć zjawisko to nie jest bezprecedensowe, to temperatury już tak.

„Wszędzie jest gorąco”

Rumunia jako ostatnia ogłosiła czerwony alarm, ostrzegając, że od poniedziałku do środy niemal cały kraj będzie narażony na ekstremalne upały.

Słowacja wydała podobne ostrzeżenie i potwierdziła, że piątkowa noc była najcieplejszą w historii tego kraju – temperatura nie spadła poniżej 26,3°C.

Denis Ovdyienko, kurier, powiedział w piątek agencji AFP w Bratysławie, że z trudem radzi sobie z upałem i musi korzystać z publicznych fontann. „Mam wrażenie, że wszystko jest ciepłe. Droga jest ciepła, mój telefon jest ciepły, moja głowa jest ciepła, wszystko jest gorące” – zauważył 26-latek. „Po czwartej zaczyna dawać się we znaki zmęczenie” – dodał.

Republika Czeska, Węgry i Mołdawia również ogłosiły najwyższy stopień gotowości na weekend, z krajami bałkańskimi, które również przygotowują się na kilka trudnych dni.

„Wyjątkowe, ekstremalne”

Według obliczeń agencji AFP opartych na prognozach, w sobotę co najmniej 193 miliony ludzi w Europie miało doświadczyć temperatur powyżej 35°C, przy czym najsilniej dotknięte tym zjawiskiem były Niemcy.

Chociaż odwołano mnóstwo wydarzeń, wielu mieszkańców Niemiec nie poddawało się. Filharmonia Berlińska ogłosiła, że mimo temperatur sięgających 41°C zorganizuje swój tradycyjny koncert plenerowy na zakończenie sezonu w Berlinie, ale zasady dotyczące stroju zostaną złagodzone. „Panowie wystąpią bez marynarek, ale w czarnych koszulach” – powiedziała rzeczniczka orkiestry.

Uczestnicy mogliby podwinąć rękawy, a bluzki kobiet muszą zakrywać jedynie łokcie i niekoniecznie muszą być z długimi rękawami.

W sobotę służba ta ogłosiła ostrzeżenia przed ekstremalnymi upałami dla niemal całego terytorium Niemiec, a władze wezwały mieszkańców do oszczędzania wody. Podano, że w całym kraju spodziewane są temperatury rzędu 36°C, a lokalnie możliwe są maksymalne temperatury sięgające 42°C.

Słynna niemiecka autostrada „Autobahn” również nie wytrzymała obciążenia tak wysokimi temperaturami, gdyż przewidywano, że osiągnie 40°C . W dwóch miejscach pod Berlinem asfalt na autostradzie A2 popekał z powodu wysokich temperatur i konieczne było jej zamkniecie. Jak podaje niemiecki dziennik „Bild”, w całym kraju odnotowano również inne uszkodzenia autostrad.

Niemiecki operator kolejowy Deutsche Bahn umożliwił klientom bezpłatne anulowanie rezerwacji biletów na przejazdy dalekobieżne do początku przyszłego tygodnia. Spółka poinformowała, że jej infrastruktura znajduje się pod szczególnym obciążeniem z powodu nasłonecznienia oraz dodatkowego zagrożenia dla sygnalizacji, torów i sieci trakcyjnej wynikającego z burz i pożarów lasów.

Organizatorzy poinformowali, że w ramach mistrzostw Europy Ironman w triathlonie długodystansowym, które odbędą się w niedzielę we Frankfurcie, skrócono trasy rowerowe i biegowe z powodu upałów.

Tymczasem Paryża zostały zmuszone do odwołania kilku wydarzeń, w tym corocznej Parady Równości, zwaną również Paradą Kosmitów w mieście. Zastępca burmistrza ds. zdrowia, Antoine Alibert, stwierdził, że szpitale w stolicy Francji są przepełnione — powtarzając tym samym uwagi kilku innych przywódców miasta.

Paryska agencja szpitali publicznych poinformowała, że uruchomiła plan reagowania kryzysowego we wszystkich 38 szpitalach w celu poradzenia sobie z ciągłym wzrostem liczby pacjentów.

Władze AP-HP poinformowały w piątek, że w ciągu ostatnich 24 godzin na oddziałach ratunkowych przyjęto prawie 3 tys. pacjentów, czyli o ponad jedną trzecią więcej niż zwykle, przy czym znaczna część z nich to osoby powyżej 75. roku życia wymagające hospitalizacji. Liczba połączeń telefonicznych do centrów dyspozycyjnych wzrosła o prawie 80 proc. w porównaniu z tym samym okresem w 2025 roku – podały władze.

W czwartek i piątek trzy czwarte terytorium Francji, obejmujące dziesiątki milionów ludzi, objęto czerwonym alarmem z powodu ekstremalnych upałów, a temperatura w niektórych miejscach, w tym w Paryżum, przekroczyła 40°C.

W sobotę w Danii odnotowano najwyższą temperaturę w historii – wynika z oświadczenia duńskiego instytutu meteorologicznego . „Temperatura 37,0°C w Ødum na północ od Odense oznacza, że mieliśmy najcieplejszy dzień od początku prowadzenia pomiarów w 1874 roku” – poinformowano w poście opublikowanym na platformie X.

W Szwajcarii w Bazylei również odnotowano rekordową temperaturę 38,8°C.

Z koeli w Czechach także zarejestrowano najgorętszy dzień w historii – w mieście Doksany, na północ od Paryża, słupki rtęci pokazały 40,8°C. Synoptycy ostrzegają, że temperatura może jeszcze wzrosnąć.

Włoskie Ministerstwo Zdrowia ogłosiło na sobotę i niedzielę czerwony alarm z powodu fali upałów w 18 włoskich miastach, w tym w Mediolanie, Rzymie, Turynie, Wenecji, Genui, Florencji i Bolonii, gdzie w niektórych rejonach temperatura ma wzrosnąć nawet do 39°C.

W stolicy Włoch, gdzie nadal obowiązuje czerwony alarm przed upałami, turyści próbowali się ochłodzić, szukając cienia w pobliżu budynków i zanurzając głowy w publicznych fontannach. Sprzedawcy uliczni robili świetne interesy, oferując wodę butelkowaną, czapki i parasole przeciwsłoneczne.

Niektórzy szukali ukojenia w włoskich klasykach. „Lody, makaron, bo to tradycja, ale także świeże owoce i lodowato zimne napoje – to najlepsze na taką temperaturę” – zauważyła Isabella Dold, turystka z Kempten w Niemczech.

W rozmowie z lokalnymi mediami powiedział, że nosze „gromadzą się na korytarzach”, liczba zgłoszeń alarmowych gwałtownie wzrosła, a liczba wizyt w szpitalach rośnie. „Znajdujemy się w samym środku kryzysu zdrowotnego. Mamy do czynienia z wyjątkową i ekstremalną falą upałów” – dodał.

Trzęsienia ziemi w Wenezueli


 

Do 1 430 wzrosła w sobotę liczba ofiar katastrofalnych podwójnych trzęsień ziemi, które w minioną środę nawiedziły północną część Wenezueli. Na szczęście wśród wielu mrożących krew w żyłach historii jest promyczek nadziei – norodek został uratowany z zawalonego budynku 32 godziny po trzęsieniu ziemi w nadmorskim miasteczku.

Rząd Wenezueli poinformował, że w sobotę rano liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do 1 430, ponad 3 300 innych zostało rannych, a 243 zostało wyciągniętych spod gruzów. Przewidywano, że liczba ofiar śmiertelnych wzrośnie, a w niezależnych bazach danych podawano, że zaginęło dziesiątki tysięcy osób. Liczby te prawdopodobnie obejmowały osoby, z którymi nie udało się nawiązać kontaktu z powodu braku zasięgu sieci komórkowej, a niektóre zgłoszenia mogły się powtarzać.

Materiał opublikowany w piątek na portalach społecznościowych pokazuje ratowników pracujących w świetle reflektorów na gruzach zawalonej konstrukcji murowanej i wynoszących niemowlę przy oklaskach w piątek późnym wieczorem w najbardziej dotkniętym katastrofą mieście La Guaira, na północ od stolicy Caracas.

Ratownicy ostrożnie przekazują dziecko, owinięte w kołdrę, z rąk do rąk, a następnie delikatnie oczyszczają je chusteczkami – widać na nagraniu.

W kolejnym filmie opublikowanym później w piątek Quintero pokazał matkę leżącą w szpitalnym łóżku, a pracownik służby zdrowia informował ją, że dziecko nie wydaje się mieć żadnych obrażeń. Następnie pracownik służby zdrowia zasugerował, że matka uratowała dziecko, osłaniając je własnym ciałem bądź innym przedmiotem.

Już 1400 ofiar śmiertelnych i 70 tys. zaginionych

Mieszkańcy Caracas wygwizdali tymczasową przywódczynię Delcy Rodriguez podczas jej wizyty w zniszczonej dzielnicy, w miarę jak narastało oburzenie związane z postrzeganym brakiem oficjalnej reakcji.

Szef agencji pomocy humanitarnej ONZ, Tom Fletcher, poinformował agencję AFP, że prawie 70 tys. osób uznano za zaginione po dwóch potężnych trzęsieniach ziemi, które nawiedziły kraj w środę wieczorem w odstępie jednej minuty, niszcząc budynki na północy kraju.

Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji podała, że sytuacja ta może dotknąć nawet 6,76 mln osób, z czego około 2 mln w samym Caracas. Eksperci stwierdzili, że zniszczenia spotęgowała seria następujących po sobie w krótkich odstępach czasu płytkich trzęsień ziemi.

Minister spraw wewnętrznych Diosdado Cabello ogłosił w przemówieniu telewizyjnym, że w piątek od godziny 20:00 czasu lokalnego (w sobotę o godz. 02:00 czasu polskiego) wprowadzono ograniczenia w dostępie do obszaru dotkniętego katastrofą.

Ekipa ratownicza z Chile dotarła do jednego z kompleksów mieszkaniowych w La Guaira, składającego się z czterech wysokich budynków, gdzie znajdowały się setki mieszkań, które w większości zostały zrównane z ziemią.

„Niestety, zawalenia są całkowite i szanse na odnalezienie ocalałych są znikome. Obecnie działania skupiają się na wydobyciu ciał ofiar” – powiedział na miejscu zdarzenia, które przypomina wiele innych w mieście, kierownik ekipy Nadiomar Polanco.

W innych miejscach członkowie rodzin, sąsiedzi oraz wolontariusze próbowali własnymi rękami odkopać ocalałych, ubolewając nad brakiem ciężkiego sprzętu lub oficjalnej pomocy w ratowaniu osób uwięzionych pod gruzami.

„Szukam mojego małego Gaela… miał zaledwie pięć miesięcy” – powiedziała zrozpaczona 40-letnia Marjosly Salazar, której 16-letnia córka zginęła w trzęsieniu ziemi. Zarówno dziecko, jak i kuzynka Salazar są zaginieni. „Proszę, potrzebujemy tu pomocy. Potrzebujemy sprzętu, żeby zacząć wydobywać kolumny” – podkreśliła. „Nie widzieliśmy tu żadnych przedstawicieli rządu, ani jednego” – dodała.

Omar Reyes powiedział, że zginęło około 20 członków jego rodziny. „Zostałem sam na tym świecie” – zauważył Reyes, przechodząc wśród gruzów, pod którymi spoczywają dwa z jego dzieci.

W ekskluzywnej dzielnicy Caracas Rodriguez została powitana gniewnymi okrzykami tłumu ludzi, których bliscy zostali uwięzieni pod gruzami. „Rząd nic nie robi dla ludzi” – krzyczeli zza kordonów obok doszczętnie zniszczonego budynku.

„Bardzo złożone”

Dziennikarze agencji AFP obserwowali, jak pracownicy używali młotów kowalskich do przedzierania się przez gruz, wzywając do „całkowitej ciszy”, aby usłyszeć ewentualne krzyki ocalałych.

„To bardzo, bardzo złożona akcja ratunkowa” – przyznał w wywiadzie dla agencji AFP przedstawiciel ONZ Fletcher, ostrzegając, że liczba ofiar śmiertelnych może znacznie wzrosnąć.

Wstrząsy wtórne i zniszczone budynki nadal stanowiły poważne zagrożeni. „Ludzie wciąż boją się wrócić do miejsc, które kiedyś były ich domami” – powiedziała Loyce Pace, dyrektor regionalny Międzynarodowego Czerwonego Krzyża na Amerykę

Najsilniejsze trzęsienie ziemi w Wenezueli od ponad wieku nastąpiło po tym, jak ten bogaty w ropę kraj przez ponad dekadę borykał się z załamaniem gospodarczym.

Kryzys doprowadził do upadku szpitali i usług publicznych, zmuszając miliony ludzi do opuszczenia kraju.

Sześć miesięcy po tym, jak Stany Zjednoczone w ramach operacji słonecznej odsunęły od władzy przywódcę Nicolasa Maduro, kraj nadal znajduje się w delikatnej fazie transformacji.

Agencja humanitarna ONZ OCHA poinformowała, że mobilizowane są ekipy poszukiwawczo-ratownicze z co najmniej 17 krajów, aby pomóc w odnalezieniu ocalałych.

Na miejscu zdarzenia działały już ekipy ratownicze z Hiszpanii, Salwadoru, Szwajcarii, Kolumbii i Meksyku.

Przesyłanie: przesłano 759737 z 759737 bajtów.


Rodriguez poinformowała w piątek, że otrzymała telefon od prezydenta USA Donalda Trumpa oraz sekretarza stanu Marco Rubio, którzy „potwierdzili swoje zaangażowanie we wspieranie działań ratowniczych poprzez wysłanie ekip ratowniczych, specjalistycznego sprzętu, pomocy w zakresie tymczasowych schronień oraz pomocy humanitarnej dla poszkodowanych rodzin”.

Stany Zjednoczone poinformowały wcześniej, że wysyłają zespół ratowniczy liczący ponad 250 osób, w tym trzy specjalne jednostki poszukiwawczo-ratownicze z psami wyszkolonymi do lokalizowania osób uwięzionych pod gruzami.

Wysoki rangą przedstawiciel amerykańskich sił zbrojnych przybył do Caracas, by nadzorować działania pomocowe prowadzone przez Waszyngton.

„Jeszcze przed trzęsieniami ziemi miliony ludzi w całej Wenezueli borykały się z brakiem bezpieczeństwa żywnościowego, załamaniem się systemu opieki zdrowotnej, zagrożeniami dla bezpieczeństwa oraz ograniczonym dostępem do podstawowych usług” – stwierdziły ONZ i inne organizacje pomocowe w piątkowym oświadczeniu.

„Społeczność międzynarodowa nie może dopuścić, by ta sytuacja kryzysowa przerodziła się w jeszcze większą tragedię ludzką”.

Trzęsienia ziemi o podobnej sile pochłonęły ponad 200 tys. ofiar śmiertelnych na Haiti w styczniu 2010 roku oraz 73 tys. w Kaszmirze w październiku 2005 roku.

Wśród ofiar obcokrajowcy

Wśród ofiar śmiertelnych znalazło się 28 obywateli Portugalii, pięciu Hiszpanów, dwóch Brazylijczyków, siedmiu obywateli Chin, jeden Chilijczyk oraz jeden Włoch pochodzenia wenezuelskiego. Według danych odpowiednich rządów zaginęło lub nie ma informacji o losie 85 obywateli Portugalii i 119 Hiszpanów. Nie ma informacji, by wśród ofiar lub poszukiwanych byli Polacy – uzyskaliśmy informację w polskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych.

Obrona kózki


 

Instynkty opiekuńcze Giny Moore naprawdę dały o sobie znać, kiedy niedawno na jej farmie w Kolumbii Brytyjskiej jedna z jej nigeryjskich kóz karłowatych padła ofiarą pumy.

Jej wstrząsające nagranie z kamer monitoringu pokazuje coś, co wygląda na ostatnie chwile tej biednej kozy, kiedy puma chwyta ją za szyję. W tym momencie pojawia się Moore, krzycząc na wielkiego kota, po czym zadaje mu potężny kopniak i przepędza go.

„Szczerze mówiąc, działałam wtedy wyłącznie pod wpływem adrenaliny” – powiedziała serwisowi Storyful. „Wiedziałam, że istnieje ryzyko, że puma rzuci się na mnie, więc musiałam zadbać o to, by moje działanie przyniosło efekt”.

Kobieta na farmie Moore hoduje gęsi, krowy oraz cztery kozy karłowate rasy nigeryjskiej, nazwane Leo, Mick, Donnie i Raff na cześć Wojowniczych Żółwi Ninja. Jak wyjaśniła, kupiła je po tym, jak w zeszłym roku straciła konika miniaturowego, który padł ofiarą czarnego niedźwiedzia.

Z pewnością wydaje się zdeterminowana, by nie stracić już żadnego zwierzęcia. „Bardzo poważnie traktuję ochronę moich zwierząt” – zauważyła. Moore dodała, że przez 24 lata prowadzenia gospodarstwa w Nanaimo „nigdy nie miała problemów z niedźwiedziami ani pumami” – aż do niedawna. „Rozwój urbanizacji wypiera je z ich naturalnego środowiska” – stwierdziła. 

Prognoza pogody na nadchodzące dni w Polsce



 Pogoda podczas nadchodzących dni w naszym kraju ma być zmienna. Czyli pogodne niebo ma przemijać z zachmurzeniem warstwowym i kłębiastym. Okresowo należy się spodziewać przelotnych opadów deszczu. Ponadto z powodu wzrostu chwiejności atmosferycznej przekraczającej ponad 3000-4000 J/kg, LI -5,-3, wilgotność względnej ponad 60-80 % oraz przepływie powietrza przekraczającej ponad 15-20 m/s nie można wykluczyć burz. Podczas nich może napadać ponad 25-45 mm deszczu, wiatr w porywach przekraczać 80-100 kilometrów na godzinę oraz opady gradu o średnicy 4-6 centymetrów. Pojedyncze komórki mają się łączyć w niezbyt duże formacje konwekcyjne. W tym czasie nie powinno brakować mimo wszystko pogodnego nieba i temperatur przekraczających +30 stopni !!!  

Na termometrach zobaczymy: 

W niedzielę rano: od +16,+18 stopni w Tatrach, po za tym od +20 do +24 stopni do +25,+26 stopni na zachodzie kraju. 

W niedzielę południe: od +29,+32 stopni w Tatrach, po za tym od +35 do +39 stopni do +40,+42 stopni na zachodzie kraju. 

W poniedziałek południe: od +21,+25 stopni nad Morzem Bałtyckim, po za tym od +28 do +35 stopni do +37,+40 stopni na wschodzie kraju. 

We wtorek południe: od +20,+25 stopni na zachodzie i północy kraju, po za tym od +27 do +33 stopni do +35,+37 stopni na południowym-zachodzie kraju. 

W środę południe: od +17,+20 stopni na zachodzie kraju, po za tym od +22 do +28 stopni do +30,+32 stopni na wschodzie kraju. 

Wiatr ma być słaby i umiarkowany zmienny. 

Warunki biometeo i drogowe mają być niekorzystne. 

Pogoda weekendowa w Polsce

 Pogoda w trakcie weekendu ma być zmienna. Czyli pogodniejsze momenty mają być przerywane zachmurzeniem warstwowym i kłębiastym z pojawiając...